Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
Aktualności 8 lipca 2019

W szkołach średnich paniki nie ma


Czy we wrześniu szykuje się ogólnopolska oświatowa apokalipsa? Z niektórych medialnych doniesień tak by wynikało. Najbardziej radykalni w swych poglądach sceptycy wieszczą lawinę uczniów, której nie wytrzymają ani szkolne mury, ani ciało pedagogiczne. Niepoprawni optymiści wierzą z kolei, że reforma oświaty nie poniesie za sobą absolutnie żadnych negatywnych konsekwencji. Tak zwany zdrowy rozsądek podpowiada zaś, by prawdy poszukiwać w pewnej odległości od tak skrajnych osądów. Jak na zwiększony napływ uczniów przygotowały się starachowickie szkoły średnie? Czy uczniowie i ich rodzice mają powody do obaw? Odpowiedzi szukam w sekretariatach szkół.

 

Poważne zmiany organizacyjne przechodzi dziś III Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Integracyjnymi im K. K. Baczyńskiego. Od września br. placówka zmienia swoją siedzibę. Kontaktuję się w tej sprawie z pedagogiem szkolnym, Renatą Kowalik. Moja rozmówczyni wyjaśnia, że w nowym budynku panować będą lepsze warunki. III LO zostanie przeniesione z ul. Glinianej na Aleję Świętego Jana Pawła II, do siedziby dawnego Gimnazjum nr 4. Jak zapewnia pani pedagog, liceum jest teraz bardzo dobrze przygotowane na napływ zwiększonej ilości kandydatów i podejmuje starania, aby reforma nie wpłynęła negatywnie na komfort pracy nauczycieli i uczniów.

Jak wygląda sytuacja w pozostałych szkołach średnich?

Mariusz Majewski, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych nr 3 w Starachowicach, uspokaja:

– Aktualny tzw. «podwójny» nabór wpłynie tylko na ilość klas pierwszych. W latach wyżu demograficznego w szkole było dużo więcej oddziałów i nie generowało to problemów zarówno organizacyjnych, jak i lokalowych.

Jak się okazuje, taki ton dominuje niemal we wszystkich wypowiedziach dyrektorów starachowickich szkół średnich. Niż demograficzny najwidoczniej sprzyja reformie i czyni ją mniej bolesną.

Zainteresowało mnie, jak konkretnie zmieni się we wrześniu ilość uczniów w ZSZ nr 3.

– Ilość klas pierwszych podwoi się w stosunku do roku ubiegłego – wyjaśnia dyrektor placówki. – Pamiętajmy, że proces rekrutacji wciąż trwa. Już dziś widać duże zainteresowanie uczniów ofertą naszej szkoły. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że już teraz tak wielu uczniów zadeklarowało chęć zdobywania zawodu w Branżowej Szkole I Stopnia w ZSZ nr 3 – .

– W latach wyżu demograficznego w szkole było dużo więcej oddziałów i nie generowało to problemów zarówno organizacyjnych, jak i lokalowych – tłumaczy dyrektor ZSZ nr 3

Doprecyzujmy: które zawody cieszą się największą popularnością u kandydatów?

– Rekrutacja formalnie nie jest zakończona, ale już dziś można zauważyć szczególną popularność takich zawodów jak: elektromechanik pojazdów samochodowych, mechanik pojazdów samochodowych, monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie, fryzjer, kucharz – odpowiada dyrektor.

Często, w kontekście konsekwencji wygaszania gimnazjów, mówi się o groźbie konieczności wprowadzenia systemu dwuzmianowego w szkołach średnich – i szeregu uniedogodnień z tym związanych. Mariusz Majewski nie przewiduje jednak takiego rozwiązania.

– W ZSZ nr 3 naukę odbywa młodzież z całego powiatu starachowickiego (a także z sąsiednich).

Dwuzmianowość pociągnęłaby za sobą problemy z dojazdami, a szczególnie powrotami uczniów do domu. Można więc odetchnąć z ulgą.

Na skutki reformy nie narzeka także Monika Wójcik, dyrektorka Zespołu Szkół Zawodowych nr 1.

– Jesteśmy świetnie przygotowani. Mamy wystarczającą ilość pomieszczeń dydaktycznych – mówi z wyraźną dumą. – Teraz będziemy mieli pełne wykorzystanie sal lekcyjnych i nie przewidujemy dwuzmianowości! – wyjaśnia moja rozmówczyni.

Pomieszczenia dydaktyczne to jedno – ale co ze zmianami w podstawie programowej? Czy ten aspekt reformy nie jest uciążliwy dla nauczycieli?

– Trzeba jeszcze raz przejrzeć dokładnie podstawę programową, zapoznać się ze zmianami, przygotować nowe podręczniki, szkolne plany nauczania… ale takie zadania wykonujemy każdego roku!

– Jak zawsze, najbardziej oblegane zawody to technik żywienia i usług gastronomicznych, ale także – technik usług fryzjerskich, technik hotelarstwa… W tych zawodach od szeregu lat specjalizujemy się i osiągamy wysokie (bo powyżej średniej krajowej!) wyniki. Mamy również nabór w zawodach technik geodeta, technik architektury krajobrazu – dodaje Monika Wójcik.

Jednak nie cała oferta edukacyjna ZSZ nr 1 w takim stopniu przemówiła do kandydatów. Szkoła jako pierwsza w województwie świętokrzyskim wystartowała z ofertą kształcenia techników chłodnictwa i klimatyzacji – odzew był jednak marny.

Z

W ZSZ nr 1 przewiduje się pełne wykorzystanie sal lekcyjnych

– Specjaliści w tej dziedzinie są poszukiwani na rynku pracy. Zarobki w tym zawodzie są bardzo satysfakcjonujące – a mamy tylko kilku chętnych. To jest nowy zawód, obecny na rynku od niedawna. Być może dlatego starachowiczanie tak sceptycznie potraktowali tę ofertę – z żalem stwierdza dyrektorka placówki.

Na temat reformy strukturalnej rozmawiam również z dyrektorem starachowickiego I Liceum Ogólnokształcącego, Dariuszem Lipcem. Czy jego szkoła musiała w jakiś szczególny sposób przygotować się do nadchodzących przemian? Okazuje się, że liczba uczniów w I LO wzrośnie niemal dwukrotnie. Ważną kwestią podjętą przez mojego rozmówcę jest dostosowanie niektórych pomieszczeń na potrzeby zajęć dydaktycznych.

– Już dwie sale pozyskaliśmy na cele małych sal lekcyjnych dla grup ćwiczeniowych. Pozyskamy jeszcze dwie. Otóż: w podpiwniczeniu, jeżeli podłoga jest poniżej gruntu, nie mogą się odbywać zajęcia. Ale może być tam urządzony, na przykład, pokój nauczycielski. W tej chwili trwa remont. Do tej pory pokój nauczycielski znajdował się w dwóch małych salkach, które teraz będą przystosowane do pracy w grupach. W sumie, na potrzeby reformy pozyskaliśmy cztery pomieszczenia. Nie będzie więc problemów z odbywaniem zajęć ani lekcyjnych, ani pozalekcyjnych.

Zastanawia mnie też, jakie nastroje panują wśród nauczycieli I LO. Dyrektor odpowiada:

– O to musi pani zapytać nauczycieli. Pytanie o reformę jest pytaniem bardzo trudnym. Mogę powiedzieć swoją opinię: szkołom średnim był potrzebny czwarty rok nauczania. Reforma to spowodowała, ale skutkiem ubocznym tej reformy jest zamknięcie gimnazjów. Czy to było zasadne – można z tym dyskutować. Reforma wprowadziła pewien niepokój w szkołach.

Pytanie zasadnicze: jak reforma wpłynęła na szanse kandydatów do szkół średnich? Dyrektor „Kościuszki” wyjaśnia:

– Miejsc w szkołach średnich jest więcej, niż urodzeń w odpowiednich rocznikach. Opierając się na prognozie demograficznej: te osoby, które chcą, dostaną się do szkoły. Jest jednak pewien haczyk, czy dostaną się do tych szkół i do tych specjalności, do których chcą. Ale to zależy od wyników, które uzyskali.

O skutkach reformy rozmawiam także z dyrektorką Zespołu Szkół Zawodowych nr 2. Na moje pytanie, jak szkoła przygotowała się na zwiększoną ilość uczniów, Grażyna Małecka odpowiada:

– Tak, żeby podołać temu zadaniu! Wykorzystaliśmy każdą możliwą salę jako pracownię. Ubiegamy się jeszcze o możliwość sprawniejszego przeprowadzania zajęć wychowania fizycznego, bo to może być sprawą problematyczną. Ale pomysły są!

Przeprowadzana jest także wstępna symulacja wykorzystania pracowni.

– Mamy nadzieję, że nie będzie większych problemów w organizacji pracy szkoły – podsumowuje dyrektorka ZSZ nr 2.

Kontaktuję się również z Bożeną Jaskros, dyrektorką nowo powstałej, społecznej szkoły średniej.

– Tylu zmian, jakie w tej chwili doświadczam w kwestiach organizacyjnych, nie przeżywałam przez dwadzieścia lat mojego dyrektorowania – przyznaje moja rozmówczyni – co nie znaczy, że te zmiany nie mogą być dobre! Szukam pozytywnych stron.

O jakich zmianach rozmawiamy?

– Nasze Społeczne Gimnazjum przekształciliśmy w Społeczne Liceum Ogólnokształcące. Uruchamiamy tylko klasy pierwsze, ponieważ chcemy swoje pokolenie doprowadzić sami do matury. Klas będzie niewiele, co więcej – mają one liczyć zaledwie do dwudziestu uczniów.

