Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
W numerze 18 czerwca 2019

Na innych łamach


Polityk nr 22

„Jesteśmy na krawędzi” (tytuł wywiadu) – dowiedziała się Agnieszka Sowa od Katarzyny Pikulskiej, jednej z organizatorek pierwszego protestu rezydentów, ofiary nagonki TVP, o tym, jak rząd oszczędza na służbie zdrowia, by zdobyć fundusze na kolejne obietnice. Lekarka nie pozostawia pacjentom złudzeń.

Na SOR–ach dalej będą umierać chorzy. Tu wszystkie luki widać jak na dłoni. Ludzie nie zdają sobie sprawy z zapaści w lecznictwie. Sama jest ortopedą, a pracuje na SOR-ze. Ponieważ brakuje lekarzy, rozporządzeniem poszerzono katalog specjalistów mogących dyżurować w oddziałach ratunkowych. Tak właśnie łata się system. Władza obiecała zwiększyć budżet na zdrowie. Zastosowała kreatywną księgowość. Przyjęła za podstawę wyliczeń PKB i wydatki na zdrowie sprzed 2 lat. W ten sposób zaoszczędzono na zdrowiu obywateli ponad 7 mld zł. I tak wbrew zobowiązaniom nie przeznacza się więcej pieniędzy na ochronę zdrowia, tyko mniej. Nie ma szpitala, w którym nie zmniejszono by liczby łóżek. SOR-y zatem mają kłopot ze znalezieniem miejsc dla pacjentów. Wciąż słyszą, że nie ma miejsc, nawet na korytarzach. Nikt nie myśli, jak zwiększyć obsadę, bo i po co? Wystarczy zlikwidować łóżka! Personel jakoś musi sobie poradzić. A jak pacjent umrze, lekarz poniesie karę, szpital zapłaci odszkodowanie. Kto by się jednak martwił kosztami?! Za to będą wyborcze podarunki. Tyle że emeryci woleliby może większą dostępność służby zdrowia niż trzynaste emerytury? K. Pikulska kończy rezydenturę i zastanawia się, czy nie poszukać sobie pracy poza granicami. Trochę straciła nadzieję, że uda się coś zmienić. „Według mnie rząd i Ministerstwo Zdrowia koncentrują się tylko na bieżących sprawach, gaszeniu pożarów, łataniu dziur. Ktoś z moich kolegów opisał działania decydentów w zakresie polityki zdrowotnej państwa jako pudrowanie trupa. To dobrze oddaje sedno sprawy.”

 

Tygodnik Powszechny nr 9

Prof. dr hab. Krzysztof Zagórski z Akademii Leona Koźmińskiego przytacza, w rozmowie Rafała Wosia „Poszukiwacze sprzeczności”, wyniki badań wśród Polaków na temat stopnia akceptacji własności.

Około połowy uważa, że ludzie przedsiębiorczy i zaradni zbyt łatwo się bogacą i że za dużo jest własności prywatnej, a za mało publicznej. „Sytuacja, kiedy coraz więcej dóbr możemy mieć na własność, prowadzi według Polaków znacznie częściej do egoizmu, konkurencji i osłabienia więzi społecznych niż do altruizmu i zmniejszenia rywalizacji, a nawet do walki o te dobra. /…/ Jednocześnie ogromna większość Polaków chce uspołecznienia wielu różnych gałęzi gospodarki /…/. Sieci i przedsiębiorstwa gazownicze, wodociągi, energetyka, kopalnie, szpitale, lasy i rzeki – to wszystko powinno być, zdaniem badanych, publiczne. Inny zaskakujący wynik to przekonanie ponad dwóch trzecich społeczeństwa, że państwo powinno pomagać słabszym przedsiębiorstwom zarówno państwowym, jak i prywatnym.” Ba, państwo powinno zaspokajać jak najwięcej potrzeb swoich obywateli. W doktrynie Polaków jest też miejsce na to, by bogatsi płacili na potrzeby wspólnoty więcej niż dziś. Generalnie, istotnym elementem doktryny Polaka jest klasyczny republikanizm. „Czyli silne przekonanie o prymacie dobra wspólnego i służebnej roli władzy. Jest liberalny opór przeciw nadużyciom władzy i wiara, że obywatele powinni móc swoją władze kontrolować. /…/ Do tego sporo etatyzmu i rezerwy wobec wolnego rynku połączone z nadzieją, że jednak do pewnego stopnia rynkowi trzeba zaufać i pozwolić na działania oddolne w nadziei, że moralność pozwoli okiełznać okiem. Co z kolei może się kojarzyć z katolicką nauką społeczną.”

 

Nowe Forum nr 10

„A (Grecy i Polacy) znów swoje…” – tak niemiecka prasa komentuje upominanie się o reparacje wojenne. Napięcia między Niemcami a Grekami biorą się stąd, że niemieckie rządy zbyt rzadko wyrażały żal z powodu zbrodni, jakich SS i Wehrmacht dopuściły się w Grecji w latach 19941 – 1944.

W 2016 r. specjalna grecka komisja parlamentarna oszacowała roszczenia wobec Niemiec na około trzysta miliardów euro. Strona niemiecka uważa, że załatwiła sprawę, płacąc 160 mln marek ofiarom i 420 tys. dla Greków. Tyle że została jeszcze pożyczka w wysokości 476 mln marek, zaciągnięta w 1942 r. przez Niemców na działania wojenne w Afryce. I tych pieniędzy przyznanych w Banku Grecji można się – zdaniem jednego z greckich historyków – rzeczywiście domagać. Polacy z kolei oficjalnie z roszczeniami nie wystąpili, lecz doń się przygotowują. Polskie stanowisko jest takie, że odszkodowania mogłyby być szansą rzeczywistego pojednania między obu krajami. W kontekście tego na niemieckich stronach internetowych nie brakuje komentarzy w rodzaju takich, jak te: „A jak się ma sprawa naszych, bezprawnie odebranych ziem wschodnich? Przecież na pewno były więcej warte niż parę miliardów. Czy także zażądamy ich teraz? A jeśli nie, to dlaczego?” /…/ „Ile razy jeszcze Grecja i Polska będą odgrzewać te starodawne roszczenia? Chociaż sprawa reparacji w układzie 2+4 została dawno definitywnie rozstrzygnięta, te populistyczne żądania pojawiają się na nowo. W gruncie rzeczy i Polsce, i Grecji chodzi o jedno i to samo. Przed każdymi wyborami można takimi dawno załatwionymi żądaniami pod adresem „bogatych” Niemiec doskonale odwracać uwagę od własnych problemów.”/…/ „Kiedy w końcu do nich dotrze, co znaczy, że coś jest rozstrzygnięte o-s-t-a-t-e-c-z-n-i-e? Im po prostu już teraz powodzi się za dobrze! /…/” 800 miliardów, jasne… Moment, gdzie jest mój portfel?”

 

Newsweek nr 22

Polska to dziś nowy kraj. Już nie trzeba się wstydzić, że nie lubi się Żydów. To Żydzi mają się wstydzić – usłyszał Dawid Karpiuk od jednego ze swoich rozmówców, co zacytował w „Dumnych antysemitach”. Widać to w sieci. Przyrost hejtu jest gigantyczny.

Wychowani na Internecie ludzie są coraz bardziej prawicowi. A zresztą nikt za treści umieszczane na portalach społecznościowych nie odpowiada. Kiedyś żaden mainstreamowy polityk nie odważył się używać antysemickiej retoryki. Dziś na tym buduje się elektorat. „Badacze wyróżniają trzy formy antysemityzmu: spiskowy, tradycyjny i wtórny. Spiskowy pomaga lepiej zrozumieć świat, tyle że jest to świat z żydowskim rządem światowym, żydowskimi mediami, żydowskimi bankierami i tak dalej. Oczywiście wszyscy oni spiskują przeciw Polsce. Antysemityzm tradycyjny ma źródła w ludowym katolicyzmie. Żydów obwinia się o śmierć Chrystusa, oskarża o porywanie chrześcijańskich dzieci, dokonywanie mordów rytualnych /…/. Od tego przecież zaczął się pogrom kielecki. Od pogłoski, że Żydzi porywają dzieci. Jest jeszcze antysemityzm wtórny, który powstaje w odpowiedzi na potrzebę upamiętnienia Holocaustu. W prawicowych mediach roi się od „demaskatorskich” artykułów, których autorzy dowodzą, jak to Żydzi mieli swój udział w zagładzie, jak na niej zarabiają, jak zawyżają liczbę ofiar, żeby szantażować Polaków. Wmawiają światu, że ich nie broniliśmy.” Połowa polskiego społeczeństwa w to wierzy. Ba, że Żydzi stoją za przyczyną nierówności. Bo przecież nie geje czy muzułmanie. Wszystko złe jest sprawą Żydów, ukrywających się pod polskimi nazwiskami. Tak rodzi się antysemicka histeria. I raczej nie ma szans na zmiany w tym względzie.

wybrała /ewa/