1.7 C
Starachowice
środa, 25/11/2020
Strona główna W numerze Prezentacja ludzi kultury

Prezentacja ludzi kultury

Starachowickie talk show według pomysłu Macieja Bidzińskiego nabiera tempa. Właśnie oglądaliśmy jego drugą odsłonę.

Koło Promocji Sztuki „od stóp do głów” wymyślone przez Macieja Bidzińskiego nie mogło mieć innej nazwy niż „W koło Macieju”. Program prezentuje dorobek twórczy starachowiczan, są wywiady dotykające niekiedy spraw osobistych, goście mówią też o marzeniach.

W letniej edycji ciekawych postaci też nie brakowało. Zaprezentowała się starachowicka poetka, scenarzystka, a posługując się językiem biblijnym – diabli wiedzą ilu jeszcze talentów, które co rusz eksplodują z głowy i serducha, Alicji Zanijat. Doszedłem jednak do wniosku, że nie we wszystkim należy zasłaniać się diabłem, bo to może działać tylko na młodzież przedwojenną, postrzegającą świat przez liczbę dioptrii, natomiast tej obecnej trzeba dać przykład pracowitości i pozytywnego wykorzystania tego, co w człowieku najlepsze. Chociaż to, co Alicja wyprawia swoim piórem, to niemalże literacki parnas, ale oprócz godnej podziwu żonglerki rymami, posiada jeszcze ogromne serce dla każdego, a w szczególności dla dzieci i młodzieży. W czym zatem tkwi tajemnica jej ogromnej operatywności? Tu machnie kilka książek – do których dopłaca, tam w wolnej chwili wypuści jakiś scenariusz albo kilkanaście, bo tyle zapewne dotychczas się uzbierało, plus dziesiątki kilogramów okolicznościowych wierszy, laudacji, a wreszcie dbanie o sprawy miasta, w których siedzi po uszy – od 1985 roku nie odpuszcza aktywnej działalności w TPS.

– Gdy tylko trafię na godny temat, z pisaniem nie mam żadnych problemów – zwierza się pani Alicja. Co do wierszy, to układałam je już wtedy, gdy nie umiałam jeszcze pisać. Dzięki mądrości osób starszych z mojego dziecięcego otoczenia, kilka z wielu strof, które wszystkim się podobały, zostały przez nich zapisane i w ten sposób przetrwały.

Drugim gościem Macieja Bidzińskiego był doskonały grafik, wytrawny fotografik przyrody, rysownik i rzeźbiarz, żywy almanach ciągle uzupełnianej wiedzy paleontologicznej i ornitologicznej – Jacek Major. Chociaż już nie brunet, to w żadnym razie nie mieści się w przedziale spacerowym. O ludziach podobnej żywotności zwykło się mawiać, że mają atom w d…pie. Podobnie jak Alicja, tu sobie namaluje jakiegoś prehistorycznego gada z półmetrowymi zębami, tam znów ciągle głodnego potwora morskiego, które to pradrapieżniki opublikują mu w renomowanym czasopiśmie amerykańskim. Bywa, że wymuska jakiegoś dinozaura do muzeum. Tak więc nie ma czasu na nudę. Skąd wzięła się u niego ciekawość do zwierząt?

– Pewnie złożyła się na to ciekawość tego np. na jaką długość można rozciągnąć dżdżownicę lub skąd wziął się robak w jabłku. Poza tym wychowywałem się wśród artystów. Dziadek na ten przykład był świetnym kowalem, babcia natomiast zachwycała pół miasta robótkami na szydełku. Pewnie, że o wszystko było trudno, ale dawniej kaszankę zawijano w papier, a ołówek był w zasięgu moich zaskórniaków – sobie radziłem. Był czas, gdy zaskarbiłem sobie sympatię pani Czerwińskiej, która miała bibliotekę i pozwalała mi na szperanie w bogatych zbiorach woluminów. Tam właśnie w ciągu roku przeczytałem teorię ewolucji Karola Darwina. Nie wszystkie słowa były dla mnie jasne, ale parcie do wiedzy było ogromne. Po pewnym czasie – wspomina świetny gawędziarz – nauczyłem się ponad 130 nazw łacińskich ptaków.

