Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
Wąchock 26 listopada 2018

By dobrze się mieszkało…

Rozmowy na nową kadencję

Wąchock. To od tej gminy rozpoczynamy nasze wizytowanie samorządów. Po raz czwarty na stanowisko burmistrza tego miasteczka i gminy został wybrany Jarosław Samela. Jak wspomina początki, jakie plany udało mu się zrealizować, a co nadal spędza mu sen z powiek. Spotykamy się tuż przez pierwszą inauguracyjną sesją Rady Gminy i jego zaprzysiężeniem.

– Jakie obawy miał Jarosław Samela, gdy obejmował urząd pierwszy raz? 

– O, to było 12 lat temu. Bałem się, czy dam sobie radę. Co prawda miałem doświadczenie w zarządzaniu szkołami, ale nie miałem go w zarządzaniu gminą. Pamiętam ten pierwszy tydzień. Ilość dokumentów, jaka na mnie czekała, które musiałem podpisać. Nie wiedziałem, na ile dokładnie trzeba je czytać. Po tygodniu okazało się, że wszystkiego się nie da. Były tam, np. nakazy, które potrzebowały podpisu, a nie wymagały aż tak dokładnego wczytywania się, analizy. Obawiałem się też tego, czy dam radę zaspokoić oczekiwania mieszkańców. Otworzyło się przede mną wiele problemów, jak między innymi drogi, które był w kiepskim stanie i kanalizacja, której brakowało w dużej części gminy. Teraz mogę się przyznać, że startując 12 lat temu na urząd, nawet nie zdawałem sobie sprawy, że jest tyle pojedynczych ulic w Wąchocku, które tej kanalizacji nie mają. Okazało się, że w mojej pierwszej kadencji trafnie napisaliśmy wnioski o środki z Unii Europejskiej, dzięki którym wiele inwestycji mogliśmy zrealizować w kolejnej.

– To znaczy?

– Udało się wreszcie zakończyć kanalizację na całym terenie gminy. To jedno z większych osiągnięć. Muszę podkreślić, że nie tylko moje. Mnie udało się zrobić 40 procent, pozostałe 60 zrobili moi poprzednicy. Każdy z nas kontynuował to ciężkie zadanie. Ciężkie dlatego, że po wykonaniu tej pracy, ona tak naprawdę jest niewidoczna, a podczas realizacji jest multum problemów z nią związanych. Ale efekt jest satysfakcjonujący. To 99 procent wykonanego zadania, co w skali kraju jest bardzo dobrym osiągnięciem. Sukcesem okazało się też, że zrobiliśmy to w idealnym okresie, wykorzystując środki z Unii Europejskiej. Gdybyśmy tego nie zrobili wtedy, to zostalibyśmy przy konieczności realizacji tych zadań ze środków własnych.

– A drogi?

– Na 34 kilometry dróg gminnych, w 2006 roku długość dróg asfaltowych wynosiła tylko 8 kilometrów. Wykonaliśmy 20,5 km dodatkowo, czyli na teraz mamy prawie 29 kilometrów asfaltowych dróg gminnych. Do tego dochodzą drogi remontowane i przebudowywane wspólnie z powiatem, tj. ponad 6 kilometrów dróg. Wyremontowaliśmy most na rzece Kamiennej, ul Radomską, Kolejową, Świętego Rocha, drogę do Rataj, drogę łączącą Parszów z Majkowem. Czyli te główne, powiatowe. Współpraca z powiatem w tym zakresie jest dla nas bardzo istotna, gdyż u nas główna droga dojazdowa do miasta i do największych sołectw jest drogą krajową, następnie są drogi powiatowe i z nich zjeżdża się na gminne. Zostały nam jeszcze dwie drogi powiatowe wymagające przebudowy, jedna w Marcinkowie Dolnym – już uwzględniona w budżecie, druga łącząca Rataje ze Starachowicami.

– Czytelnicy zgłaszali utrudnienia związane z przejazdem podczas remontu torów. Może wyjaśnijmy ten problem.

– Droga na, której jest przejazd kolejowy, to droga powiatowa, więc jej zarządcą jest Starostwo Powiatowe. Ten przejazd był w kiepskim stanie, tym bardziej że jest usytuowany na zboczu góry, więc część wody z ulicy Radomskiej spływa w stronę przejazdu. Przejazd zamknięty jest przez miesiąc i wiem, że są utrudnienia. Praktycznie nie ma innego przejazdu łączącego Wąchock północny z południowym. Ewentualnie objazd dla mieszkańców jest przez Marcinków lub przez gminę Mirzec. Dodatkowo w dni robocze uzgodniliśmy przejazd do Starachowic drogą leśną pożarową. Awaryjnie kolej zdecydowała, że puści ruch samochodów osobowych przez teren budowy, czyli przez rzeczką, która płynie pod torami. Tam nie ma drogi, jest mostek. Jest to uciążliwe, gdyż w okolicy tego przejazdu wykonywane są prace ziemne. Zdaję sobie sprawę, że stanowi to problem dla mieszkańców, na szczęście remont dobiega końca. Jestem zdania, że po jego ukończeniu mieszkańcy będą zadowoleni z przejazdu dobrej jakości.

– Ośrodek zdrowia, infrastruktura drogowa, rewitalizacja etap II, termomodernizacja…

– A, to na nowy okres urzędowania. W poprzednich latach wykonaliśmy sporo modernizacji na terenie gminy, ze środków unijnych i z własnych. Dokonaliśmy termomodernizacji szkół, domu kultury, świetlicy w Marcinkowie czy Ratajach, Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Zostały nam dwa budynki. Jest to budynek Urzędu Gminy i drugi: szkoła w Wąchocku. Podsumowując, termomodernizację w większości wykonaliśmy ze środków własnych, część przy wykorzystaniu pieniędzy unijnych, ale nie klasycznych na termomodernizację tylko np. na rozwój infrastruktury kulturalnej. Do wykorzystania pieniędzy na ten cel przygotowywana jest szkoła w Wąchocku. Ośrodek Zdrowia i pozostałe 5 km dróg gminnych realizować będziemy w miarę możliwości ze środków własnych. Bolączką jest fakt, że od momentu pisania wniosków, studium wykonalności, od ogłoszenie przetargów mija dwa lata, a co za tym idzie, wzrastają koszta realizacji, ponieważ zmieniły się ceny materiałów i robocizny o około 30 procent. Pytanie teraz jest takie, czy się zmieścimy w tych środkach, o jakie wnioskowaliśmy.

– Przeciętnemu obywatelowi wydaje się, że od pomysłu do realizacji upływa mało czasu?

– Moja pierwsza kadencja, to pisanie wniosków. Druga, to realizacja. Trzecia kadencja, to znowu pisanie wniosków o dofinansowanie. A teraz będziemy je realizować. To się pokrywa z cyklami unijnymi. Od przygotowań w Urzędzie Marszałkowskim, poprzez pisanie wniosków, po ich ocenę, przetarg do realizacji.

– Czy cztery lata to dużo? Od teraz pięć?

– I dużo, i mało.

– To inaczej, czy przez cztery lata można dużo zrobić?

– Zawsze można. Nie uniknie się okresu przygotowawczego, okresu, kiedy trzeba wnioski napisać, przygotować dokumentację, uzyskać wymagane prawem pozwolenia. Jeżeli zrobi się to w ciągu jednej kadencji, to zrealizuje w następnej. Jeżeli nie wygra się wyborów, to być może zrealizuje to następca. Trzeba umiejętnie postępować w okresie przygotowawczym i realizacyjnym. Bo nie tak łatwo pospinać budżet. Ale z drugiej strony, nieumiejętne napisanie wniosku, to strata pieniędzy i strata szansy. Przykładem tu, w Wąchocku, niech będzie wniosek o rewitalizację. Jeżeli nie napisalibyśmy prawidłowego wniosku, nie zmienilibyśmy wizerunku miasta. Wąchock jest zupełnie inaczej postrzegany przez mieszkańców zarówno gminy, powiatu, ościennych miejscowości, jak i turystów.

– Zbiornik?

– To jeden z elementów akurat nie realizowany w ramach rewitalizacji. Rewitalizacja dotyczyła otoczenia zbiornika i ul. Kościelnej. Centrum Wąchocka traktujemy w sposób spójny i kompleksowy. Gdyby nie przebudowa ul. Kościelnej, nie byłoby godnego otoczenia największego naszego zabytku, czyli Opactwa Ojców Cystersów. Wąchock to też dowcip, czyli pod Pomnik Sołtysa i aleja humoru. I potem tereny rekreacyjne przy zbiorniku…

– Ale jeszcze trochę pozostało..

– Jest pałac Schoenberga. Następne, budynek bramny opactwa, gdzie jest pomysł, by powstał tam budynek restauracyjny i lokalny browar cysterski, jest jeszcze jeden budynek po byłej aptece. Wszystkie te obiekty są własnością prywatną i mamy nadzieję, że wrócą do swojej świetności. Drugi etap rewitalizacji, to tzw. kosmetyka przy Rynku, chcemy pościągać wszystkie kable, by poszły w ziemię, jak na ulicy Kościelnej, poprawić chodniki oraz nadać charakteru parkowi znajdującemu się na środku. Plus elementy przy zbiorniku, jak druga ścieżka rowerowa, chodnik w kierunku sołectwa Rataje, przebudowa ul. Partyzantów, adaptacja pomieszczeń szkoły w Wąchocku na przedszkole i nową stołówkę, remont kuchni.

– Wąchock jest charakterystyczny, z jednej strony mamy problemy związane z klasyczną poprawą infrastruktury i codziennego życia mieszkańców, z drugiej zabytkowy i turystyczny charakter miasteczka. Trudno połączyć te elementy, dwie różne idee?

– To jest jedna idea. Wąchock jest tak położony, że leży między dwoma miasta powiatowymi, Skarżyskiem a Starachowicami. Dojazd do jednego i drugiego jest bardzo łatwy. Praca jest w obu miastach, bo Wąchock nie jest miastem przemysłowym. Są lokalne firmy, które zawsze będziemy wspierać, ale one nie zapewnią pracy wszystkim mieszkańcom. Chcemy być miejscem, gdzie się świetnie mieszka, gdzie mieszkańcy pracują właśnie w tych większych miastach, ale wracają do tej spokojnej miejscowości, gdzie jest sporo zieleni, gdzie są przedszkola, szkoły, tereny rekreacyjnie, gdzie można spędzić czas wolny. A co najważniejsze: jest podstawowa infrastruktura techniczna tj. prąd, gaz, kanalizacja, drogi, telekomunikacja.

– Przyjemne z pożytecznym?

– Tak, bo by ktoś chciał tu zamieszkać, to miejsce musi łączyć te elementy. I gmina to ma: drogi, media codziennego użytku plus przedszkola w niemal każdym sołectwie i szkoły na dobrym poziomie, tereny rekreacyjne, zabytki, plus swój niewątpliwie unikatowy urok.

– Panie burmistrzu, czemu się tym pan nie chwali, pan i pana załoga? Choćby w mediach…

– Te informacje co jakiś czas się pojawiają. Ale ja zawsze wychodziłem z założenia, że człowiek wychodzi przed dom i widzi. Przyjeżdża do gminy, do Wąchocka i widzi. Przecież widać, że jest na przykład nowa ulica. Ja wiem, że człowiek zapomina, bo się przyzwyczaja. Sam z resztą tak mam. Ale mam nadzieję, że mieszkańcy widzą zmiany.

– Ale przecież obok tradycyjnych mediów, mamy również media społecznościowe, tak chętnie użytkowane przez społeczeństwo.

– Może pani ma rację. Może w tej kadencji należałoby zwiększyć promocję Wąchocka w mediach społecznościowych. Informować o zmianach i zamiarach. Bo może rzeczywiście, nie każdy wie…

– Bo panie burmistrzu, to nie tylko informowanie, ale również promocja.

– Zawsze uważałem, że zdecydowanie lepiej jest jak o nas piszą inni. Jeżeli dokonamy analizy mediów społecznościowych, to okazuje się, że gmina Wąchock wypada w nich całkiem dobrze, mimo że mamy tam stosunkowo mało materiałów autopromocyjnych. Istniejemy tam dzięki uczestnikom wielu interesujących przedsięwzięci realizowanych na terenie gminy. Obok Festiwalu w Opactwie, to choćby Mnisi i Hutnicy czy Zjazd i Turniej Sołtysów, Piknik Archeologiczny Rydno, to Poland Bike Maraton, Super Rally, Bike Jam, balony, obchody uroczystości patriotycznych i szereg innych. Te przedsięwzięcia to obecność różnorodnego odbiorcy, który potem rozsławia te tereny, zachęca potencjalnych inwestorów, to pomysły i podpowiedzi ludzi, którzy dysponują wiedzą i doświadczeniem w różnorodnych dziedzinach, Gdyby nie było Muzyki w Opactwie, wiele innych rzeczy, by się nie wydarzyło.

Przykład?

– Choćby z ostatniego. Człowiek, który jest producentem wina, ma winnicę podpowiadał nam pomysły związane z produkcją wina przez zakonników lub też jego leżakowaniem, bo są do tego znakomite warunki. Takie pomysły pojawiają się od ludzi, którzy przyjeżdżają do nas. Podobnie z pomysłem wykorzystania budynku bramnego. Jesteśmy małą gminą, a jesteśmy współorganizatorem imprez na poziomie krajowym i europejskim.

– Nie brakuje wam bazy noclegowej?

– Brakuje. Właśnie Pałac Schoenberga byłby świetny, jako baza dla turystów. Wąchock stawia na turystykę weekendową, co zawsze podkreślam, nasze atrakcje są skierowane właśnie do takiego odbiorcy. Przykładem jest skatepark, który stał się popularny wśród mieszkańców, na przykład Starachowic, Skarżyska ,Ostrowca, Kielc. Były ogromne obawy, czy spełni on swoją rolę, czy nie będzie stał pusty. Rezultat bardzo zaskoczył.

– Co spędza sen z powiek Jarosławowi Sameli?

– Kasa! Potrzebujemy pieniędzy na dokończenie dróg, na postawienie nowego ośrodka zdrowia. Obecnie mamy siedem wniosków unijnych do realizacji, to między innymi termomodernizacja, oświetlenie całej gminy, czy choćby zakup nowego samochodu dla strażaków. Mamy stulecie w przyszłym roku i to byłby taki prezent.

– Panie burmistrzu, myśli pan, że doczeka pan za swojej kadencji obwodnicy Wąchocka?

– Chciałbym, ale nie jest to pytanie do mnie. Oczekiwania powinny być kierowane do posłów ziemi świętokrzyskiej. Zadania, które miała gmina do wykonania, zostały wykonane. Od pierwszych spotkań z mieszkańcami, poprzez pierwszy proces tworzenia dokumentacji, kwestię przyspieszenia wywłaszczeń z terenów, przez który miałaby przebiegać droga. Nie udało się jedynie załatwić pieniędzy na samą budowę.

– Szefowanie gminą to jest współpraca, jak układała się ona przez ostatnie 4 lata z włodarzami ościennych gmin czy starostwa?

– Nie wszyscy wiedzą, że Gmina Wąchock jest gminą sąsiadującą ze wszystkimi gminami w naszym powiecie. Ponadto sąsiadujemy z gminami innych powiatów: skarżyskiego czy kieleckiego ziemskiego.Tam, gdzie jest wspólne przedsięwzięcie, tam gmina Wąchock współpracuje. Do tego dochodzi współpraca i partycypacja w kosztach przy inwestycjach powiatowych.

– Kiedyś Wąchock kojarzył się z kawałami o sołtysie. Można zauważyć tendencję zmienną…

– Nie odchodzimy od dowcipu, ale nie chcemy, by był na pierwszym planie. Wiem, że Wąchock kojarzy się kawałami o sołtysie i nie uciekniemy od tego. My się tego nie wstydzimy, czego dowodem są kawały umieszczone na płytach w alei humoru. To tło tego miasta, taki folklor miejscowy. Nikt już tego się nie wstydzi.

– Potrzeba było czasu?

– By zmienić mentalność, potrzeba czasu, to powolny proces. Choć różnią nas poglądy, łączy nas Wąchock. A ideą tego miasteczka, tej gminy, jest spokojne miejsce, z klimatem do odpoczynku i weekendowych odwiedzin.

– Wąchock i gmina przez najbliższe pięć lat, to…?

– To będzie trudne pięć lat. Liczymy na fundusze unijne i środki własne ze sprzedaży udziałów w PWiK, co pozwoli nam na realizację wielu zamierzeń. Dzięki systematycznej pracy i współpracy na wielu płaszczyznach, gmina „idzie do przodu”, zmienia się. To cieszy.

– Dziękuję za rozmowę. 

 

Anna Ząbecka

Burmistrz Jarosław Samela, gminą będzie rządził kolejną kadencję