Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
Aktualności 10 września 2018

Najbardziej zlekceważona dzielnica Starachowic

Michałów

Codziennie cieszę się z widocznych, pozytywnych zmian, jakie zachodzą w moim mieście. Buduje się drogi, chodniki, ścieżki rowerowe, pięknieją ulice, pasaże. Porządkuje się miejsca handlu, powstają nowe atrakcyjne obiekty.

Nasz najmłodszy w kraju prezydent zdobywa nie tylko sympatię i szeroko pojętą akceptację – ale też niespotykane nigdy dotychczas miliony na rozwój miasta i jego rewitalizację. Rezultaty odczuwa się niemal na każdym kroku. Niemal…. bo w Michałowie jakoś nie dnieje!… Jeżdżę codziennie ulicą Lenartowską, która wygląda jak mapa Afryki: łaty duże i małe, pionowe i poziome, dziury, cały rok płynąca woda, zapadnie… itd.

Most na Kamiennej, łączący południową część dzielnicy z północą, od czasów niszczącej powodzi z początku XX wieku, chyba nigdy nie był pełnosprawny. Ostatnio obwarowany zaporami zmuszał do niebezpiecznego lawirowania, ostrożności i odchudzenia pojazdów. Teraz już nie jest dostępny wcale. Przedostanie się na druga stronę rzeki wymaga objazdu przez tunel w Dziurowie, albo przez miasto (tak z 10 kilometrów). W moim rodzinnym Zamościu mówiło się o takiej sytuacji, że jeździ się przez Stare Miasto na Nowe. To były (i są) dwa oddzielne byty komunikacyjne.

Komunikacja miejska, która za czasów najzjadliwszej komuny łączyła przez Michałów Starachowice z Ostrowcem, do niedawna jeszcze z Dziurowem, obecnie nie będzie dojeżdżała nawet do granic miasta! Kończy bieg na pętli przy zbiegu ulicy Ostrowieckiej i Lenartowskiej. Czyli skróciła kilometraż gdzieś o połowę.  Częstotliwość kursowania linii nr 5 waha się od 2 godzin do 1 godziny (częściej tylko w godzinach szczytu). Wyjazd do lekarza, czy zakup np. obuwia przeradza się w całodniową wyprawę.

WODOCIĄG na mojej ulicy co i rusz (w tym roku kilka razy) ulega coraz bardziej skomplikowanym awariom. Odnotowuję to dokładnie, bo muszę omijać pracujące tam ekipy. Mój znajomy – świetny hydraulik – mówi, że rury wyglądają jak sito i grozi nam katastrofa hydrauliczna (oby nie zimą!). Piec Gazowy po takim zabiegu zawsze przestaje pracować, ponieważ zanieczyszczenia – i ich czas – są tak duże, że blokują przepływ wody wewnątrz urządzenia. Z tego powodu za każdym razem interweniuje spec od pieca gazowego! Nie za darmo. Wszystkie te niedogodności przebijają jednak od lat PRZERWY w dostawie ENERGII ELEKTRYCZNEJ. W bieżącym 2018 roku (do września) w moim domu energia była wyłączana 20 razy. DWADZIEŚCIA!!! Mieszkańcy centralnych dzielnic nie wierzą w moją wersję. Oni nie pamiętają, aby tam KIEDYKOLWIEK brakowało prądu. Nie muszę tłumaczyć, co to znaczy dla funkcjonowania gospodarstwa domowego. Nie tylko wtedy, gdy przerwa w dostawie energii wynosi kilka godzin. Chyba bardziej mordercze są zabawy w chowanego: jest światło – nie ma światła, jest – nie ma.Tak zdarzyło się niedawno, kiedy w ciągu kilku wieczorno-nocnych godzin energię włączano i wyłączano wielokrotnie. Właśnie kończyłam nocną pilną pracę; raz przy świeczce, raz przy naftowej lampie, raz przy świetle elektrycznym. Ta ciuciubabka pożarła w efekcie telefon stacjonarny i ładowarkę komórki.

Opłaty za Energię Elektryczną ponosimy jednak takie, jakbyśmy tę cywilizacyjną zdobycz mieli płynnie. W rzeczywistości, w wyniku ewidentnych strat, są one mocno zawyżone w stosunku do innych dzielnic miasta. Może jednak da się naprawić (wymienić, zmodyfikować, zbudować) linie przesyłowe, które nie tylko będą dręczyć, ale cieszyć. Czyli – uporać się z problemem, który przekazywany jest kolejnym rządzącym – jakby nie istniały!

Przyłączenie Michałowa do Starachowic stało się klęską osiedla. Porządna wieś stała się byle jakim miastem. Oderwanie od gminy Brody spowodowało pauperyzację dzielnicy, ponieważ Brody dużo wcześniej niż Starachowice (200 m od mojej posesji) przeprowadziły kanalizację, gazyfikację, asfaltowanie dróg, oświetlenie uliczne i zbiórkę odpadów!!! A sołtys z Kuczowa bezdusznie nie chciał nas adoptować… Mam do niego żal do dzisiaj.

Powstanie gimnazjów spowodowało zetknięcie się młodzieży z Michałowa ze Szkoły Podstawowej nr 2 z uczniami Gimnazjum nr 2. „Wielkomiejska” młodzież uznała ją za „wiochę” i „wsioki” (to nie wina młodzieży, ale „zasługa” rodziców). Podobnie było w liceach i innych szkołach ponadpodstawowych (pracuję w oświacie kilkadziesiąt lat na wszystkich jej poziomach, a moje dziecko chodziło do „miejskich szkół”). Jakoś łatwiej przeszła adaptacja dzieci z RPA (Rzepin, Pawłów, Adamów) skupionych wokół południowej części miasta. Nie tworzyły jednolitego skupiska. Z tego okresu pamiętam taką sytuację: po inauguracji pierwszego roku gimnazjum w moim domu znalazły się dziewczynki z Michałowa. Były zdezorientowane i przerażone. Ubrane w białe bluzeczki i granatowe spódniczki. jak przykazały panie ze szkoły i rodzice w domu – zetknęły się z bardzo różnie wystrojonymi kolegami i koleżankami. Jedna z nich przyszła w glanach, dziwnych portkach, ze zmierzwionymi wielokolorowymi włosami, a na nich sterczała czapa. Nikt jej nie zdjął z jej głowy, nawet w czasie hymnu. Jak mamy się ubrać jutro do szkoły? – pytały.

Michałów – to bez wątpienia najpiękniejsza krajobrazowo dzielnica miasta. Położona po obydwu stronach malowniczej, nieregulowanej rzeki Kamiennej, kwitnąca przyległymi łąkami, pachnąca zalesionymi wzgórzami. Bogata w unikalne zabytki związane ze staszicowską koncepcją żelaznych zakładów nad Kamienną. W XIX wieku pracowała tu duża fabryka zatrudniająca 150 ludzi! Jej produkty spławiano szerokimi i głębokimi specjalnie wykopanymi na kilkanaście metrów kanałami aż do Nietuliska. Do dziś są one doskonale widoczne wzdłuż ulicy Ostrowieckiej. Zachowały się też pozostałości walcowni i turbiny wodnej, których nie zdołała zniszczyć fatalna powódź. W Michałowie znajduje się najstarszy udokumentowany zabytek Starachowic, figura z wytłoczoną datą 1635, pięknie wyeksponowana przez nieżyjącego już właściciela zakładu wodno-kanalizacyjnego, pana Jana Orczyka. Tu założyły – jedyne w mieście – bociany swoje gniazdo.

Paradoksalnie – gdy Starachowice „chudną” ludnościowo z roku na rok (w stosunku do najwyższej liczby ludności straciliśmy 20 tysięcy) – Michałów rozwija się i kwitnie. Na mojej ulicy powstaje aż 5 nowych domów. Wprowadzają się młode małżeństwa i wygrywają walkę z demografią. To ulica przyszłości. Dlaczego tego nie dostrzega się przez lata z wysokości Miejskiej Rady?

Wkrótce będziemy mieli nowe władze miasta i nową Radę Miejską. Przed nimi 5 nowych lat rządów. Mam nadzieję, że będzie to nareszcie kadencja łaskawa dla Michałowa.

 

Kinga Kozłowska