Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
Rozrywka i kultura 26 października 2018

Prawda i kłamstwo

Honor i Ojczyznę

– cnotą nazwali,

I prawdę, którą głosił

sam Bóg.

Za prawdę i wiarę

życie oddawali

W katorgach cierpień,

nieznanych trwóg.

Kłamstwo i chamstwo

znane od lat

idą sobie w parze,

zwyczajnie pod rękę.

I sieją trucizny,

zatruwają świat,

A Chrystusowi wciąż

zadają mękę.

W sidłach szatana

– myśl opętana.

On często zmienia się

w węża.

Uległość EWY

z ogrodu nam znana,

Kłamstwo i chamstwo

często zwycięża.

Natchnieniem szatana,

dziwne urojenia,

Chóralne zmowy –

w nagonce szaleli.

Kłamstwo i chamstwo są

bez sumienia,

Słuchacze na krótko

aż oniemieli.

Pełne zawiści

szatańskie dążenia

Tak bardzo boleśnie

kogoś skrzywdziły.

Zmyślone, niezgodne z prawdą

twierdzenia

Strzałem wprost w serce,

lecz chybiły

Bo wyszło na jaw

obrzydliwe kłamstwo

Zlepku tych osób

– nikczemnych postaci.

Ich zmowa, twierdzenie

– to wierutne draństwo,

Może kiedyś za to

sam Bóg im zapłaci.

Niczym bogactwo tych,

co kłamstwa głoszą,

Niczym ten ubiór,

to ich wykształcenie.

Skrzywdzeni krzywdy

wciąż w sercu noszą,

I nigdy nie pójdzie

to w zapomnienie.

Ofiarą się stała

przyjaciela żona,

Jak ten skazaniec

– w żelaza zakuta,

Jadami języków,

jak cierniem raniona,

Przed ludźmi

kłamstwami zaszczuta.

Nikt jej z przechodniów

o zdanie nie pytał,

Taką nagonkę na nią

rozpętali.

Słowem „szczęść Boże”

nikt jej nie witał,

Słuchacze zjednani

– kłamstwu hołdowali.

Gorycz dławiła, bo ci

co odwiedzali

Wsłuchani w kłamstwo

– odwiedzać przestali,

Gdyż swoje myśli

z kłamstwem związali,

A cnotę, prawdę

– butami zdeptali.

Z pogardą ludzkie oczy

patrzały,

A w dłoniach liczne

bagaże jadów.

Te kłamstwa, które z ust

kłamców słyszały

Co szatan tak zmyślnie

zamienił ich w gadów.

Oczernili, zaszczuli

– tak niesprawiedliwie,

Z szatańskim darem

sztuk przekonywania.

Co słuchacze przyjęli

jako prawdziwe,

będąc dla kłamstwa

pełni uznania.

Kiedyś wypijecie

tej goryczy czarę,

Bo jadów z zatrutej już

nic nie wywierci.

Bezduszne kłamstwa

zabiły ofiarę,

Te kłamstwa były

źródłem jej śmierci.

Kłamstwo i zawiść

nigdy nie wygaśnie,

Odradza się znowu

w młodych pokoleniach.

Chyba, że z Nieba

iskrą piorun trzaśnie

I prawdę cnoty

odrodzi w płomieniach.

maj 2002 r.

Józef – Jan Wiatr ps. „Jasio”