Pan Jacek bezbłędnie rozróżnia śpiew skrzydlatych ulubieńców. Długo drapał też bąble po ukłuciach komarzyc podczas kręcenia filmu o ptakach, który oklaskiwany był na spotkaniu „W koło Macieju”. Ponieważ skończyły się czasy liczydeł i fotografii analogowej, przymuszony został do nauki obsługi programów komputerowych, w czym bardzo pomógł mu przyjaciel Chorwat – David Martin. Dużo satysfakcji dostarczyła mu też praca na rzecz Katedry Ptaków UJ, w którym to monitoringu do opracowania „Ptaków Polskich” uczestniczyło ponad 200 autorów. W swoim dorobku ma także program dla dzieci (5 – 6 lat) Przedszkola Miejskiego nr 15 pt. Dzień dobry ptaki, relacjonowany w naszej GAZECIE. Nie można też zapomnieć o bardzo ważnej publikacji ornitologicznej dotyczącej bogactwa fauny i flory zalewu Pasternik oraz wykazanie się swoimi zdolnościami przy budowie ścieżki dydaktycznej w Arboretum w Marculach. Kiedyś marzył o podjęciu nauki w szkole muzycznej, co podkreślał solidnym obijaniem mamusi pokrywek. O to, jak zakończył się egzamin u dyrektora Orłowskiego proszę zapytać pana Jacka osobiście, ponieważ odpowiedź składa się głównie z gestykulacji. Co do muzyki, to zostało Jackowi raczej upodobanie do słuchania: jazzu, rocka, bluesa i… disco polo. Ważnym osiągnięciem Jacka Majora jest wydeptanie praw użytku ekologicznego dla zalewu Pasternik. A co z marzeniami? Drugi raz chciałby jechać do Australii – pierwszy raz też chciał!

Listę gości drugiej edycji zamykała Krystyna Kowalczyk – dyrygent najstarszego w Starachowicach: Chóru Nauczycielskiego Concentus, który obecnie obchodzi 30 – lecie karmienia naszych zmysłów estetyką dźwięków , albowiem concentus znaczy tyle, co dobre brzmienie. Z uznaniem wspomina swoich poprzedników: założyciela i pierwszego dyrygenta Piotra Gąsowskiego, Jacka Tarnowskiego, Bogdana Swata oraz Magdalenę Mrózek.

– Chociaż byłam i jestem chórzystką, to od 2010 roku przyszło mi machać rękami. Miałem z tym pewne zahamowania, ale szybko straciłam wszelkie obawy, bo uprzytomniłam sobie, ze stoję tyłem do publiczności. Jesteśmy dumni z najstarszego z siedmiu chórów w naszym mieście. Jesteśmy prawie jedną rodziną i jak to w kochającej się rodzinie, kłótnie są nieuniknione, ale na zdjęciach wychodzimy fantastycznie. Bywają też chwile relaksu na kuligach, spływach, ogniskach lub wycieczkach. Jeśli chodzi o profesję zawartą w nazwie naszej grupy, to nie do końca prawda – lubisz śpiewać, to zapraszamy. Tu wtrącę pewną zabawną historię, która wydarzyła się podczas zwiedzania Budapesztu, gdy do naszej Eli – opowiada pani dyrygent – podszedł mocno nieświeży kloszard z wyciągniętą ręką. Reakcja Eli była następująca: … Kurde! Skąd on wie, że pracuję w MOPS? Mówiąc już całkiem poważnie, możemy pochwalić się wieloma sukcesami, w tym zagranicznymi, wycieczkami do wyjątkowych dla każdego Polaka miejsc, jak: Monte Cassino, Plac św. Piotra oraz znakomitych spotkań z chórami np. amerykańskimi.

– Aby tego doświadczyć, warto ćwiczyć nawet 50 lat – dopowiedział członek chóru Jacek Tarnowski.

Końcowy akcent należał do Alicji Zanijat, która odczytała swój hymn pochwalny opiewający liczne talenty gospodarza Koła Promocji Sztuki – czysta apoteoza.

Marek Oziomek

Koronawirus