Jak wyjaśnia pani dyrektor, szkoła koncentruje się na indywidualizacji procesu kształcenia, a temu sprzyja praca w małych grupach. Dodatkowo, w obrębie każdej klasy utworzone są profile: medyczny, politechniczny oraz uniwersytecki.

– Na początku myślałam, że największym zainteresowaniem będzie się cieszył profil medyczny, ale okazuje się, że również ten uniwersytecki przyciągnął bardzo wiele osób – zdradza Bożena Jaskros.

Jak nauczyciele Społecznego LO reagują na reformę oświaty? Według dyrektorki placówki, bardzo optymistycznie.

– Zatrudniamy nauczycieli z pasją, fascynatów, pionierów, którzy chcą tworzyć nową, dobrą szkołę. My nie generujemy negatywnych emocji. Wręcz przeciwnie! Staramy się wyszukiwać najciekawsze programy, podręczniki i myślimy, co zrobić, aby to liceum było atrakcyjne, a przede wszystkim – kreatywne. Nie staramy się szukać negatywnych stron tego, co zaistniało. Reforma stała się faktem, niewiele możemy tu odwrócić. Szukamy optymalnych rozwiązań. Pragniemy, by młody człowiek z naszej szkoły wyszedł wszechstronnie wykształcony, żeby był otwarty na zmiany – tak jak my musimy być na nie otwarci.

Sprawa nie jest jednak tak cukierkowa, jak mogłoby się wydawać.

– Mój optymizm nie bierze się tylko z tego, że wszystko mi się podoba, co w reformie się zadziało – bo tak nie mogę powiedzieć. Ale jeżeli już jestem na jakimś etapie, który nie jest do odwrócenia, to szukam pozytywnych rozwiązań. Co zrobić, żeby ta młodzież, te dwa roczniki, które się zderzą w liceach, nie poczuły się osaczone w jakimś tłumie, w złej organizacji pracy? – mówi pani dyrektor.

Społeczne LO również zatroszczyło się o jednozmianowość.

– U nas lekcje będą zaczynać się o ósmej i kończyć o piętnastej i tak będzie w każdej klasie. Nie będzie też pustych przebiegów, okienek, zmianowości, uczenia w soboty… – zapewnia.

O skutkach reformy rozmawiamy też z Tadeuszem Szczepańskim, kończącym swoją misję  dyrektorem II Liceum Ogólnokształcącego w Starachowicach.

– Akurat w II LO nie ma z tym żadnego problemu, ponieważ bywały lata, w których w szkole funkcjonowały nawet dwadzieścia dwa oddziały – więc rezerwy lokalowe mamy duże. Nie musieliśmy w związku z powyższym robić szczególnych wysiłków, ponieważ dotychczas część sal była niewykorzystana.

A jak na konieczność realizowania dwóch oddzielnych podstaw programowych reagują nauczyciele w Staszicu?

– Z tym też nie ma problemu. Nauczyciele przyjmują to z ulgą, że w końcu wraca czteroletnie liceum. Ewidentnie w trzyletnim cyklu kształcenia nie da się przygotować ucznia do studiów wyższych. Z resztą – uczelnie powszechnie krytykowały ten system. Mówiono o niedostatecznym przygotowaniu absolwentów szkół średnich do studiowania – tłumaczy dyrektor placówki.

– Nauczyciele przyjmują to z ulgą że wraca czteroletnie liceum.

Już wiemy, że Tadeusz Szczepański jest zwolennikiem czteroletnich liceów. Czy dostrzega jednak jakieś negatywne aspekty reformy?

– Ja – póki co – nie dostrzegam żadnych. Reforma dopiero wchodzi, prawda? Jak dotąd nie sprawia większych problemów. Poza tym, że – odkąd pracuję w szkole – oświata ciągle jest w reformie. To jest praca, w której nic się nie powtórzyło! To jest dla nas męczące.

A czy te przemiany zmierzają w dobrym kierunku?

– Zależy, kto będzie oceniał i jakie kryteria weźmie pod uwagę. Jeżeli się czyta opinie profesorów, naukowców uczelni wyższych, to wszyscy narzekają, że poziom jest po prostu fatalny. Z kolei, jeżeli weźmiemy pod uwagę badania przeprowadzane przez różne instytucje, to wyjdzie, że osiągamy świetne wyniki. Zestawienie tych dwóch rzeczy ze sobą rodzi dysonans.

Kończący swą kadencję dyrektor Staszica, mimo pozytywnego nastawienia do reformy, uwzględnia jednak fakt, że nie wszędzie przebiegnie ona komfortowo dla uczniów, rodziców i nauczycieli. W mieście takim, jak Starachowice, napływ zwiększonej ilości kandydatów do szkół nie jest szczególnie kłopotliwy. Problem pojawia się jednak w większych miejscowościach: tam pewne niepokoje mogą być bardziej uzasadnione.

(das)