Strona główna / W numerze / Na innych łamach

Na innych łamach

       „Newsweek” nr 30

„Byle do jutra” –  tak swój tekst o państwie, które nie działa, zatytułował Janusz A. Majcherek.

 Co z tego, że PiS zachęca, by z pomocą socjalnych transferów używać życia, jeśli dzieje się to kosztem następnych pokoleń. Bogactwo wszak – tu autor cytuje niedawno zmarłego związkowca OPZZ, Jana Guza, bierze się z pracy, a nie z zasiłków. I chyba nie trzeba tego nikomu tłumaczyć. U nas zaś rozwój napędza … konsumpcja, a nie inwestycje. Tyle że rządzący się tym absolutnie nie przejmują. Przekładają bowiem doraźne korzyści polityczne nad cywilizacyjny postęp. Mateusz Morawiecki jako były bankier musi wiedzieć, że rozdawnictwo pieniędzy nie niesie z sobą nic dobrego. Zdradził zresztą, że kryją się za tym kredyty. „Ich spłata spadnie na dzisiejsze niemowlęta i dzieci, także te przysparzające obecnie rodzicom zasiłków. /…/ Pisowska ekipa rozdaje pieniądze w okresie prosperity. Gdy przyjdzie dekoniunktura (a przyjdzie na pewno), nie będzie się jej czym i jak przeciwstawić. Słabnąca gospodarka nie będzie w stanie udźwignąć przyznanych benefitów socjalnych.” Ale co z tego? „Po nas choćby potop.” Tymczasem fakty są takie, że następują zmiany klimatyczne. Zaczną być odczuwalne później, więc się je teraz bagatelizuje. Ważniejszy jest interes górników i użytkowników pieców węglowych. Mimo że nawet NFZ alarmuje, jak Polakom szkodzi smog! Pisowskiej ekipie daleka jest jednak troska o zdrowie obywateli. Kolejki do lekarzy specjalistów się wydłużyły. Z trzech miesięcy do czterech! Brakuje leków w aptekach. Sytuacja robi się niczym za czasów PRL, gdzie regulowane przez rząd ceny powodowały niedobór wszelkich towarów. Właśnie spiętrzeniem roczników dała o sobie znać tzw. deforma oświaty. Deforma, gdyż „chodziło o spełnienie doraźnych życzeń małżeństwa Elbanowskich i tych, którzy uwierzyli w ich propagandę. Lecz to i tak ginie w transferach ze znakiem plus. Pieniądze do ręki, wypłacane przed wyborami spełniają swoje zadanie. Nikogo nie zastanawia, że za rządów PiS nie wybudowano w Polsce nawet kilometra (sic!) autostrady. Znów długofalowa korzyść przegrała z doraźną korzyścią polityczną. I na koniec: pod względem innowacyjności zajmujemy w UE czwarte miejsce… od końca ! Na badania i rozwój wydajemy mniej niż na sam tylko program 500 +. Że też mało komu daje to do myślenia…

 

                                                „Gazeta Wyborcza” nr 146

Już nawet kilkulatki zaczynają korzystać z mediów społecznościowych. Jaki to ma na nich wpływ? Młodsze gorzej się rozwijają, starsze padają ofiarami pedofilów, cierpią na psychiczne  zaburzenia albo przez cyberbullying próbują odebrać sobie życie – niepokoi się Marta Urzędowska w publikacji „Dzieci w sidłach sieci”.

Maluchy korzystają z mediów, które nie wymagają aktywności, to np. You Tube. Starsze – z bardziej aktywnych, jak Instagram czy Snapchat. Zagrożenie jest takie samo – wszystkim grozi uzależnienie. Dzieci do piątego roku życia mają kłopot z rozwinięciem umiejętności kreatywnego myślenia, społecznych interakcji i panowania nad emocjami. Na dzieci w wieku 5 – 10 lat czyhają pornografia, rasistowskie czy przemocowe treści. Jeszcze starsze (10 – 15 lat) spotyka cyberprzemoc. „Od wyzwisk i zamieszczania kompromitujących zdjęć, po namawianie do samobójstwa.” Ba, w sieci dzieci są zmuszane do dzielenia się najbardziej intymnymi informacjami. Intymnymi. Młodzi powyżej 16. roku życia z powodu treści w sieci się okaleczali albo próbowali popełnić samobójstwo. Nie zatem ma co ignorować wniosków płynących z raportów specjalistów. Bo zagrożenia mogą mieć druzgocący wpływ na przyszłe życie młodego pokolenia. „Rządy muszą skutecznie chronić najbardziej bezbronnych, czyli dzieci. Sieć jest dziś dla nich naturalną częścią świata, a naszym zadaniem jako społeczeństwa jest zapewnienie, by były tak bezpieczne online, jak w realu /…/.” Rząd w Londynie zapowiedział zmuszenie firm internetowych do brania odpowiedzialności za treści zamieszczane w mediach społecznościowych i bezpieczeństwo użytkowników. Od września przyszłego roku we wszystkich szkołach na Wyspach pojawi się przedmiot edukacja zdrowotna, na których dzieci i młodzież będą się m.in. uczyć, jak dbać o zdrowie psychiczne i jak być bezpiecznym w sieci. Media społecznościowe są najbardziej niebezpieczne dla dzieci najbardziej wrażliwych – z placówek opiekuńczych, których relegowano ze szkoły oraz dla nieletnich homoseksualistów. Te dzieci najbardziej lgną do mediów społecznościowych, bo „teoretycznie najwięcej mogą tam zyskać. Zwalczyć samotność i poczucie izolacji, znaleźć pomoc albo kolegów z podobnymi problemami.”

