Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
W numerze 2 lipca 2018

     Trakt sandomierski (cz. II)

Z kart historii miasta (191)

  Tak nazywano w okresie międzywojennym obecną drogę krajową nr 42.

 

Opiekę nad traktem sprawował zarząd dróg powiatowych. Siedziba zarządu mieściła się w budynku zwanym „zameczkiem”, który znajdował się przy trakcie, przy dzisiejszej ulicy Kieleckiej. Obecnie mieści się tam duży sklep z materiałami budowlanymi.

Pani Jadwiga Bilska z ulicy Kieleckiej kilka lat temu tak opisała mi mieszkańców „zameczku”: „Przed wojną mieszkał tam pan inżynier z żoną, synem i córką, która była jego wychowanicą. Pochodził z Wilna, przyjechał do Starachowic, osiedlił się zameczku. Na terenie były warsztaty dróg, były maszyny, walce do ubijania ulic. Córkę czteroletnią, która pochodziła też z Wilna, wychował i wydał za mąż za Jana Pawełczyka. W czasie wojny Niemcy reperowali tu czołgi, które zostały uszkodzone w bitwie, która trwała na Wiśle. Tam był front niemiecko-ruski. Po wojnie rodzina wyjechała, wychowanica została zaś w Starachowicach z mężem.”

Pani Jadwiga opowiedziała mi też historię walca, który został wzięty za czołg. Był to jeden z walców drogowych zarządu dróg, który któregoś dnia na początku września 1939 r. wyjechał do pracy. Kierowca walca jechał sobie spokojnie traktem sandomierskim w kierunku wschodnim, a tymczasem któryś z obserwatorów zakładowej jednostki obrony przeciwlotniczej przekazał do dowództwa alarmujący meldunek: niemieckie czołgi wjeżdżają do Starachowic! Podobno lufy „boforsów” już były skierowane na wraży czołg, gdy w końcu zauważono pomyłkę… Ta historyjka niesie ze sobą jednak ciekawą informację. Jeśli założymy, że kierowca tego walca nie uciekał nim za Wisłę, co jest raczej mało prawdopodobne zważywszy na jego prędkość, to zapewne jechał do pracy. A to oznacza, że nasi drogowcy do samego końca wypełniali swoje obowiązki. Brawo!

Być może kierowcą tego walca był Tomasz Szkudlarek, który wraz z rodziną przyjechał do Starachowic z Ostrzeszowa w 1938 r. Jego syn – Kazimierz – po latach tak napisał w swoich wspomnieniach: „Wkrótce po rozpoczęciu pracy w Starachowicach Janek [brat Tomasza] przysłał ojcu wiadomość, iż Powiatowy Zarząd Drogowy zakupił walec do budowy dróg i mają problemy z jego uruchomieniem i obsadą. Maszyn tego typu ojciec oczywiście jeszcze nie obsługiwał, ale wszystko co miało silnik spalinowy (powszechnie eksploatowane były w tym okresie walce parowe) i mogło jeździć, nie stanowiło dla niego problemu. Natychmiast wybrał się na spotkanie z nową maszyną i po krótkim rozpoznaniu konstrukcji wsiadł na walec i pojechał. Tego samego dnia został operatorem walca i wyruszył na budowę drogi Radom – Mirzec.”

 

Adam Brzeziński