Strona główna / Aktualności / Dokąd „jedzie” MZK?

Dokąd „jedzie” MZK?

Jeden przewoźnik jako podmiot wewnętrzny, czy może kilku i przetarg? Decyzję o tym, będą musieli podjąć niebawem starachowiccy radni. Przyjęli już plan zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla gminy Starachowice. Co z niego wynika?

Nie jest to plan strategiczny, o czym mówił na wtorkowej (4 marca) sesji Jarosław Kateusz, prezes Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Starachowicach. Określa jedynie stan rzeczywisty spółki, innymi słowy mówi o kosztach paliwa, wynagrodzeń, cenach biletów i trasach, wliczając w to perspektywę do roku 2020. Ma to bowiem stanowić podstawę do sięgnięcia w przyszłości po środki unijne, w ramach kolejnego okresu programowania UE w latach 2014 – 2020. A jest to o tyle ważne, że zapowiada się on bardzo obiecująco, także pod względem montażu finansowego. Dotychczas wkład spółki musiał wynosić ok. 45 proc., a obecnie, jeśli wierzyć prognozom, zostanie zmniejszony zaledwie do 15 proc. Dofinansowanie miałoby wynieść aż 85 proc. Stąd też tak ważne było przyjęcie planu. Nie obyło się jednak bez dyskusji, zarówno na sesji, jak i w komisjach.
Radny Robert Sowula zarzucał prezesowi J. Kateuszowi, że brakuje w nim wizji, a także celów. Pojawia się za to stwierdzenie, że miasto będzie musiało dopłacać, czemu i tak nie jest w stanie zaradzić.
– Trzeba zastanowić się lepiej na dywersyfikacją transportu miejskiego – stwierdził. – Ciągle także nie wiemy, jakie skutki przyniosło nam wprowadzenie systemu przesiadkowego w mieście.
– Tworząc ten plan daliśmy państwu cztery warianty rozwiązań. Jeśli cena biletu, która obowiązuje od 2011 roku, uległaby zmianie, wówczas dopłaty byłyby niższe. Jeśli natomiast chcemy utrzymać ją dalej, miasto będzie musiało dopłacać więcej – odpowiedział prezes, nie zgadzając się z radnym, że w planie brakuje wizji.
– Pokazujemy w nim kilka dróg, którymi pójść może spółka, ale czy faktycznie tak zrobi, zależeć będzie od radnych – powiedział prezes, dodając, że taką decyzję będą musieli podjąć najpóźniej w połowie przyszłego roku. I albo się zdecydują, że spółka będzie świadczyć usługi jako tzw. podmiot wewnętrzny, albo gmina będzie musiała ogłaszać przetarg. To jednak, jak zaznaczył, wiązałoby się z powołaniem Zarządu Transportu Miejskiego, w którym były około trzy firmy.
– Są głosy, by zróżnicować tych przewoźników – mówił Michał Walendzik. – W przypadku podmiotu wewnętrznego niewątpliwą zaletą byłoby bezpieczeństwo, zarówno dla spółki (miasto musiałoby dbać o przewoźnika), jak i dla miasta (gwarancja świadczenia usług przez podmiot gminny, czyli MZK ).
Miał jednak za złe, że w planie nie ma nowego układu linii komunikacyjnych, a bazuje on niemal w całości tylko na dotychczasowych.
– Znamy oczekiwania mieszkańców, tu nie ma natomiast próby zmiany tej sytuacji, a przecież zmienia się popyt. Powstają nowe centra handlowe, do których trzeba zorganizować dojazdy, a tego w tym planie nie ma – zarzucił mu radny Michał Walendzik. – Nowym pomysłem są tylko świetlne tablice, które miałyby informować o godzinach odjazdu, najbliższych kursach z przystanków, choć przy tej ilości połączeń, nie wiem czy będą konieczne – skwitował krótko.
– Plan jest ciągle otwarty, w każdej chwili można go zmienić – stwierdził prezes Kateusz. – Jeśli Rada da więcej środków, można będzie zwiększyć też liczbę kursów. W obecnych realiach wydaje się optymalny – przekonywał prezes. – Rocznie robimy 1, 5 mln km i w tych 1,5 mln musimy się nadal mieścić.
Radna Dorota Boska – Nowakowska zaproponowała, żeby do miasta sprowadzić firmę, która przejęłaby kursy nieopłacalne. Problem w tym, że żaden prywatny przewoźnik, jak zauważył J. Kateusz, nie wejdzie na rynek, jeśli będzie musiał dopłacać.
Choć plan ostatecznie został przyjęty, to temat jest nadal otwarty, bo w związku z wymogami unijnymi, od 1 stycznia 2017 r. transport zbiorowy będzie wykonywany tylko i wyłącznie na podstawie ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, a ta z kolei mówi, że za jego organizację odpowiadać ma gmina. Będzie mogła powierzyć to albo MZK, ustanawiając go wcześniej podmiotem wewnętrznym, albo ogłosić przetarg, co wiązałoby się w efekcie z powołaniem Zarządu Transportu Miejskiego, czyli utrzymaniem nie jednej a kilku firm, których działalność (podstawową) trzeba finansować w całości, zapewniając im dodatkowo „rozsądny zysk”, o czym mówił J. Kateusz. I choć do 2017 roku jest trochę czasu, to decyzja w tej sprawie powinna zapaść najpóźniej w następnym roku. Musi być bowiem przesłana do Komisji Europejskiej.
Póki co radni podjęli decyzję o podwyższeniu kapitału zakładowego spółki o 500 tys. zł, co przekłada się na kolejne 5000 udziałów dla gminy. W efekcie kapitał zakładowy MZK wynosi dziś 5 mln 700 tys. zł.
(An)