 

                                                 „Polityka” nr 30

„Strzeż się tych miejsc” – radzi dr Tomasz Wites, geograf człowieka z Uniwersytetu Warszawskiego, rozmówca Martyny Bundy. Rysuje mapę przestępczości i podpowiada, jak kształtować przestrzeń, żeby zmniejszyć ryzyko zbrodni. Inna rzecz, że te mapy się zmieniają.

Wciąż np. panuje stereotyp, że polska ściana wschodnia słynie z przypadków patologicznych. Tymczasem obecnie stała się bezpieczniejszą częścią kraju. „Drastyczne zdarzenia, jak zabójstwa czy samobójstwa w Europie, dotyczą w szczególnym stopniu Łotwy, Litwy, Bułgarii, Rumunii i Węgier, oczywiście również Rosji /…/. Ale Polska też niewiele odbiega statystycznie od trendów typowych dla Europy Wschodniej. Podobnie przygnębiające są dane mówiące o zagrożeniach związanych z naszym zdrowiem – duże spożycie alkoholu, narkomania.” Umiarkowanie ryzykiem przestępczości jest dotknięta Szwecja, choć przyjęła wielu uchodźców. Migracja wcale nie zmieniła faktu, że granica bezpieczeństwa w Europie wciąż wiedzie przez Odrę i Nysę, wskazując na olbrzymie dysproporcje między Europą Zachodnią i Wschodnią. Zaskakujące przesunięcia dokonały się w sprawach gospodarczych. Ich stolicą stał się … Kraków. Gospodarczych przestępstw jest tam trzykrotnie więcej niż kilka lat temu. Wieś generalnie jest bezpieczniejsza od miast. Środowisko wiejskie jest mniej anonimowe. A że w miastach więcej jest nieoświetlonych obszarów, ryzyko kłopotów staje się większe. Harmonia przestrzeni sprzyja zmniejszeniu patologii. Sprawdzają się miejsca, gdzie próbuje się im przywrócić lokalny koloryt. „Mieszkańcy żywią się tym, co wyprodukują w swoim otoczeniu, ograniczają transport do koniecznego minimum. Niektóre miasta decydują się wprowadzić własną, nieoficjalną walutę.” Dzięki temu na korzyść zmieniło się np. Brixton – dzielnica Londynu, dotknięta niegdyś patologiami. Ba, agresje zwiększa wysoka temperatura. Ale i niska kumuluje napięcie. Również im większa szybkość wiatru, tym więcej społecznie negatywnych zjawisk. Nie są to jednak zależności zero- jedynkowe. Musi zadziałać kilka czynników. „W Europie najwyższe wskaźniki samobójstw mają dawne republiki nadbałtyckie.” Szwajcaria łączy doświadczenia naukowców i praktyków. Rekonstruując przestrzeń, wypracowano mechanizmy ograniczenia bezdomności, eliminowania żebractwa.

 

   „Gość Niedzielny” nr 27

Ks. Robert Skrzypczak w tekście: „Jezu, Ty się tym zajmij” zachęca do popularnej modlitwy ks. Dolindo Ruotolo, który w chwilach zwątpienia tak właśnie rozmawiał z Najwyższym.

