Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
Informacje sportowe 7 stycznia 2019

Agnieszka Białoń mistrzynią Europy w Dancehall

Jej miłość to taniec, drugi dom to Jamajka

Na zawodach w portugalskim Porto wywalczyła pierwsze miejsce. Mocno kibicowali jej rodzice Anna i Dariusz Białoniowie prowadzący w naszym mieście przychodnię weterynaryjną. Agnieszka Białoń - mistrzyni Europy w Dancehall opowiada o swojej pasji.

Ma na swoim koncie wiele osiągnięć, oprócz ostatniej wygranej w europejskich Mistrzostwach zdobyła pierwsze miejsce w oficjalnych mistrzostwach Polski Slavic Dancehall Queen `2015, a rok później we Włoszech zawody taneczne „Come taste di dancehall” zakończyła na podium.

– Mogliśmy cię oglądać także w teledyskach, m.in.: Vavamuffin i TEDE. Lista jest długa, ale skupmy się na tym, co robisz obecnie.

– Pracuję na Jamajce jako pilot i przewodnik polskich wycieczek dla firmy najamajke.pl. Zwykle od grudnia do marca mieszkam na wyspie i zajmuję się oprowadzaniem naszych gości po najciekawszych miejscach, pokazuję im nie tylko atrakcje turystyczne, ale także kulturę i życie codzienne jej mieszkańców. Poza pięknymi plażami, wodospadami i muzeum Boba Marleya, mamy też w programie m.in. zwiedzanie getta i prawdziwą uliczną dancehallową imprezę.

– Będąc na Karaibach na pewno tęsknisz, a jak reaguje rodzina na tę rozłąkę?

– Oczywiście tęsknie, ale rozłąkę bardzo ułatwia fakt, że większość moich przyjaciół to tancerze dancehallowi, którzy też chętnie tu przyjeżdżają, więc co chwilę ktoś wpada w odwiedziny. Mojej mamie też bardzo spodobało się na Jamajce. Była już u mnie dwa razy.

– Jak zaczęła się przygoda z tańcem, dlaczego dancehall?

– Przez długi czas miałam problem z wybraniem głównego stylu. Podobała mi się salsa, taniec towarzyski, taniec brzucha….jednak odkąd trafiłam na moje pierwsze zajęcia z dancehallu – prawie 10 lat temu – od razu poczułam, że to właśnie to! Spodobała mi się energiczna, słoneczna muzyka i to, że wiele kroków ma określone znaczenie, nawiązuje do życia codziennego Jamajczyków. Żeby dobrze tańczyć dancehall, nie wystarczy być dobrym technicznie tancerzem – przede wszystkim trzeba mieć ogromna wiedzę. A że jest to taniec ciągle żywy i rozwijający się (codziennie powstają na Jamajce nowe ruchy i kroki) uczyć trzeba się cały czas. To jest super, bo nie da się „osiąść na laurach”, można cały czas odkrywać coś nowego.

– W jakim stopniu liczy się technika?

– Jest bardzo ważna, ale w zawodach Dancehall Queen (kobieca odmiana dancehallu) ocenia się całokształt występu. Liczy się więc wiedza, znajomość muzyki i umiejętność dopasowania do niej określonych kroków, ale także efektowny strój, akrobacje, rekwizyty, ekspresja i „to coś” co porwie jury i publiczność. Mam wiele tanecznych inspiracji, przede wszystkim są to Jamajczycy którzy ten taniec stworzyli, a także kilka tancerek z Europy, które zgłębiają ten temat od wielu lat.

– To bardzo ekspresyjny taniec, nie posądza się tancerek o przesadne epatowanie erotyką?

– Osoby znające się na dancehallu wiedzą, że w tym co robię nie ma nic przesadzonego – tak ten taniec wygląda na Jamajce. Jamajki nie mają takich oporów jak my z eksponowaniem swojej kobiecości. Po pierwsze: wynika to z innego klimatu, kultury, a także z faktu, że na Karaibach dziewczyny nie przejmują się dodatkowymi kilogramami i drobnymi niedoskonałościami – są dumne ze swojego ciała, co chętnie podkreślają zarówno kolorowymi, skąpymi strojami, jak i tańcem pełnym zmysłowych ruchów bioder i kobiecej energii.

– Jaka była reakcja mamy po pierwszym tego typu występie?

– Rodzice bardzo mnie wspierają w mojej taneczno – jamajskiej karierze. Na początku trochę dziwił ich mój wybór, bo wizualnie jest wiele „ładniejszych” stylów tanecznych. Ale im więcej dowiadują się o kulturze Jamajki i o tym, jak dużo radości i energii daje ten taniec, tym chętniej oglądają dancehallowe zawody.

 – Tańczysz jakiś dziwny taniec z Karaibów zamiast mieć normalną pracę… – piszesz na swoim profilu Fb. Z twoim temperamentem pracować np. w korporacji było trudno…

– Zupełnie nie widzę się w roli pracownika korporacji. Ale w trakcie studiów, zanim moja kariera taneczna rozwinęła się na tyle, bym mogla się z tego utrzymać, dorabiałam w wielu miejscach, żeby tylko uzbierać pieniądze na bilet na ukochaną Jamajkę. Pracowałam jako hostessa przy organizacji konferencji, targów i bankietów, jako tłumaczka, promotorka… czasami po kilkanaście godzin na dobę, łącząc to jeszcze ze studiami dziennymi. Nie boję się więc dużo pracować, ale nie zniosłabym ograniczeń, jakie idą za pracą w korporacji. Chcę zawsze podążać za marzeniami, nawet jeśli wymaga to sporo wysiłku.

– Czy taniec może być sposobem na życie, da się z tego wyżyć?

-Tak, jeśli jest się na określonym poziomie i umie się to wszystko dobrze zorganizować – da się z tańca żyć. Aktualnie moim głównym zajęciem jest prowadzenie warsztatów za granicą – w ciągu ostatnich 2 miesięcy byłam zaproszona m.in do Norwegii, Finlandii, Irlandii, Niemiec, na Węgry i dwukrotnie do Anglii.. Do tego występy, sędziowanie zawodów, regularne zajęcia w szkołach tańca… na brak pracy nie narzekam

– Po wygranej w Mistrzostwach Europy pojawiły się jakieś propozycje angażu….Gdzie teraz będziemy mogli cię oglądać?

– Pierwsze propozycje już się posypały, po powrocie z Jamajki, w marcu, jestem zaproszona do sędziowania mistrzostw Ukrainy, później jadę do Bolonii we Włoszech prowadzić warsztaty i występować.

– Nie może zabraknąć pytania o cele i marzenia na najbliższa przyszłość?

– Na razie mój największy cel został osiągnięty. Odkąd nie odbywają się zawody International Dancehall Queen na Jamajce, mistrzostwa Europy są największymi zawodami tego typu na świecie. Planuję więc pocieszyć się chwilę nową koroną, oczywiście w międzyczasie ciągle się szkoląc i doskonaląc swój warsztat taneczny, bo nigdy nie można powiedzieć, że „umie się dancehall”. Zawsze jest coś, nad czym można pracować.

– Dziękuję za rozmowę, życząc kolejnych sukcesów.

(mkisiel)

Mistrzyni Europy w Dancehall – starachowiczanka Agnieszka Białoń