Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
W numerze 11 lutego 2019

Szara prawda

W jednym ze swoich wystąpień znany polityk popełnił lapsus językowy, mówiąc, że: "nas nie przekonają, że białe jest białe a czarne jest czarne". Oczywiście intencją autora, było stwierdzenie o nieprzekonywalności, że białe jest czarne a czarne jest białe. To jakby podstawy zdrowego i logicznego myślenia. Tym niemniej, przytaczając tę wypowiedź, należałoby zwrócić uwagę na częste zjawisko upraszczania rzeczywistości i próby jej definiowania właśnie przez te dwa kolory – że coś jest albo białe, albo czarne.

  W wielu aspektach naszej rzeczywistości – politycznej, społecznej, religijnej, zawodowej, rodzinnej, zdrowotnej, historycznej – chcielibyśmy postrzegać prawdę właśnie przez pryzmat bieli lub czerni. Tak jednak nie jest i nie będzie, a dla zobrazowania tego posłużę się skrajnym i niewątpliwie budzącym emocje przykładem.

Mam spore zaległości filmowe, szczególnie w zakresie dobrej i ambitnej polskiej kinematografii. Zawsze uważałem, że na tego typu filmy potrzebny jest odpowiedni czas, a nie wieczór po męczącym dniu, kiedy więcej się przysypia niż ogląda. Tymczasem, ostatnio, zupełnie bez uprzedzenia, „dopadł” mnie film „Pokłosie”, na który zawsze brakowało mi odpowiedniego czasu. Choć fabuła tej opowieści jest fikcyjna, to jednak nawiązuje do wydarzeń, jakie miały miejsce w okresie drugiej wojny światowej. Chodzi o sprawę mordów na Żydach dokonanych przez ludność polską. Wydarzenia te były inspirowane przez niemieckich okupantów, którzy umiejętnie tworzyli klimat antysemicki, skutecznie podsycając go przez propagandę, a także system kar i nagród za działania Polaków względem ludności żydowskiej.

Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie wojna wywołana przez naszych sąsiadów, to nasi rodacy nigdy nie dopuściliby się do takich czynów. Prawda jednak jest taka, że w opozycji do tego typu wydarzeń oraz bandyckich działań (które zdarzają się w każdej społeczności) wydawania Niemcom Żydów za pieniądze, tj. w celach czysto materialnych, w naszym narodzie działał rozbudowany na niespotykaną w Europie skalę ruch pomocy Żydom. Bez względu na pochodzenie, nasi przodkowie ratowali ludność żydowską przed eksterminacją. Robili to bez oczekiwania na jakąś nagrodę albo zapłatę w przyszłości, ale z pobudek czysto ludzkich, bo tak zostali wychowani i takie mieli przekonania. Co więcej, musieli liczyć się możliwością śmierci (różne źródła mówią o liczbach od kilku do kilkudziesięciu tysięcy zabitych), wysłaniem do obozu koncentracyjnego i konfiskatą całego majątku. Takich kar nie było w żadnych z okupowanych przez Niemców krajów zachodniej Europy. W okupowanej Polsce stosunkowo największe represje za pomoc Żydom ponosiła ludność wiejska.

Opisany przykład dosadnie pokazuje, że prawda o relacjach polsko-żydowskich, które budzą duże emocje w naszym społeczeństwie, jest szara (z dużą ilością bieli, ale i czarnymi plamami), tzn. złożona i bogata w różne wydarzenia. Tak jednak jest w wielu sferach naszego życia. Rzadko coś jest do końca białe albo do końca czarne. Dobrze zatem, żeby nasze oceny, które wielokrotnie łatwo wypowiadamy były bardziej szare i wielowątkowe, niż zbytnio uproszczone i przez to nie do końca prawdziwe.

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com