Wici o zbiorach

Gdzie zawieruszyły się deszcze?

Mają rolnicy z nadzieją kłopoty,

Czy zboże pomnoży jak marzenia,

By kłosy posypały ziarnem złotym…

Radź! Kogo winić- kogo docenić,

Oby z dysz ogniem nie miotało,

Bo miazmat się kłębi jak nić;

Czy przeto spada deszczu mało?

Szkoda bez wody plony chude.

Zamiast deszczu zziębły po gradzie,

Myśli falują po suchej niwie

I niosą się w ogrody na biesiadzie…

Za czyje grzechy takie lato?

Nie koronuję żniwiarzom głowy,

Chude ziarno – mikry dar boży,

We wory zawiódł zbiór lipcowy.

W dali świergoczą koniki polne,

Gdyż ściernisko już gnije w skibie,

Tuż za pługiem ptaszki swawolne,

Rzędem wydzióbują skarby w glebie…

Szczupłe dożynki w święto wrześniowe,

Ale korowód wieńców się mieni…

Już lato marnieje w dni końcowe,

Przekaże berło złotej jesieni.

Lato w świecie odzyska siły,

Znów powróci na czas żniw,

Jako coroczny przyjaciel miły,

A ja i Ty naturze się nie dziw!!!

Jeszcze odczujemy gorsze lata,

Gryzonie młócą swoje żniwa…

Coś Nas martwi kocia warta,

Dziura w skarbcu – brak aktywa!

Żmijewski Jan

[ poświęcam Żniwiarzom]

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *