Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
W numerze 5 listopada 2018

Wszawica w miejskich szkołach

Kto by się spodziewał, że w XXI wieku problemem może być wszawica. A jest - o czym mówiono na sesji Rady Miejskiej.

Temat wywołał radny Sojuszu Lewicy Demokratycznej Piotr Nowaczek.

– Zgłaszają się do mnie rodzice dzieci, bo nie nadążają codziennie sprawdzać im głów i stosować środków ochronnych. Problem zgłaszano do odpowiednich władz, dyrekcji. Natomiast insekty się mnożą i mają całkiem dobrze. Dlatego prosiłbym, aby w tej sprawie podjąć jakieś radykalne środki. Jest duży problem panie naczelniku, panie prezydencie i prosiłbym, aby w jakiś sposób to zacząć stopować. Z tymi wszami jest walka od początku roku i jest 1:0 dla wszawicy – skonstatował rajca.

Z odpowiedzi Włodzimierza Jedynaka – naczelnika oświatowego referatu w UM, dowiedział się, że problem jest ogólnopolski, żadne działania szkół go nie wyeliminują, jeśli nie włączą się w to rodzice.

– Kiedyś nie było żadnego problemu. Szła klasa do higienistki, która sprawdzała uczniom głowy. Kto miał wszawicę – rodzice byli zawiadamiani. Były podjęte pewne działania. W tej chwili o tym, czy wolno dziecku sprawdzać głowę w szkole, czy nie, musi się wypowiadać Rzecznik Praw Dziecka, minister edukacji, itd. Bo jest to obraza godności dziecka, rodzic jest zbulwersowany, że takie działania są prowadzone. Dopóki rodzice nie zrozumieją, że to jest dla dobra dziecka, to dalej się będziemy z tym borykać. Są przypadki, że stwierdzono u dzieci wszy i rodzice to wiedzą – mówił kierownik Włodzimierz Jedynak.

Dodał, że sprawa była poruszana na radach dyrektorów, ale bez wspólnego działania nie rozwiąże się problemu.

– Apeluję, że jeżeli dojdzie do sytuacji, w której będziecie musieli zderzyć się z kimś, kto nie respektuje warunku, że trzeba być czystym, to możecie liczyć, że ja zawsze będę stawał po waszej stronie powiedział do dyrektorów starachowickich szkół Jerzy Miśkiewicz wiceprezydent miasta.

(azab)