Strona główna / W numerze / Czy nas stać?

Czy nas stać?

Mimochodem

Wedle niektórych, w 2020 roku ma zabraknąć pieniędzy na budowę dróg i remonty szkół. Nie będzie miał kto sprzątać ulic, bo nie wystarczy pieniędzy. Tymczasem – jak na razie – nic na to nie wskazuje. W Starachowicach planuje się zrewitalizować zbiornik Kamiennej. Ze środowiskowego funduszu. Akurat ten projekt zasługuje na szybką realizację, gdyż jeszcze trochę i rzeka źle się odpłaci mieszkańcom. Nigdy w ostatnim półwieczu nie była taka zaniedbana. Liczne próby przywrócenia jej świetności spalają na panewce. Chociaż … zagospodarowana grobla robi wrażenie.
  Z puli na lokalne drogi mają z kolei wpłynąć pieniądze na remont kilku starachowickich ulic. Że Lempego, że Moniuszki, ale i Krańcowej! Chyba nic tak paskudnie nie wygląda, jak otoczenie mięsnych zakładów. Każdy skrawek zieleni jest zajęty przez pozostawiane tam pojazdy. Idące w setki. To jeden olbrzymi parking. Bez ładu i składu, przy niewyobrażalnie zniszczonej drodze. Już nie łata na łacie, to wyrwa przy wyrwie. Nawet przejechać trudno, kiedy ma się przed sobą dwie, trzy ciężarówki, które nie mogą dla siebie znaleźć miejsca. Jeszcze gorzej, że trafia tu sporo ludzi z zewnątrz. Nie myślę wcale o pracownikach, lecz o osobach w tzw. delegacjach. Niby firma z marką, a położona rzeczywiście tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. Zaprzeczenie wizytówki miasta, którą – obok MAN-a – powinna być. Wszak to jeden z większych zakładów w kraju. Dobrze się zatem dzieje, że – jak podała „Gazeta” – wreszcie ulica Krańcowa dostała szansę na dobrą zmianę. Powraca jednak obawa, zasygnalizowana w tytule, czy wystarczy pieniędzy? Bo ma ich mniej przecież popłynąć z Unii Europejskiej. Tyle że mało się o tym mówi w lokalnych środowiskach. Władze miasta mają na pewno pełne rozeznanie, lecz o ewentualnych zagrożeniach się nie wspomina.

Czy Starachowice stracą np. na zmianach w systemie podatkowym, czyli obniżce PIT z 18 do 17 proc.? A na zerowym PIT dla osób do 26. roku życia? Podatnicy są zadowoleni, bo więcej zostanie w ich portfelach, ale czy zarazem otrzymają poprawę infrastruktury w swoim miejscu zamieszkania?

Samorządy dopłacają do edukacji. Czy przepaść między dotacjami a środkami własnymi się nie pogłębia? Cieszyły wakacyjne zapewnienia z magistratu, że w Starachowicach uczniowie w związku z reformą oświaty nie ucierpią. A nauczyciele? Jak będzie z podwyżkami ich płac? Czy samorząd znajdzie na to i zwiększenie „trzynastki” pieniądze? Czy nie zabierze ich z innych zadań? Np. z programów edukacyjnych, sportowych, kulturalnych?

Do społeczeństwa docierają informacje, że rząd daje, ale już nie to, że płaci samorząd. A przecież starachowiczanie powinni wiedzieć, czy miejscowy szpital jest zadłużony i jeśli tak, to czy samorząd pokrywa jego straty?

Ba, czy samorząd straci w związku z likwidacją Otwartych Funduszy Emerytalnych i wprowadzeniem indywidualnych kont emerytalnych? Idąc dalej, jak dotychczasowa polityka wpłynie na różnicę między bieżącymi wydatkami a dochodami? Bez niej wszak planowane inwestycje mogą się nie udać.

Z docierających z góry przekazów wynika, że samorządy, w tym pewnie i starachowicki, powinno być stać na pokrywanie kosztów, gdyż mimo wszystko ostatnio wpływy z PIT się zwiększyły. Jak jest naprawdę? Bo może i obciążenia samorządowych budżetów się zwiększyły?

Z realizowanych w Starachowicach projektów widać, że władza pokazuje dużą efektywność w działaniu i wrażliwość na potrzeby mieszkańców. Dzieje się tak m.in. za sprawą obywatelskiego współuczestnictwa w zarządzaniu miastem. Sukces demokracji. Nie może go zniszczyć centralizacja, zachodząca w niektórych sektorach publicznego życia. Chodzi bowiem o  wyższy standard  n a s z e g o życia. No to stać nas będzie na to, co planujemy? Na Pasternik w nowym wydaniu i końcówkę miasta z tamtejszą ulicą Krańcową?

/ewa/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *