Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
W numerze 10 czerwca 2019

Zarządzanie nieruchomościami

Najlepiej zacząć od skrajnego przykładu, żeby uwypuklić zagadnienie. Popatrzmy zatem na Warszawę.

  Jeszcze 15 lat temu takie rejony jak Białołęka (północ miasta) i Ursus (zachód miasta) świeciły pustkami. Mieliśmy dużo wolnego terenu, zieleń, łąki, jakieś bloki z lat 70., zabudowania jednorodzinne. Urbanizacja dotarła jednak i na tamte obszary. Deweloperzy weszli do gry i dziś nie ma już śladu po pustej przestrzeni.

Grunt pod nową zabudowę mieszkaniową sprzedawali zarówno właściciele prywatni, jak i miasto Warszawa. W ten sposób dochody ze sprzedaży nieruchomości stały się istotnym elementem stołecznego budżetu. Taka sytuacja ma miejsce również w innych, dużych miastach, gdzie wydarzył się boom mieszkaniowy i budowlany. Większe wpływy majątkowe zwiększały m.in. możliwość zadłużania się miast. Okazało się, że sprzedaż gminnego majątku jest atrakcyjnym i łatwym źródłem dochodu. Czasami zbyt łatwym i nieprzemyślanym. Można nawet zaryzykować tezę, że niektórymi kierowało hasło „byle sprzedać i zarobić”.

Sprzedaż gminnego majątku musi być realizowana według określonych koncepcji i założonych efektów. Przy czym nadrzędnym i jedynym celem nie powinno być pozyskanie środków finansowych. Jeśli sprzedajemy działki pod budownictwo wielorodzinne, to musimy wiedzieć, czy poszerzamy dotychczasowe osiedle, czy też tworzymy nowe. Niezbędne jest wygospodarowanie odpowiedniego terenu na miejsca parkingowe. Konieczne jest również przystosowanie układu komunikacyjnego do nowych potrzeb. O kwestii, szkół, przedszkoli, sklepów już nie wspominam. Jeśli sprzedawać, to „z głową”.

W Starachowicach okazuje się, że umiejscowienie centrum handlowego na terenie tzw. „łąk” obok wiaduktu jest dobrym rozwiązaniem. Obiekt ten znajduje się nieco na uboczu, nie powodując zagęszczenia ruchu w centralnych częściach miasta. Przebudowano również układ komunikacyjny, dostosowując go do większej ilości pojazdów w tym rejonie. Podobnie należałoby działać w innych przypadkach. Pod koniec maja radni wyrazili zgodę na dzierżawę kortów tenisowych przy ul. J. Kaczyńskiej. Jednakże warunkiem takiego rozwiązania jest przeprowadzenie przez podmiot, który wygra przetarg, inwestycji polegających m.in. na zadaszeniu dwóch kortów. W ten sposób otrzymamy obiekt, z którego będzie można korzystać przez cały rok. Taki postulat wyrażali lokalni miłośnicy tenisa, którzy obecnie w miesiącach zimowych muszą jeździć przynajmniej do Kielc. Zatem wydzierżawiamy obiekt po to, aby go gruntownie zmodernizować i dostosować do potrzeb mieszkańców.

Na koniec jeszcze raz warto powtórzyć niby oczywiste stwierdzenie, że sprzedaż majątku publicznego ma służyć konkretnym celom. Ogłoszenie przetargu i czekanie na oferty byle ktoś kupił i nieważne co tam zrobi, jest szkodliwe dla mieszkańców. Samorząd musi zarządzać nieruchomościami również w ten sposób, że kiedy zamierza sprzedać jakiś teren, to wie, w jaki sposób powinien on zostać wykorzystany (dom, mieszkanie, sklep, boisko, itd.).

  Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej