Strona główna / Bezpieczeństwo / To nie mógł być przypadek
fot. KP PSP Starachowice

To nie mógł być przypadek

Zaledwie kilka godzin dzieliło wyjazdy starachowickich strażaków do pożarów w okolice ulicy Iłżeckiej w Starachowicach, gdzie płonęły budynki.

Dwa razy w odstępie kilku godzin strażacy wzywani byli do pożarów. Do obu zdarzeń doszło w minioną środę (16 października br.).

– Informacja o pożarze wolnostojącego garażu przy ul. Wspólnej w Starachowicach wpłynęła do stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej o  godz. 1643  – relacjonuje Gazecie, mł. bryg. Marcin Nyga, oficer prasowy KP PSP w Starachowicach. – Działania strażaków polegały na jak najszybszym ugaszeniu płomieni. Zagrożenie udało się błyskawicznie opanować.

I byłoby po sprawie, gdyby nie fakt, że kilka godzin później, strażacy ponownie ruszyli do akcji. Zgłoszenie wpłynęło o godzinie 22.36.

– Tym razem przy ul. Górzystej, na posesji oddalonej o ok. 200 m w linii prostej od miejsca pierwszego pożaru, palił się budynek gospodarczy, który jedną ścianą przylega do budynku mieszkalnego. Zagrożone było ludzkie życie – mówi rzecznik KPP.

Ogień na szczęście nie rozprzestrzenił się, nikomu nic się nie stało, a budynek mieszkalny udało się ochronić. Spaleniu uległa natomiast konstrukcja dachu płonącej komórki.

Akcja trwała do godziny 1.00 w nocy, ponieważ po ugaszeniu ognia całą zawartość z komórki trzeba było przelać wodą. Oba budynki zostały sprawdzone kamerą termowizyjną, a mieszkanie dodatkowo czujnikiem tlenku węgla.

Okoliczności obu zdarzeń badają policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach.

– Trwają czynności wyjaśniające – mówi Gazecie, st. sierż. Paweł Kusiak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji. – W sprawie nikt nie został zatrzymany.

(azab)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *