Strona główna / Aktualności / Adrian Gunia – mistrzem Europy

Adrian Gunia – mistrzem Europy

 

Zawodnik starachowickiego klubu Dragon Adrian Guniama na swoim koncie m.in. zwycięstwo w turnieju Slovak Open w Bratysławie, brązowy medal mistrzostw świata w kick light kadetów w Dublinie oraz 1 miejsce w Pucharze Świata w Budapeszcie. Na mistrzostwach, które odbywały się w dniach 23 sierpnia – 1 września br. w węgierskim mieście – Gyor, zdobył tytuł mistrza Europy juniorów starszych w K-1 rules (60 kg).

  – Niesamowite, że w tak młodym, jak na sportowca, wieku jesteś posiadaczem już tylu tytułów rangi międzynarodowej. Na Węgrzech zdobyłeś mistrzostwo w formule K-1. Jak się w niej odnajdujesz?

– Zdecydowanie moją ulubioną formuła jest właśnie K-1 rules, gdzie chodzi o typową dominację nad przeciwnikiem, w przeciwieństwie właśnie do kick light, w której kluczową rolę dla wygranej odgrywa punktowanie. W K-1 mogę czerpać pełną satysfakcję z mojej walki.

– Masz spore doświadczenie ringowe. A jak zaczęła się twoja przygoda z kickboxingiem? Co spowodowało, że pojawiłeś się w sali treningowej u Marka Jasińskiego?

– To jest w ogóle zabawna historia, gdyż będąc w I klasie gimnazjum, podczas ferii zimowych rodzicie chcieli odciągnąć mnie i brata od komputera i los padł na zajęcia kickboxingu…

–  Czy od razu połknąłeś bakcyla do dalszych treningów?

– Tak na dobrą sprawę wcześniej grywałem np. w piłkę nożną, interesowałem się różnymi sportami, ale żaden z nich nie zafascynował mnie tak jak treningi kickboxingu. Z każdym pojawieniem się na sali potrafiłem więcej i mogłem stawiać sobie nowe cele, a to daje bardzo dużo satysfakcji.

– Pamiętasz swój pierwszy sparing z innym zawodnikiem? Zadaję to pytanie, gdyż w sportach walki właśnie po pierwszych sparingach człowiek naprawdę zaczyna sobie zdawać sprawę, iż  jest to jednak sport kontaktowy.

– Sparingi, z tego co pamiętam, rozpoczęły się dość szybko, bo już po około 3 tygodniach od pierwszego treningu. Były dostosowane przez trenera do naszego poziomu i miały formę bardziej zabawy. Na dodatek zostaliśmy zabezpieczeni wszelkimi dostępnymi ochraniaczami, jakie były na sali (śmiech).

– Wróćmy mistrzostw Europy, z których przywiozłeś złoty medal. Jak w ogóle przebiegały twoje przygotowania do zawodów?

– Do każdych zawodów z reguły wyglądają tak samo. Sam początek opierał się na przygotowaniu fizycznym, następnie pracowaliśmy nad elementami technicznymi oraz wydolnością. Sam koniec cyklu treningowego jest najtrudniejszy, ponieważ trzeba zmniejszyć liczbę treningów, co wymaga przestawienia się pod kątem psychologicznym.

– Okres przygotowawczy zaliczony pomyślnie, pojechałeś z klubowymi kolegami po zwycięstwa, jednak zanim to nastąpiło musiałeś zmierzyć się z zawodnikami z innych krajów.  Opowiedz jak wyglądała twoja drabinka turniejowa do wymarzonego finału?

– Pierwszą walkę stoczyłem z Rosjaninem Turachem Novruzovem, następnie z zawodnikiem z Serbii Bogdanem Draskoviciem, no i oczywiście finał z Patrikiem Niteckim.

– Która z tych walk była dla ciebie najtrudniejsza?

– Tak naprawdę każda na swój sposób była trudna. Przy pierwszej z nich całkowicie przespałem 1 rundę, przez co przegrywałem dość poważnie na punkty. Na szczęście w kolejnej doprowadziłem do remisu z lekką przewagą, a ostatnią wygrałem dzięki czemu przeszedłem dalej w turnieju.

– W finale emocje sięgają pewnie szczytu. Zwłaszcza na tak prestiżowych zawodach jak mistrzostwa Europy.

– Szczerze mówiąc podczas walki finałowej byłem bardzo spokojny. Po wygranej nawet nie sądziłem, że to już koniec, że tak szybko upłynęły ringowe minuty. Tak więc dużo większe emocję towarzyszyły mi paradoksalnie we wcześniejszych walkach, gdzie musiałem wygrać, aby utrzymać się w turnieju.

– Jakie to uczucie stać na najwyższym stopniu podium i słuchać Mazurka Dąbrowskiego?

– Jest to zdecydowanie fenomenalne uczucie, zwieńczenie włożonej pracy we wszystkie treningi.

– Pewnie jeszcze nie raz będziesz miał okazję powtórzyć takie momenty. Jakie plany na najbliższe tygodnie?

– Póki co odpoczywam, ukończyłem liceum, powoli układam w głowie kolejne cele sportowe i nie tylko.

– Czy w sportach walki widzisz swoją karierę zawodową? Czy rozważasz inne warianty na swoją przyszłość?

– Kickboxing jest moją ogromną pasją i zdecydowanie chcę dalej próbować swoich sił w tym sporcie. Planuję także ukończyć studia wyższe, aby w razie czego mieć przysłowiowy plan B.

– Zatem życzę ci, aby wszystkie twoje marzenia i plany się spełniły.

Piotr Latała

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *