Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
Aktualności 15 kwietnia 2019

Protest nauczycieli i poparcie mieszkańców

Od poniedziałku 8 kwietnia trwa ogólnopolski strajk pracowników oświaty. Większość szkół świeciła pustkami, a uczniowie, którzy w tym roku zdają egzaminy oraz ich rodzice, do końca żyli w niepewności, czy ich pociechy przystąpią do sprawdzianu na zakończenie nauki w gimnazjach.

W Starachowicach do akcji protestacyjnej przystąpiło 19 szkół i przedszkoli. Nie strajkowano jedynie w Przedszkolu Miejskim nr 7. 340 nauczycieli powstrzymało się od świadczenia pracy, nie strajkowało 31 osób, na zwolnieniu lekarskim jest 36. Oczywiście nie strajkują katecheci oraz dyrektorzy. W przedszkolach strajkuje 52 nauczycieli, a 17 łącznie z dyrektorami pracuje normalnie. Odbywały się także zajęcia w klasach 0 – III w Szkole Podstawowej nr 11.

Zapytaliśmy nauczycieli, co przekonało ich do przystąpienia do protestu i czy uważają obecną formułę za potrzebną.

–  Nie jestem przekonana do słuszności przeprowadzanych działań strajkowych. Mówię w swoim imieniu, że ja negocjować mogę i jestem gotowa na ustępstwa – powiedziała jedna z nauczycielek starachowickiej szkoły średniej. – I przy okazji jestem zmęczona całą tą sytuacją. Ponad 80 procent pracowników szkoły było za przeprowadzeniem akcji i dlatego jestem dziś w tym miejscu, ale sądzę, że te działania są za ostre.

– Zadziwiające, że wszyscy komentatorzy działań strajkowych widzą tylko straszne pieniądze czyli 1000 zł brutto dla każdego z nas. Zadziwiające, jak szybko zdeprecjonowało się zawód nauczyciela,. Nikt nie widzi ile tak naprawdę czasu spędza na działaniach szkolnych, przygotowanie i opracowanie materiału tak, by był ciekawy dla ucznia, przygotowanie wycieczek, zebraniach rodziców, udziale w szkoleniach. To nie jest takie nic, jak się społeczeństwu i rządowi wydaje. To zresztą nie jest kwestia tylko obecnego rządu, poprzednie również nie chciały rozmawiać, a nauczycieli traktowano jak zło konieczne – mówi rozgoryczony nauczycieli starachowickiej podstawówki.

Nie ukrywa tego, że są jednak aspekty tych wydarzeń, które go smucą.

– Jestem moralnie zdołowany, przede wszystkim tym, że zakładnikami rozgrywek są dzieci, bo to one cierpią. Do egzaminów bierze się osoby praktycznie z ulicy, nikt nie mówi o tym, ile przygotowań i przeszkolenia ma nauczyciel, który w egzaminach bierze udział, a teraz nagle bierze się ludzi znikąd. I to uderza w naszą młodzież. A rząd prowadzi w mediach propagandę, jacy to źli jesteśmy, bo upominamy się o swoje. Tak, upominam się, bo dość mam degradacji nauczycielskiego stanu!

– Oczywiście, że liczymy na podwyżki, mamy przynajmniej taką nadzieję, że coś się zmieni. Sytuacja strajku jest dynamiczna, ale wszystko zależy od strony rządowej i od tego, co nam zaoferuje – mówią GAZECIE pedagodzy.

Na pytanie, czy potrzebne były aż tak drastyczne środki odpowiadają, że przedstawiciele związkowi podejmowali różne inne środki, od pism kierowanych do rządzących po spotkania mediacyjne.

– Był one ignorowane. Gdyby rząd wziął nas na poważnie, nie doszłoby do strajku. To była ostateczność –  twierdzą.

Nie ukrywają, że są zaskoczenia reakcją starachowiczan, z jaką się spotkali.

– Ludzie są z nami, rodzice uczniów popierają strajk, a my czujemy wsparcie i zrozumienie – dodają.

Protestują nie tylko nauczyciele w placówkach szkolnych. Oświata to również przedszkola. Na rozmowę z Gazetą zgodziła się doświadczona stażem przedszkolanka.

– (…) Mnie i koleżankom w moim wieku zależy tak naprawdę na stabilizacji. Strajkuję, bo czuję się solidarna z koleżankami i kolegami. Wie pani, za parę lat czeka mnie emerytura, to nie będą pieniądze, którymi można się chwalić. Jako nauczyciele mamy bardzo słabą podstawę, to co dostaję w dodatkach nie jest do niej wliczane, więc do emerytury mi się nie liczy. Ja chcę tylko godnego wynagrodzenia – mówi i dodaje, że była pewna, że tak jak w przypadku innych grup zawodowych, strona rządowa będzie chciała rozmawiać o konkretach i dojdzie z nauczycielami do porozumienia.

–  Mamy wsparcie rodziców, na razie nie usłyszeliśmy złego słowa, przynajmniej nie wprost. Rodzice, jak tylko mogą to organizują sobie wspólnie opiekę. Natomiast, jeśli ktoś nie ma możliwości, to do przedszkola może dziecko przyprowadzić. Opiekę dziecko ma, bo strajkuje tylko kadra nauczycielska, personel nie – dodaje.

Co na to wszystko dyrektorzy, którzy przecież są również pedagogami? Jak radzą sobie w obecnej sytuacji?

–  Nie ma żadnych trudnych sytuacji, wymagających szczególnych działań – mówi dyrektor III LO, Mirosław Niewczas. – Do szkoły przychodzi około 20 uczniów, którymi się zajmujemy. Wspieram moich kolegów.

Rozmawialiśmy również z emerytowaną nauczycielką, która uczyła w jednej ze starachowickich placówek.

– Całym sercem jestem za strajkującymi nauczycielami. Gorąco popieram to, o co walczą. (…) 30 lat mojej pracy, to lata pasji i zaangażowania, ale zawsze słabych wynagrodzeń. Uważam, że skoro ten rząd tak świetnie stoi finansowo i tak świetnie gospodaruje pieniędzmi, to powinien zadbać o ważną dla wszystkich grupę zawodową, jaką są nauczyciele. Latami walczyliśmy o swoje, nie osiągając tego, co chcieliśmy, latami prosiliśmy i ustępowaliśmy, bo zawsze było coś ważnego. Dość! Ja jestem na emeryturze, ale moi koledzy koleżanki, ci których znam i ci mi nieznani, młodzi i starsi mają przed sobą lata pracy, więc niech będzie ona godziwie wynagradzana. Polskie grono nauczycielskie zagrało va banque i ja się nie dziwię. Po latach próśb stanęli pod ścianą i albo przebiją mur niechęci, albo nigdy w życiu już nikt nie będzie ich słuchał – mówi.

Sprawdziany na zakończenie gimnazjum przebiegały bez zakłóceń, dziś rozpoczynają się egzaminy ośmioklasistów. A w maju, wiadomo matury. Jak strajk postrzegają rodzice uczniów?

– Nie wiedzieliśmy z żoną, jak to będzie wyglądać. Czy będziemy wymiennie brać urlopy, czy zabierać dziecko do pracy? Całym sercem popieramy nauczycieli, bo wiemy, że to oni, obok rodziców kształtują człowieka. Poświęcają swój czas, swoją wiedzę i za to powinni być odpowiednio wynagradzani. Gdyby nie moi profesorowie z ogólniaka, nie byłbym tu, gdzie jestem teraz. Jak rozwiązaliśmy sprawę opieki nas synem? Na szczęście jest niepracująca babcia, która z radością opiekuje się wnukiem. Co dalej? Mam nadzieję, że postulaty nauczycieli zostaną spełnione, a nasze dziecko wróci do ulubionych „cioć” i zajęć przedszkolnych – usłyszeliśmy od taty .

– Strajk w czasie egzaminów jest złym pomysłem. Walczyć o swoje można, a nawet trzeba, ale nie kosztem dzieci, które w tym ważnym dla nich momencie zostały pozostawione same sobie. Dla nich egzaminy to stres, na dodatkowy zostały narażone z powodu strajku, niepewności i braku wsparcia nauczycieli. Nauczyciele strajkują przed wyborami, żeby więcej „ugrać”. Może my, jako szeregowi pracownicy, też zastrajkujemy w celu podniesienia płacy minimalnej? – powiedziała GAZECIE mama ósmoklasistki.

Pod hasłem „Bądźmy solidarni ze strajkującymi nauczycielami, którzy walczą o godność tego zawodu” zebrali się wieczorem 12 kwietnia przy siedzibie ZNP (ul. Partyzantów) mieszkańcy Starachowic. Oświadczenie przesłał GAZECIE przewodniczący miejscowych struktur Platformy Obywatelskiej, Igor Klar. Czytamy w nim: „Wyrażamy poparcie dla trwającego protestu nauczycieli. Uważamy, że realizacja postulatu zwiększenia wynagrodzeń nauczycieli jest niezbędna by zapewnić elementarną godność pracy i prestiż tego ważnego i odpowiedzialnego zawodu. Bez dobrze opłacanego nauczyciela nie będzie dobrej szkoły”

Anna Ząbecka,

współpraca Aneta Marciniak, Kinga Kania

fot. MM