Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
Informacje sportowe 30 października 2018

Twardziel z Krajkowa na długich dystansach

Korespondencja z Irlandii

Jacek Latała pochodzi ze wsi Krajków w gminie Pawłów. Ten czterdziestoletni biegacz amator dużą część swojego życia spędził w powiecie starachowickim. Tutaj się urodził, uczęszczał do szkoły i pracował. Obecnie mieszka w Irlandii, ale często odwiedza swoje rodzinne strony.

Swoją przygodę z bieganiem rozpoczął na krótkich odcinkach, by po latach systematycznego treningu podjąć rywalizację na długich dystansach. Do tej pory ukończył ponad 50 maratonów, niemal drugie tyle ultra i biegów 24-godzinnych. Do jego największych sukcesów należą: wygranie 24 – godzinnego biegu w Reading w Anglii, zwycięstwo w biegu na 100 kilometrów w Tralee w Irlandii oraz zajęcie drugiego miejsca w zawodach na dystansie 100 mil w miejscowości Connemara.

W tym roku Jacek Latała zanotował na swoim koncie kolejne osiągnięcie sportowe: ukończył 246 – kilometrowy Spartathlon. Jest jedynym mieszkańcem powiatu starachowickiego, który sfinalizował tego typu zawody. Przebiegnięcie morderczego dystansu zajęło mu 34 godziny i 32 minuty. Nasz krajan zajął 151. miejsce na 240 sklasyfikowanych zawodników.

Spartathlon to jedne z najtrudniejszych zawodów na świecie. Bieg dla twardzieli. Wyzwaniem jest nie tylko długość trasy, ale także limit czasowy, który wynosi tylko 36 godzin. Może w nim wystartować wyłącznie osoba, która spełni ściśle określone warunki, m.in.: przebiegnie 100 kilometrów w czasie krótszym niż 10,5 h, zaliczy bieg na co najmniej 200 kilometrów w czasie krótszym niż 29,5 h lub wcześniej ukończy Spartathlon.

W tegorocznym biegu, w ostatni piątek września, wystartowało 400 zawodników, a do mety dotarło jedynie 240. Rywalizowali na pagórkowatej trasie wiodącej z Aten, z Akropolu, następnie przez Kanał Koryncki i Peloponez, później przez góry do Sparty. Meta Spartathlonu została wytyczona przy pomniku króla Leonidasa.

Trasa wyścigu przebiegała w terenie pofałdowanym, praktycznie bez odcinków płaskich. Różnica wysokości na całej trasie wynosiła 4500 metrów. Długodystansowcy przemierzali szutrowe drogi, pokonywali strome podbiegi i górskie szczyty. Najbardziej wymagającym momentem była wspinaczka na górę Sangas (1100 m n. p. m.). Zawodnicy mieli w nogach ponad 150 kilometrów, byli już potwornie zmęczeni, gdy wyrósł przed nimi 13 – kilometrowy podbieg. Pogoda także dała się mocno we znaki, gdyż zawody rozgrywane były w strugach deszczu, nieco później ołowiane niebo rozjaśniły zygzakowate błyskawice, na drogach utworzyły się kałuże, a porywisty wiatr smagał umęczone ciała. Na domiar złego w drugim dniu zawodów nad terytorium Grecji nadciągnął cyklon Zorba, zrywający z domów dachy i kładący pokotem drzewa. Podczas biegu uczestnikom dokuczały: skurcze mięśni, odwodnienie i zmęczenie na granicy utraty świadomości. Brak snu także dawał się mocno we znaki. Do głowy cisnęły się czarne myśli, wewnętrzny głos nawoływał, aby się zatrzymać i odpocząć. Nauczony pokonywać trudności i znający możliwości swojego organizmu Jacek z uporem i determinacją parł naprzód. Z powodzeniem pokonał niemoc i ból i dotarł do mety. Sportowcy kończący te zawody – włączając w to zwycięzców – nie otrzymują żadnych nagród. Liczy się jedynie spełnienie marzeń, zaspokojenie ambicji i satysfakcja. Każdy biegacz mijający linię mety w wyznaczonym limicie czasie jest bohaterem bez względu na zajętą pozycję. Za ukończenie Spartathlonu Jacek Latała otrzymał czarkę zimnej wody, medal pamiątkowy i wieniec laurowy na głowę, który będzie dla niego powodem do dumy na długie lata.

Jacek Latała do tegorocznych zawodów przygotował się niezwykle starannie. Mimo pracy zawodowej od poniedziałku do soboty trenował po kilka godzin dziennie. Nie zaniedbywał niczego i przykładał wagę do najdrobniejszych szczegółów. Podczas treningów wylał dziesiątki litrów potu i zdarł kilka par butów. Wyrzeczenia jednak się opłaciły, gdyż zrealizował swoje największe marzenie. Ukończenie zawodów jednak nie przyszło mu łatwo. Zawodników bowiem obowiązywały limity czasowe na 75 punktach kontrolnych.

Ambitny biegacz z Krajkowa odpoczywa po wyczerpujących zawodach, ale to niespokojna dusza i z pewnością już rozmyśla o następnym biegu. Niech postać twardziela z Krajkowa stanie się motywacją do działania i wstania z kanapy. Jak widzicie, chcieć to móc.              Zbigniew Bressa

Jacek latała na trasie Spartathlonu

Na mecie dla twardzieli pod pomnikiem Leonidasa

Bracia Latałowie przed maratonem w Berlinie (w środku Jacek)

 

fot. archiwum prywatne