Kontakt z redakcją: 41 274-55-12
W numerze 16 lipca 2019

Umysł empatyczny

Co się może popsuć w głowie (cz. 55)


"Empatia to zdolność do postawienia się na miejscu drugiej osoby i odbierania w podobny sposób zachodzących wydarzeń oraz odczuwania podobnych emocji np. radości i smutku" - Eliot Aronson

Naukowcy badający zachowania psów doszli do wniosku, że w wyniku zmian ewolucyjnych u naszych pupilów wykształciły one zadziwiającą zdolność swojego psiego rozumu. Psy bardziej podporządkowały swoje potrzeby do potrzeb człowieka niż do potrzeb… psiej koleżanki czy kolegi, z którym harcowało się na trawniku.
Psy, mimo że potrafią reagować empatią, czyli wyczuwać emocje swoich opiekunów i dostosowywać się do nich (jak znudzony właściciel ziewa, to jego pies także), niestety, nie potrafią świadomie zmieniać stanu emocjonalnego właściciela, np. ze złego nastroju wprowadzić go  w nastrój pogodny. Dogoterapeuci byliby być może odmiennego zdania. Bo jak wytłumaczyć  zachowanie psa, który podbiega z merdającym ogonem do rozdrażnionego opiekuna albo psa, który wskakuje na kanapę do swojej smutnej pani? Większość dogoterapeutów powie, że przecież jest to typowy przykład na to, że zwierzę nie tylko wyczuwa stan emocjonalny właściciela ale także stara się go zmienić. Zainteresowanych pieskim albo kocim życiem, które – jak wskazują naukowcy – wcale nie jest przysłowiowo złe i emocjonalnie ubogie, odsyłam do Internetu. Tutaj jest sporo informacji naukowych i o psach, i o kotach, które wielu samotnym kobietom i mężczyznom kompensują brak miłosnych relacji z drugim człowiekiem.
Ludzka empatia, czyli zdolność do wczuwania się w czyjeś emocjonalne przeżycia, nie jest wrodzona. Podlega procesowi uczenia się. W pierwszym roku życia dziecka, kiedy nie jest jeszcze świadome istnienia innych osób, krzyczy kiedy słyszy krzyk innych dzieci. Ten etap „zarażania się emocją” jest wrodzony. Dziecko nie rozumie przeżyć emocjonalnych innych osób, jednak odpowiada na te przeżycia, kiedy czuje to samo.
Drugie stadium rozwoju przypada na wiek około 2. roku życia. Dziecko staje się świadome samego siebie jako odrębnej istoty i jego reakcja na przeżycia innych zmienia się. Potrafi odwrócić uwagę od własnego stanu, w jakim się znajduje i skupić się na sytuacji, w jakiej znajduje się ktoś inny. Ma jednak trudność w utrzymaniu punktu widzenia innej osoby. Jego próby udzielania emocjonalnej pomocy mogą być niewłaściwe. Dziecko postrzega płacz mamy ale nie potrafi na tym etapie ani rozumieć dlaczego mama jest w takim stanie, ani też pocieszać jej. W stadium trzecim, kiedy dziecko zaczyna rozumieć polecenia słowne i inne symbole, lepiej empatyzuje z innymi ludźmi, którzy wyrażają w sposób delikatny swoje emocje. Na tym etapie dziecko potrafi zwykle wczuwać się w emocje bohaterów bajek, rozumieć ich przeżycia i dostosowywać swoje emocje do tego, co widzi na ekranie filmowym. Ostatni etap rozwoju empatii przypada na 6 – 9. rok życia. Dzieci w tym wieku nie tylko dostrzegają, że inni ludzie mają własne przeżycia, lecz zauważają także, że inne osoby są zdolne do empatyzowania z grupą.
Osoba z ukształtowaną prawidłową empatią posiada nie tylko zdolności do rozpoznawania stanów emocjonalnych u innych osób, ale też do decydowania o podejmowaniu odpowiednich zachowań wobec tych, którzy albo są smutni, albo cierpią, albo są rozdrażnieni.

Kiedy empatii jest za mało
Na pytanie: kto uczy empatii – odpowiedzieć jest prosta. Oczywiście, rodzice i szerzej – rodzina, i jeszcze szerzej – społeczeństwo. W zależności od tego, czy system rodziny, w jakim wychowuje się dziecko jest wyposażony w kompetencje empatycznego budowania relacji z dzieckiem, czyli uczenia dziecka emocjonalnych przeżyć, czy też w rodzinie pojawiają się problemy z prawidłową ekspresją emocji i umiejętnością nazywania uczuć, empatia jest albo kształtowana prawidłowo albo pojawiają się różnego rodzaju kłopoty z emocjonalną komunikacją. Niebagatelna rola w procesie rozwoju empatii przypada także społeczeństwu.

Dziecko kochane za pieniądze
Nie ulega wątpliwości, że empatyczna mama i tata wychowają empatyczne dziecko. Jednak z określeniem „empatyczny rodzic” nie jest tak łatwo. Bo tuż za tym określeniem pojawia się pytanie:  jak bardzo empatyczny rodzic? W ogóle nie? Troszkę? Średnio? Czy empatyczny bardzo… bardzo?
Bazując na określeniach krańcowych, łatwo sobie wyobrazić, że rodzice pozbawieni empatii prawdopodobnie wychowają dziecko niezdolne do reagowania empatią w budowaniu społecznych relacji. Zatrzymajmy się w tym miejscu. Nieempatyczni rodzice wcale nie muszą być psychopatami lub osobami cierpiącymi na jakieś choroby psychiczne, upośledzające zdolność do rozumienia i przeżywania uczuć. Wystarczy, że są biedni, leniwi, albo przedsiębiorczy, którzy – widząc korzyści  finansowe dla siebie z 500plus lub w celu uniknięcia „podatkowego bata” za brak…. wydajności seksualnej, zdecydują się na „plemnikowe inwestycje”.
Dziwi mnie brak stanowczej reakcji różnych towarzystw psychologicznych na pomysły rządu,  zmierzające do zmuszania – „przy pomocy finansowego bata” współżyjących ze sobą par – do „produkcji dzieci” pod groźbą płacenia wyższych podatków przez tych, co dzieci nie chcą lub nie mogą z jakiś powodów posiadać. Że to prosta droga do wynaturzeń, nie muszę przekonywać. Doświadczyliśmy już co znaczy „dbałość o prawidłową nordycką rasę”. Wiemy też, że decyzja o posiadaniu dziecka jest decyzją, która powinna być powiązana z potrzebą miłości a nie finansową  kalkulacją. Płacenie kobiecie i mężczyźnie za odbywanie stosunków seksualnych kończących się zapłodnieniem i urodzeniem dziecka, albo karanie dodatkowymi podatkami tych, którzy „dzieci robić nie chcą”, świadczy o bezradności rządzących, ich psychologicznej głupocie, lub wynaturzeniu umysłu dyktatora, o którym pisałem w jednym z artykułów, który nie ma pomysłu na to, co zrobić, aby młodzi nie opuszczali kraju, w którym prowadzona jest dewastacja zdobytej  wolności.
Wszystkie raporty odnoszące się do badań w zakresie oczekiwań pracodawców od swoich pracowników jednoznacznie wskazują, że oczekiwaną kompetencją u pracownika jest zdolność do empatii. Społeczeństwo zanurzone w ekrany smartfonów i komunikujące się ze sobą symbolami literowymi lub emotykowymi traci zdolność do uczenia się świata emocji. Odpowiedzialni politycy muszą mieć więc świadomość, że społeczne mechanizmy wspierające rozwój empatii, a zatem też zdolność do altruizmu, nie mogą ograniczyć się do seksualnej tresury: 500 zł za urodzone dziecko i  kara w postaci zwiększonego  podatku dla tych, którzy dzieci nie posiadają. Rządzącym przypominam, że nie tylko zwierzęta tracą zdolność do prokreacji, jeżeli przeżywają strach. To jeden z powodów, dla których tak trudno rozmnażają się w klatkach ZOO.

Gdy empatii jest za dużo
Zdolność do empatycznego reagowania, czyli zdolność do wczuwania się lub identyfikowania z przeżyciami psychicznymi innych osób, musi być jednocześnie powiązana z umiejętnością zarządzania własnymi procesami emocjonalnymi. Empatia, która bezkrytycznie uruchamia reakcję  głębokiego współczucia u dentysty wiercącego ząb, nie pozwoli lekarzowi na spokojnie prowadzenie zabiegu. Podobnie lekarz chirurg reagujący głęboką empatią nie jest w stanie poprowadzić operacji. Nadmierna empatia nie jest oczekiwana od dyrektora, który musi radzić sobie z emocjami w sytuacji, kiedy odpowiedzialność za prowadzoną firmę nakazuje mu zwalniać pracownika.

Za tydzień:  Umysł zmartwiony

Krzysztof Korona
psycholog, specjalista psychologii klinicznej
seksuolog kliniczny, psychoterapeuta
tel. gab. pryw. 602 77 99 65
e-mail: k.korona@psychonet.pl
www.psychonet.pl