Strona główna / W numerze / Setna rocznica urodzin G. H. Grudzińskiego

Setna rocznica urodzin G. H. Grudzińskiego

Jeden z najwybitniejszych emigracyjnych pisarzy i myślicieli urodził się 20 maja 1919 roku w Strzelczycach k/Buska. Za miejsce swoich urodzin podawał jednak Kielce. Był synem w miarę zamożnej, spolonizowanej rodziny wyznania mojżeszowego. Dialog z tradycją chrześcijańską od zawsze był dla niego czymś ważnym, chociaż wobec instytucji Kościoła bywał niekiedy bardzo krytyczny. Mieszkając w okolicach znanego uzdrowiska, Grudzińscy utrzymywali się z dochodów strzelczyckiego majątku, który nie wiedzieć czemu został sprzedany, a nowym miejscem zamieszkania stał się Suchedniów, gdzie ojciec Gustawa prowadził młyn wraz z tartakiem. Tuż przed wojną przez dwa lata młody Herling studiował na Uniwersytecie Warszawskim filologię polską. Próbował też pisać artykuły do „Ateneum”, jak też będąc niespokojnym duchem założył organizację konspiracyjną. Za próbę nielegalnego przekroczenia granicy rosyjsko-litewskiej (1940) został aresztowany przez NKWD po czym zesłany do wyniszczającego obozu pracy na Dalekiej Północy (Jercewo). Po podpisaniu porozumienia Sikorski – Majski (30 lipca 1941) mającego moc amnestii, młody skazaniec wraz z armią Andersa opuścił Związek Sowiecki. Brał udział w walkach o Monte Cassino, a za przykładne męstwo został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. Po wojnie w Rzymie współtworzył „Kulturę”, później jakiś czas mieszkał w Londynie, a po śmierci żony (1952) na powrót przeniósł się do Włoch (Neapol via Crispi 69), gdzie poślubił Lidię Benedett Croce. W latach 1952-1955 współpracował z Radiem Wolna Europa.

Róża i uznanie koleżanek z UTW

Przyszedł wreszcie czas na stabilizację, swobodę i refleksje. Najczęściej dotyczyły one walki z przeciwnościami zgotowanymi przez sowietów, które z przyczyn oczywistych ograniczały się do walki o przetrwanie. Awitaminoza i potworny głód był przyczyną chorób i powodował postępujący brak siły. Samookaleczenie stawało się zbawiennym chociaż krótkoterminowym odpoczynkiem na szpitalnym łóżku, ale do pewnego momentu. Masowe samoporanienia więzionych sprawiły, że zaczęto traktować je jako sabotaż, a uchylanie się od pracy równało się z najcięższą zbrodnią przeciw państwu. Dla dwudziestoletniego skazanego, jakim był pracujący w lesie Herling, napary z igliwia dostarczały namiastkę witamin, lecz nie odpędzał myśli, które kazały patrzeć na wszystko pod kątem przydatności do jedzenia. Nie można się więc dziwić, że zdarzały się przypadki braku poszanowania godności zmarłych, lecz nawet w tym stanie dla wielu jeszcze przydatnych. W pierwszych miesiącach zesłania panował wysoki stopień umieralności, a fakt ten nie pozwalał konwojentom prowadzić dokładnej rejestracji więźniów więc korzystali oni z niskich temperatur umożliwiających kilkudniowe przetrzymywanie w szałasach zlodowaciałych trupów, pobierając na nich chleb i talony na zupę. Aby dopełnić obrazu zezwierzęcenia, autor „Innego świata” posłużył się przykładem z kręgu bezwzględnych przestępców kryminalnych. Jedną z ulubionych zabaw, na które przymykali oko obozowi strażnicy były polowania na więźniarki, a następnie zbiorowe gwałty dokonywane przez zwyrodnialców pozbawionych jakichkolwiek uczuć ludzkich.

Nie wiadomo dlaczego właśnie kobiety na żywo interesują się twórczością Herlinga

Herling w „Zapiskach sowieckich” przypomina, iż sądzony był za szpiegostwo na rzecz Niemców, gdzie dowodem w oskarżeniu stały się buty oficerki, biegła znajomość kilku języków oraz z obca brzmiące nazwisko kojarzone z faszystowskim marszałkiem lotnictwa. Gdy już ucichła wojenna zawierucha, właśnie „Zapiski…” stały się pierwszą w świecie publikacją odsłaniającą istnienie w „ojczyźnie światowego proletariatu” zbrodniczego procederu. Herling uważał, że w tych nieludzkich warunkach, postawą heroiczną wykazali się ci, którzy starali się zachować człowieczeństwo i poczucie własnej godności. Podczas procesu w Grodnie musiał trzymać język na wodzy odpowiadając na pytania krótko i bez komentarzy. Wielkim szacunkiem darzył zachowanie współwięźniów, którzy mieli odwagę prowadzić z sowieckimi sędziami śledczymi finezyjną szermierkę dialektyczną, pełną celnych ripost. Jego książka (Inny świat) stała się nie tylko świadectwem, ale także dziełem literackim. Zaślepienie ideologiczne spowodowało zamknięcie kościołów z pozostawionym napisem na drzwiach – „antyreligionyj muziej”. Próbą otwarcia oczu zaszczutych ofiar stalinizmu była praca literacka Gustawa Herlinga Grudzińskiego obejmująca: krytykę literacką, prozę, esej, klasykę europejską, pisanie z ogromną pasją i znawstwem na temat malarstwa. Był także krytykiem literackim, dziennikarzem, żołnierzem. Istnieją przesłanki mówiące, iż najważniejszym dla niego gatunkiem było opowiadanie – napisał ponad 50 krótkich utworów prozatorskich. Słynny „Dziennik pisany nocą” poruszał fenomen totalitaryzmów, dotykał też tajemnicy cierpienia, bytu, a także tajemnicy istnienia powiązanej z Bogiem. Biorąc pod uwagę wyrafinowaną formę wypowiedzi, niezrównany styl człowieka biegle władającego piórem, pozwala zorientować się czytelnikowi w narracyjnej finezji pisarza, który właśnie narodził się w ciężkim obozie pracy. Za swoje osiągnięcia, w 1991 roku otrzymał nagrodę literacką polskiego PEN Clubu. Zmarł 4 lipca 2000 roku w Neapolu.

W zasadzie „Dzienniki…” wraz z „Zapiskami sowieckimi” najlepiej świadczą o jego postrzeganiu świata, ludzi i wszystkiego co może łączyć się z życiem i śmiercią”. Wyborny wykład w ogólnopolskie obchody Roku Gustawa Herlinga Grudzińskiego, które odbył się w starachowickiej Czytelni MBP, miała Dorota Kiełek. Duże brawa należą się także personelowi tejże placówki.

Marek Oziomek

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *