10 C
Starachowice
piątek, 30/10/2020
Strona główna W numerze Ciągle pada…

Ciągle pada…

Deszczowa tygodniówka sprawiła, że mocno wezbrała rzeka Kamienna. Spokojnie było na początku minionego tygodnia, ale już w środę pod wodą była ulica Radoszewskiego. Utrudnienia pojawiły się też na ulicy Składowej i Szkolnej w Starachowicach. W najgorszej sytuacji byli jednak mieszkańcy Wąchocka. W czwartek ogłoszono tam alarm przeciwpowodziowy, a kolejne dni znów przyniosły przelotne, obfite opady.

Na ulicy Radoszewskiego woda sięgała prawie do kolan. Trudności pojawiły się także na ulicy Szkolnej, na wysokości bloków przy ul. Harcerskiej 8 i 10. Przez pewien czas zastanawiano się nawet nad wyłączeniem jej z ruchu. Ostatecznie jednak nie doszło do tego. Nie lepiej było też na ulicy Radomskiej, co zresztą odczuli tamtejsi handlowcy. Woda bezpardonowo wdzierała się im do sklepów, niszcząc po drodze wszystko. W sklepie Iga na przykład zalała urządzenia chłodnicze, dokumenty i wszystkie możliwe sprzęty. Jedno jest pewne, straty będą naprawdę duże.

Strażacy natomiast odebrali jedynie trzy zgłoszenia dotyczące lokalnych podtopień. Interweniowali w Parszowie, w Rudzie i na ulicy Składowej. O wiele gorzej wyglądało to w Wąchocku, gdzie o godz. 10.00 w czwartek ogłoszono alarm przeciwpowodziowy, bo poziom wody w Kamiennej dość szybko wzrastał. W piątek nad ranem wyniósl już 259 cm, z każdą godziną, na szczęście, powoli zaczął opadać.

– Ok. godz. 7.00 interweniowaliśmy w Świętokrzyskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych, aby zwiększyli przepust na Pasterniku – relacjonował GAZECIE Sebastian Staniszewski, zastępca burmistrza Wąchocka. – Sytuacja powoli się stabilizuje. Ale w przypadku kolejnych opadów, może być nieciekawie. Mamy już pełen zbiornik. Będziemy musieli dokonywać zrzutów – uprzedzał z rana.

Około południa znowu lunęło, na szczęście na krótko. Za to w piątek nad naszym regionem rozszalaly się burze z ulewami, podtapiając nieruchomości w Starachowicach i Wąchocku, gdzie wieczorem wodowskaz pokazał poziom wody w Kamiennej 250 cm, czyli o 60 cm wyższy od stanu alarmowego. W GAZECIE rozdzwoniły się telefony, czytelnicy, m.in. z ulicy Kornatka w Starachowicach prosili nas o pomoc, bo woda była tak duża, że nie mogli dotrzeć do domów. Całe szczęście, że dość szybko wsiąkała w glebę, a gdzie ludzie nie dali rady sami pokonać żywioł, interweniowali strażacy.

Poprzedni artykułA jednak czystki…
Następny artykułPrzyjdź i przekonaj się sam!

Koronawirus