6 C
Starachowice
sobota, 5/12/2020
Strona główna W numerze Jak lewak z prawicowcem

Jak lewak z prawicowcem

Wcale nie tak łatwo umieścić się w konkretnej grupie światopoglądowej, jakby się wydawało. Co z tego bowiem, że publicznie jest się na przykład przeciwko aborcji, eutanazji i związkom homoseksualnym, a w praktyce, jeśli zjawisko dotknie kogoś bliskiego, na problem patrzy się zgoła inaczej.

Przemiła znajoma, mocno religijna, z tych naprawdę wierzących i praktykujących, oddanych bez reszty Kościołowi katolickiemu, w ostatnich dniach swego życia mocno cierpiała. I wtedy to z jej ust wyrwały się słowa pełne bólu, że przyjęłaby z ulgą możliwość legalnego skrócenia męki wywołanej nieuleczalną chorobą.

To byłoby już czwarte dziecko koleżanki. Ze znanych tylko jej przyczyn nie mogła go urodzić. Ponieważ jednak działo się to przed wejściem w życie restrykcyjnej dla Polek ustawy, dokonała aborcji. Co nie znaczy, że poddała się zabiegowi bez namysłu i z zimną krwią. Ba, od tamtego czasu Kościół katolicki ma w niej jeszcze wierniejszą parafiankę. Gdyby ją jednak o aborcję spytać, odpowiedziałaby, że powinna być dopuszczona na żądanie ciężarnej, ewentualnie po konsultacji psychologicznej.

Dopóki dzieci były małe, w tej rodzinie homoseksualizm zdecydowanie się potępiało. Zwłaszcza że ojciec był typem maczo. Syn jednak dorósł i z jego odmienną orientacją trzeba się było pogodzić. Matka i tak nigdy by go nie odrzuciła, więc w rozmowach z Panem Bogiem po prostu ten fakt przemilcza. Wie, że homoseksualizm to nie choroba i się tego nie wyleczy. Trzeba się z tym pogodzić. Syn z partnerem co prawda o dzieciach nie wspominają, ale do wniosku o legalizację związków homoseksualnych matka mimo wszystko dorzuciłaby: „z prawem do adopcji”.

Jeśli dwoje ludzi tworzy podstawową komórkę społeczną – kobieta i mężczyzna związali się trwałym węzłem małżeńskim – ale niepełną, bo bez wyczekiwanych dzieci, co mają robić? Państwo dało im w ubiegłym roku szansę na sfinansowanie metody zapłodnienia in vitro, więc z niej skwapliwie skorzystali. Tym bardziej że mimo młodego wieku, bliżej trzydziestki niż czterdziestki, lekarze nie dawali nadziei na potomstwo drogą naturalną. Kiedy w klinice za pierwszym razem wszystko się udało, przyszli rodzice omal nie dali na mszę za udany zabieg. W porę się opamiętali. Wszak żaden z księży nie przyjąłby intencji. Nawet za wielką gotówkę.

Młoda koleżanka co rok przyjmuje księdza z wizytą duszpasterską. Nieregularnie pomieszkuje z partnerem. Na wszelki wypadek klei plastry na plecach. Na dzieci bowiem jeszcze nie jest gotowa. I z całym przekonaniem powie, że sztuczne środki antykoncepcyjne powinny być dozwolone, propagowane i refundowane przez państwo.

Bliscy seniorzy, co to w życiu z niejednego pieca chleb jedli, w jesieni życia mocno przylgnęli do Kościoła katolickiego. Nawet codziennie spotkać ich można na porannej mszy. Niedzielna jest obowiązkowa. W większości nabożeństw aktywnie uczestniczą, z sakramentami włącznie. Gdy jednak słyszą w mediach, że ktoś z premedytacją zrobił bliźniemu krzywdę pozbawiając go życia, nie mają wątpliwości: kara śmierci za bestialski czyn jak najbardziej się należy.

Rodzice najmłodszych pociech w przyjacielsko – rodzinnym kręgu szykują się z nimi do pierwszej komunii w tym roku szkolnym. Godzą się na systematyczne spotkania przedkomunijne w kościele. Są zarazem zdania, że edukacja seksualna w szkole wcale by nie zaszkodziła ich drugoklasistom, jeśli o jej treści zdecydowaliby niezależni eksperci.

Tak się składa, że wszyscy tu wymienieni mieli albo mają w domu zwierzęta, więc najchętniej zakazaliby polowań uznając je za formę znęcania się nad mniejszymi braćmi. Jako że żyją w związkach partnerskich, oboje pracują zawodowo, więc kobieta i mężczyzna, ich zdaniem, bezwzględnie muszą mieć równe obowiązki domowe i takie same prawa do kariery zawodowej.

Udzielone odpowiedzi na pytania w niedawnym teście tygodnika „Polityka” czynią z tych akurat starachowiczan lewaków, liberalnych lewicowców całą gębą. A przecież za takich się nie uważają. Część widzi się w samym centrum, nawet z konserwatywnym rysem, a niektórzy wręcz nazywają siebie tradycjonalistami, czemu dają wyraz w wyborach państwowych i samorządowych, na kandydatów lewicy nie zwracając nawet uwagi. Czyżby permanentnie pozostawali w światopoglądowym konflikcie? Lokalny kler, jak nic, ma tu ogromne pole do popisu.

/ewa/

Koronawirus

Koronawirus: piątkowy spadek zakażeń w powiecie

Ministerstwo Zdrowia w piątkowym (4 grudnia) komunikacie poinformowało o 13 239 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem i śmierci 531 osób (110 osób zmarło z powodu...