Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
Aktualności 15 kwietnia 2019

„Nie dość, że jestem idealistką, to uważam, że ludzie są dobrzy”

Otwarte karty

Kiedy miała siedem lat zaczęła uczęszczać na zajęcia do Młodzieżowego Domu Kultury w Starachowicach. Potem historia zatoczyła koło. Teraz to ona prowadzi tam warsztaty, będąc jednocześnie dyrektorką tej placówki. Wcześniej przez kilkanaście lat była dziennikarką. Rozmowa z koleżanką po fachu nie należy do łatwych. Zawsze istnieje ryzyko, że przepytujący stanie się odpytywanym. Mimo tego postanowiłam spróbować.

Celem cyklu wywiadów „Otwarte karty” jest przybliżyć Państwu osoby, które kreują życie polityczne, kulturalne czy gospodarcze w naszym mieście. Takim człowiekiem jest niewątpliwie Agnieszka Lasek – Piwarska, rodowita starachowiczanka, animatorka kultury, dziennikarka i szefowa starachowickiego MDK-u.

– Dziennikarka, dyrektorka, animatorka, konferansjerka, instruktorka… Gdybyś miała, na potrzeby tego wywiadu poukładać, stworzyć swoją notkę biograficzną, to…

– Jestem dyrektorem Młodzieżowego Domu Kultury w Starachowicach, prowadzę warsztaty dziennikarskie. Jestem członkiem Stowarzyszenia Promocji Talentów przy MDK. Czuję się harcerką 111 Artystycznej Drużyny Harcerskiej.

– O, proszę. Wiesz co mnie zaskakuje? Że z kim bym nie rozmawiała, a kto należał do drużyny druhny Miłki, to każdy z was, mimo upływu lat, podkreśla ten fakt.

– A wiesz dlaczego? 111 to jest taka drużyna, która chyba na całe życie zostaje w sercu, duszy i umyśle. Nie da się z niej tak po prostu wypisać. To, co robiliśmy w drużynie często wpływa na to, co potem robimy w życiu. I na zawsze pozostają przyjaźnie.

– Do I Liceum Ogólnokształcącego poszłaś ze względu na 111?

– Zdecydowanie. Na pierwszym obozie 111 Drużyny Harcerskiej w Gibach byłam już po ósmej klasie podstawówki. To wszystko, co się działo później w moim życiu na pewno miało swój początek w 111 Artystycznej Drużynie Harcerskiej. I to co było wcześniej również, bo ja już jako dziecko chodziłam na zajęcia do Młodzieżowego Domu Kultury w Starachowicach.

– Historia zatoczyła koło?

– Można to tak ująć. Do MDK trafiłam w wieku 7 lat. W wieku szkolnym byłam nieomal we wszystkich mdkowskich pracowniach. Były to i pracownia fotograficzna, i plastyczna, recytatorska, językowa, a nawet wokalna. A tak od początku, to moja przygoda z MDK-iem zaczęła się od Teatrzyku Ździebełko, czyli pracowni teatralnej, którą prowadziła ówczesna dyrektor MDK Lidka Pokuszyńska.

– A kiedy, w tym kształtowaniu siebie znalazło się dziennikarstwo?

– Dziennikarstwo znalazło się w moim życiu bo… bo to kiedyś fajny zawód był.

– Kiedyś?

– A jest teraz?

– A ty pytasz mnie? Ja ciebie pytam.

– A ja ciebie (śmiech). Nie pracuję już w mediach.

– Na pewno jest to zawód… hmm. Kiedyś dziennikarzem zostawało się dla ideałów, żeby prezentować odbiorcom to, co nas otacza, przedstawiać ludzi wokół nas…

– … stać po stronie tych, którzy potrzebują pomocy…

– A teraz jesteśmy tylko przekaźnikami?

– Nie generalizujmy… Ale rzeczywiście, 20 lat temu dziennikarstwo to był zupełnie inny zawód niż dziś.

– Zaczęłaś pisać jeszcze na studiach, w Lublinie?

– Swoją pracę w mediach zaczęłam od radia. Pracowałam w radiu MTM FM Starachowice. Tam nauczyłam się dziennikarskiego fachu, codziennej reporterskiej roboty. Czytałam i przygotowywałam serwisy informacyjne, a to wiązało się z tym, że trzeba było zebrać informacje z miasta. Były sondy uliczne, wywiady, dyskusje, przeglądy prasy i wiele innych. A później zaczęłam współpracować z redakcją Echa Dnia i ta współpraca trwała aż do 2017 roku.

– A gdybyś miała wybrać między radiem a gazetą, które to medium było tobie bliższe?

– To są media podobne, zwłaszcza gdy pracuje się w newsach – bo tu i tu chodzi o informację i o czas – ale i zupełnie różne. Radio to sztuka wyobraźni. Z jednej strony jest słowo, dźwięk a z drugiej wyobraźnia słuchacza. A jeśli chodzi o dziennikarstwo prasowe to wydaje mi się, że najważniejsze jest „odpowiednie dać rzeczy słowo”. I to słowo, zapisane i wydrukowane zostaje na zawsze.

– Każdy ma jakąś wpadkę zawodową, twoja największa to…?

– Nie będę o niej mówić… (śmiech). Wpadek radiowych, gdzie wszystko było „na żywo” było całkiem sporo. Miałam taką jedną, sporawą wpadkę, ale mam nadzieję, że nawet już na taśmach jej nie ma (śmiech).

– Wiadomo, że informacja, tzw. news jest podstawą. A ukochałaś szczególnie któryś z gatunków?

– Lubię czytać felietony, reportaże. Cenię publicystów, którzy potrafią celnie skomentować rzeczywistość nie tylko słowem, ale też rysunkiem, grafiką czy memem. Lubię czytać wszystkie teksty pisane z pomysłem, poczuciem humoru, ironią i zakończone dobrą pointą. Gdy pracowałam w mediach lubiłam przeprowadzać wywiady. Lubię rozmawiać z ludźmi.

– Na co dzień swoją wiedzą dziennikarską dzielisz się z młodymi ludźmi.

– Tak. Od 18 lat prowadzę w Młodzieżowym Domu Kultury warsztaty dziennikarskie. Ale moja praca instruktora MDK to nie tylko praca z młodzieżą, ale też organizacja różnorodnych imprez, konkursów, projektów edukacyjnych. Ale tak, pracuję z młodzieżą. Czego uczę młodych ludzi? O to pewnie chcesz zapytać?

– Inaczej, czy można w ogóle nauczyć dziennikarstwa?

– I tak, i nie. Można nauczyć różnych gatunków dziennikarskich. Można z młodzieżą pogadać o tym, jakim zawodem jest dziennikarstwo, przybliżyć ten fach. Czy można nauczyć pisać tzw. newsa? Owszem, można. Każdego. Natomiast, jak wiesz, najważniejsza w dziennikarstwie jest praktyka. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Dlatego podopieczni pracowni dziennikarskiej współpracują z lokalnymi i regionalnymi mediami. Również z Gazetą Starachowicką.

– A twoim zdaniem, każdy może być dziennikarzem?

– Hm… Takie trudne zadajesz mi pytanie… Myślę, że każdy, kto ma w sobie pasję, otwartość, ciekawość świata i ludzi może zostać dobrym dziennikarzem. Dziś, w dobie internetu, mediów społecznościowych, dziennikarstwa obywatelskiego itp. wiele osób może uprawiać ten zawód. Z różnym skutkiem. Dziennikarstwo się zmienia, ale uważam, że ludzie poszukiwali, poszukują i będą poszukiwać sprawdzonej, rzetelnej informacji. Być może nie każdy napisze świetny felieton – to bardzo trudny gatunek, ale moim zdaniem najważniejszym zadaniem dziennikarza jest informować. Niezmiennie ważne dla społeczności lokalnej są media lokalne. Spełniają wiele funkcji. Poza informacyjną też między innymi kontrolną, opiniotwórczą, rozrywkową. Promują różne inicjatywy lokalne.

– Jesteś tu, w MDK – u od 18 lat, zdradzasz młodym ludziom tajniki pracy dziennikarza. I tak, z roku na rok są chętni do ich poznawania?

– Bardzo to miłe, że co roku są chętni. Do tego mnóstwo MDK – owskich wychowanków pracuje w mediach, czy zawodach mediom pokrewnych. Mają sukcesy, a to bardzo nas cieszy. Zajęcia dziennikarskie w MDK – u to nie tylko poznawanie konwencji, zasad, budowy czy kompozycji różnych tekstów dziennikarskich czy wiedzy o mediach, ale też kształtowanie sprawnego posługiwania się słowem, umiejętności dokonywania analizy i syntezy czy pracy i współpracy w grupie, autoprezentacji. Myślę, że jest to interesujące również dla młodzieży, która nie wiąże przyszłości z mediami.

– Hm, skoro poruszamy teraz tematykę dziennikarstwa, to powinnam zwracać się do ciebie: pani redaktor.

– Nie jestem już panią redaktor.

– Dlaczego nie? Ja uważam, że dziennikarzem jest się „na zawsze”.

– Jak mówi prawo prasowe, dziennikarzem jest ten, kto przygotowuje materiały prasowe na rzecz redakcji. Ale masz rację, na pewno dziennikarstwo pozostaje gdzieś w środku na zawsze.

– To czego uczysz tych młodych ludzi?

– Że dziennikarstwo, jak ktoś kiedyś powiedział, to zawód w pierwszym rzędzie życia. Ze wszystkimi plusami i minusami tej sytuacji. Staram się uczyć wrażliwości społecznej i odpowiedzialności za słowo, sprawdzania informacji w kilku źródłach, otwartości i szerszego spojrzenia.

– Muszę zadać ci to pytanie. Praca dziennikarza to nie tylko blaski, ale również cienie. Tematy, które będzie się pamiętać, pewnie do końca życia. Zdarzenia, które w nas zostają.

– Myślę, że wszystkie te materiały, w których dotykamy ludzkich tragedii zostają w nas na zawsze.

– Dziennikarz może się uodpornić na tragedie ludzkie?

– Oby nie… Wrażliwy człowiek nigdy się nie uodporni… (…) Zawsze, ale to zawsze, kiedy jechałam do wypadku drogowego serce mi kołatało. I przez te wszystkie lata nie uodporniłam się.

– Od 2 lat szefujesz Młodzieżowemu Domowi Kultury. Tak jak już stwierdziłyśmy wcześniej, historia zatoczyła koło. Od 7 – letniej dziewczynki do dyrektorki tej instytucji… Czym dla ciebie jest starachowicki MDK – ek?

– Jest miejscem, w którym stwarzamy warunki, aby każdy młody człowiek mógł kształcić się i realizować swoje pasje. Miejscem, w którym przygotowujemy, kształtujemy i wychowujemy świadomych twórców i odbiorców kultury.

– Są tacy?

– Jest mnóstwo młodych, bardzo zdolnych, bardzo otwartych, bardzo kreatywnych i tak po ludzku fajnych ludzi w całym powiecie starachowickim.

– Ale MDK to też grupa pracujących tutaj pasjonatów.

– Młodzieżowy Dom Kultury nie byłby taki jaki jest, gdyby nie doskonała załoga, która tworzy MDK. Bo MDK to ludzie. To załoga – profesjonaliści, którzy świetnie znają się na tym, co robią, pedagodzy, którzy z radością pracują z dziećmi i młodzieżą, to pasjonaci, którym chce się działać, tworzyć. To też cała społeczność MDK – nasi wychowankowie ich rodzice, dziadkowie, opiekunowie.

– Czy, żeby tworzyć kulturę trzeba mieć w sobie nutkę szaleństwa?

– (cisza) Myślę, że ważne jest, by mieć spory dystans do siebie. I jak najmniejszy dystans do pracy.

– Popraw mnie, jeżeli się mylę. Czy Agnieszka Lasek – Piwarska jest osobą, która jak ją drzwiami…, to ona oknem wejdzie?

– Czasami chciałabym posiadać tę umiejętność. Podobnie jak inne supermoce (śmiech).

– Z chęcią angażujesz się w życie publiczno – kulturalne Starachowic?

– Jestem urodzoną starachowiczanką, związaną z różnymi – małymi i większymi działaniami w sferze kultury od wczesnej młodości. Bardzo zależy mi na tym, żeby życie kulturalne… ujmę to tak, bo mamy wiosnę – kwitło. W naszym mieście i powiecie jest bardzo wiele osób, organizacji, instytucji, którym kultura mocno leży na sercu, ludzi, którzy kulturę tworzą, ludzi, którzy animują fajne działania. Często są to wolontariusze, którzy mocno się angażują. Chciałabym, abyśmy wszyscy mieli poczucie, mam na myśli wszyscy mieszkańcy, a zwłaszcza młodzi ludzie, że żyjemy w czasie i miejscu, które stwarza, jeśli nie doskonałe, to dobre warunki do rozwoju kultury.

– I myślisz, że w tym miejscu będziesz za 20 lat?

– Pytasz mnie, co będę za 20 lat robić?

– Tak, bo widzę, że co 20 lat następują zmiany.

– Nie tak na „okrągło”. 20 lat pracy dopiero przede mną. Za 20 lat, mam nadzieję, będę nadal żwawa.

– Zaczyna się wiosna, za chwilę będzie lato. Jakie plany ma Młodzieżowy Dom Kultury na najbliższe miesiące?

– Zaraz po świętach, 24 kwietnia otwieramy „Salon wiosenny 2019”. Będzie można obejrzeć prace plastyczne, jakie wpłynęły na 16. Powiatowy Przegląd Prac Plastycznych Dzieci i Młodzieży „Barwy muzyki”. Pod koniec kwietnia chór Portamento wyjeżdża na Festiwal Chóralny „Musica in Orbe” do Bydgoszczy, a potem, w maju, z koncertami do ukraińskiego miasta Bar. 8 maja zapraszam na piątą edycję „StarAch! Festiwalu”, a 4 czerwca na 37. Dziecięcy Festiwal Piosenki. Nasi podopieczni będą też prezentować się podczas tegorocznego Jarmarku u Starzecha. Wiosną zaprosimy państwa na wystawę fotograficzną, mamy też zaproszenia z projektem „A ku ku folk`n`roll”. Na zakończenie roku szkolnego planujemy jak zawsze piknik artystyczny, a na początku wakacji zorganizujemy warsztaty animacji poklatkowej. W maju rozpoczynamy rekrutację na przyszły rok szkolny. Zapraszamy dzieci i młodzież z terenu powiatu. W ofercie mamy zajęcia teatralne, recytatorskie, plastyczne, dziennikarskie, chóralne, wokalne, muzyczne, rękodzielnicze. Działają u nas zespoły rockowe, gitarowe, wokalne i wiele innych. Pełną ofertę znajdziecie na naszej stronie internetowej
www.mdkstarachowice.pl

– A twoje „dziecko”, czyli Noce Teatralne?

– We wrześniu, a dokładniej 20 września, odbędzie się kolejna 9. edycja „Nocy Teatralnych”.

– Wiesz, że jest to fenomen. Stworzyliście coś, razem ze Stowarzyszeniem Promocji Talentów, co – mimo chłodu – przyciąga miłośników teatru.

– Zwykle jest za zimno (śmiech), dlatego mamy dla widzów ciepłą herbatę i kawę. Kiedyś nawet rozdawaliśmy wszystkim teatralne szale.

– I jest twój głos, jest atmosfera Wielkiego Pieca i przezdolni ludzie na scenie. Jesteś dumna?

– Ogromnie się cieszę, że rokrocznie impreza cieszy się zainteresowaniem nie tylko mieszkańców naszego miasta czy powiatu, ale też regionu. Cieszy nas, organizatorów, też to, że grupy teatralne bardzo chętnie do nas, do Starachowic przyjeżdżają. Można powiedzieć, że „Noce Teatralne” stały się marką.

– Do tego warsztaty prowadzone przez znakomitych aktorów.

– Nigdy nie zapominamy o młodzieży z miasta i powiatu starachowickiego. Dlatego organizujemy otwarte warsztaty artystyczne dla młodzieży. Warsztaty w MDK prowadzą nasi goście. W poprzednich latach byli u na między innymi Maria Seweryn czy Konrad Imiela.

– „Noce Teatralne” organizowane są przez Stowarzyszenie Promocji Talentów, którego jesteś członkinią. Powiedz, czym się zajmujecie?

– Stowarzyszenie Promocji Talentów to jedna z najstarszych organizacji pozarządowych, które działają w sferze kultury w Starachowicach. Działa od 2001 roku. Prezesem od początku jest Lidka Pokuszyńska. Zrzesza wolontariuszy, którzy dzielą pasję do animowania życia kulturalnego w mieście i promowania utalentowanej młodzieży. Przez cały okres działalności zorganizowaliśmy mnóstwo wydarzeń kulturalnych i społecznych.

* * *

– Agnieszko, a ty znajdujesz w ogóle czas dla siebie?

– Tak. A ty wiesz, że ja mam ogródek? Samą mnie to dziwi. I nawet rosną tam różne „rzeczy”.

– Jesteś społeczniczką?

– Bardzo chętnie włączam się w akcje charytatywne. Ja nie lubię wielkich słów.

– Jesteś idealistką?

– Nie dość, że jestem idealistką, to uważam też, że ludzie są dobrzy.

– Serio?

– Serio…

– Nawet, jak ci życie da w kość?

– Wiesz, że nawet pod koniec złego dnia uważam, że tak… Wiem, że może brzmieć to naiwnie, ale jak w bajce – dajmy na to w bajce Teatrzyku Ździebełko – zawsze mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze. A ty nie? Powiedz mi, czy można być dziennikarzem nie będąc idealistą? Robiłabyś to, gdybyś nie uważała, że ludzie są po prostu dobrzy?

– Mam nadzieję, że wpłynę na to, że kiedyś staną się dobrzy…

– Widzisz!

– Hm… To ja ciebie odpytuję, czy ty mnie?

– Taki zawód… Sama chciałaś rozmawiać z dziennikarką (śmiech). Mimo że byłą…

– I na tym zakończymy. Dziękuję za rozmowę.

 

Anna Ząbecka