Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
W numerze 11 lutego 2019

Nasz telefon

  Trochę historii

 – Nie sądzę, że tylko ja czekam na kolejne odcinki historycznego cyklu pana Adama Brzezińskiego. Czytam je z przyjemnością, poznając fakty z przeszłości dotyczące miasta, w którym mieszkam, i okolicy. Będę więc pewnie wyrazicielką wszystkich tych jego sympatyków, którym nie uszły uwadze wspomnienia o krewnych Wandy Wasilewskiej. Powiem krótko: dziękuję. W tekstach padły znane w Starachowicach nazwiska. Ciekawe, jak dalece mające związek z ludźmi współcześnie żyjącymi, którzy też tworzyli historię naszego grodu? A tak na marginesie, świetny pomysł z numerem telefonu, przy nazwisku autora, pod którym można się z nim skontaktować – chwali seniorka.  – Wszak każdy ma coś w pamięci z czasów minionych.

 

Tort na śniadanie

  – Spacerując z psem trzeba bardzo uważać, żeby pupil czegoś podczas przechadzki nie spałaszował. Wszędzie bowiem poniewiera się jedzenie. Starachowiczanie – mimo piętnowania takiego zachowania – dalej wyrzucają przez okna resztki posiłków. O suche kromki chleba można się potknąć na chodnikach. Przy śmietnikowych altankach leżą nie tylko obierki z ziemniaków, ale i całe zgniłe warzywa. Ostatnio widziałem „okruchy” z pańskiego imprezowego stołu. Gołębie z zapałem dziobały wszelakie ciasta i spory kawałek kremowego tortu. Toż to dla nich trucizna! A z nią kłopoty zdrowotne dla nas, ludzi. Dokarmianie zwierząt i ptactwa zimą jest wskazane, ale niech to będzie robione z głową. Na dodatek ziarno, również słonecznik, kosztuje niewiele. Zdecydowanie mniej niż ów wyrzucony kawałek tortu – ubolewa czytelnik.

/ewa/