Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
W numerze 15 kwietnia 2019

Rola ilustracji w literaturze dziecięcej

Czy w zestawie tzw. funkcjonalnych mebli do pokoju dziecięcego widział ktoś regał wyposażony w półki na książki? A szkoda! Dzieci uwielbiają czytanie do snu, starsze natomiast przepadają za: co będzie dalej i bywa, że dowiadują się finału przygód książkowego bohatera z latarką pod kocem.

 Należę do osób lubiących kontemplować sztukę w samotności. Jedną z nadarzających się ostatnio okazji stała się wystawa w Spółdzielczym Domu Kultury, którą poprzedził wernisaż. Ten z kolei bywa też okazją do spotkania z przyjaciółmi oraz znajomymi. Tak więc z tą trzeba zamienić dwa słowa, z tymi kilka chwil na żarcik. Nie było większego sensu przekrzykiwać się w tłumie – jutro przyjdę to napasę oko ile wlezie. Jak powiedział, tak też zrobił.

W głębi sali delektuję się tym co widzę, gdy nagle dało się słyszeć kroki, a po krótkiej chwili ktoś z niechlujstwem dykcji źle wyraża się o matce. Gdy zorientował się, że nie jest sam, poszedł i przeprosił tłumacząc ogromnym podekscytowaniem:

Autorka z rodzicami

– W życiu nie widziałem piękniejszych ilustracji (!), dorzucił na usprawiedliwienie o konduicie rodzicielki. Czyż nie był to jego szczery dowód fascynacji i oczarowania? Wierzę, że był! Pisanie książki obrazkami, zwłaszcza taaaakimi, to wielka sztuka. Trzeba sobie uzmysłowić fakt, że dzięki projektom grafik i fantastycznym rysunkom oddających charakter postaci (wredny, chytry, podstępny oraz dobry, szczery, uczynny i wyrozumiały), autorka pomaga tworzyć w dziecięcych świadomościach obrazy godne największych mistrzów kina. Chciało by się rzec, iż tak właśnie rodzi się miłość do książki. Autor swoimi ilustracjami musi jednak udowodnić, że kocha dzieci gdyż dzieci przepadają za poważnym ich traktowaniem, jak to czyni starachowiczanka Aleksandra Michalska – Szwagierczak. Tu się urodziła, tu zdała maturę i na kilka lat przeniosła się do Krakowa, aby zgłębiać wiedzę w tamtejszej Wyższej Szkole Pedagogicznej

Słuchający zachwycali się recytacją fragmentów wierszy Danuty Wawiłow

(aktualnie Uniwersytet Pedagogiczny). Przepełniona wiedzą i talentem postanowiła podjąć pracę dydaktyczną w rodzimym Państwowym Ognisku Plastycznym. Dydaktyka, i owszem, lecz rozpoczęła także poważną i pracochłonną twórczość, którą są ilustracje do książek i czasopism dla dzieci. Na pierwszy ogień poszła książka Luise Rinser: „Troje dzieci i gwiazda” wydana w 1992 roku przez Wydawnictwo „Znak”. Złe wieści rozchodzą się szybko, ale nie gorzej radzą sobie te dobre. Dość powiedzieć, że już niebawem posypały się oferty współpracy z takimi tuzami wydawniczymi jak: Nasza Księgarnia, Podsiedlik-Raniowski i sp., Zielona Sowa, Kanwa, Ibis, Buchmann, Book House, G&P, Dragon i wielu równie renomowanych, z którymi dorobiła się ponad stu zilustrowanych książek i wielu rysunków w czasopismach oraz publikacjach edukacyjnych.

 

Pan starosta lubi rozmawiać o sztuce, zwłaszcza z artystami

Oprócz wystaw zbiorowych artystki, dużym uznaniem i zainteresowaniem cieszyły się jej ilustracje na wystawach indywidualnych organizowanych w miastach naszego województwa z Kielcami włącznie, ale też w Krakowie, Lublinie oraz Zamościu. Ileż prawdy jest w twierdzeniu, iż żadna praca nie jest ani nudna, ani niewdzięczna, ani ciężka… jeśli ją lubimy. Aby się przekonać o efektach benedyktyńskiej pracy i czerpaniu z niej radości, zapraszamy na wystawę do SDK.

Degustacja tortu oraz wymiana poglądów wyłącznie artystycznych

Kiedyś też tak będę malował

Marek Oziomek