„Można by spisać księgę cudów spowodowanych tą zwykłą frazą wypowiadaną z całkowitym zawierzeniem Bogu w ważnych i trudnych okolicznościach życiowych.” Stała się dla wielu katolików wręcz aparatem tlenowym. Dobrze służy zwłaszcza wszystkim zagonionym, zaniedbującym religijne praktyki. „Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie?” – mówił Pan Jezus przez ks. Dolindo. „Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje. Tylko dzięki mnie poczujecie się jak dziecko uśpione w objęciach matki, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg. „Wołanie „Jezu, Ty się tym zajmij”, zakłada pragnienie postawienia Chrystusa w centrum modlitwy i działania. Ksiądz Dolindo zachęcał do całkowitego oddania się Bogu i mówienia w chwilach niepewności właśnie: „Jezu, Ty się tym zajmij”, a na pewno doświadczy się największego cudu, jakim jest realna Obecność Jezusa jako osoby żywej. Ks. Dolindo całe życie posługiwał się tą modlitwą. Kiedyś zauważył, że jego sutanna jest mocno sfatygowana. Pomyślał: „Jezu, mnie pasuje taki ubogi strój, lecz jeśli według Ciebie nie powinno tak być, Ty się tym zajmij!” Po Mszy na miejscu swego starego kapelusza znalazł nowy. Dwa miesiące później otrzymał jeszcze nową sutannę i nowe buty. Według rodziny, ks. Dolindo miał niezwykle bezpośrednią relację z Jezusem. Gdy kuzyni przychodzili po pomoc, wznosił oczy ku górze i wołał: „Jezu, Ty się tym zajmij, ja nie mam siły i nie potrafię”. Uczył ludzi tej komunikacji z Bogiem. Przyjmowania postawy uśpionego w objęciach matki dziecka. Tłumaczył, że w modlitwie chodzi o postawienie Pana Boga na czele własnych decyzji i poczynań. Wtedy zadziała, angażując nasze siły i uzdolnienia. „Modlitwa wymaga wiary, „że się wypłynie, chociaż w pierwszej chwili czujesz, że idziesz pod wodę” – dodawał.

 

                „Duży Format” nr 24

„Terapeutka: – Zapytałam nastolatków: kto zaopiekuje się waszymi niemowlętami w razie wpadki? Odpowiedzieli: rodzice” – cytuje Ewa Wilczyńska w „Lekcji seksu i  rodzicielstwa”.

W jednej ze szkół zrealizowano projekt „Kiedyś będę rodzicem”. Zajęcia prowadzili eksperci – ginekolożka, położna, seksuolożka, doradca chustowy, laktacyjny i edukator seksualny. Uczestniczyli uczniowie z niepełnosprawnością w stopniu lekkim i umiarkowanym, a także chorobami psychicznymi czy autyzmem. Najbardziej wstydliwe pytania pisali na kartkach. Pytali m.in.: Czy noszenie przez dziewczyny spódniczek mini może podniecić chłopców? Jak plemniki mieszczą się w prezerwatywie? Jak długo można robić minetkę? Czy ciąża dla nastolatki jest niebezpieczna? Jak dziecko kopie, to boli? „Kilka uczennic dostało do domu lalki będące fantomami niemowlęcia. Po ustawieniu odpowiedniego programu /…/ w dowolnych momentach płaczem dopominają się one o wymianę pieluszki, karmienie albo noszenie na rękach. By uciszyć lalkę, trzeba metodą prób i błędów włożyć na chwilę klucz odpowiadający danej potrzebie.” Za każdym razem miały też wykonać czynność, której lalka się domagała. Po takiej nocy dziewczyny przychodziły bardzo zmęczone. „I wszystkie powiedziały, że nie poradziłyby sobie, gdyby musiały opiekować się dzieckiem na stałe. /…/ Stereotyp osób niepełnosprawnych intelektualnie jako wiecznych dzieci jest tak mocny, że trudno nam dopuścić do siebie myśl o ich seksualności.”  Rozmów z o antykoncepcji nikt z podopiecznymi nie prowadzi. Potrzeba zachowań erotycznych jest wyciszana. Tyle że nigdy nie wiadomo, kiedy da o sobie znać. Przypadki niespodziewanej ciąży nie są wcale rzadkie. „Jeszcze w latach 70. w wielu europejskich krajach powszechna była sterylizacja niepełnosprawnych intelektualnie. Do teraz jest ona czasami wykonywana. We wrześniu 2018 r. Komitet ONZ ds. osób z niepełnosprawnościami wydał zalecenie dla Polski, aby kobiety i dziewczęta mały dostęp do pomocy w podejmowaniu decyzji życiowych i nie były poddawane sterylizacji bez ich zgody. Skrytykował także zakaz zawierania małżeństw przez osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Nie ma jednak żadnego mechanizmu egzekucji tych zaleceń.” W Europie Zachodniej tacy ludzie mogą liczyć na pomoc asystenta rodziny. U nas są zdane na najbliższych. Ale nie poświęca się im w tym względzie więcej czasu. Rewolucja seksualna zatem jest jeszcze przed nimi.

 

 

wybrała /ewa/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *