Strona główna / W numerze / „Granice nietolerancji”
Autor rozmyślający nad podstawami dychotomii

„Granice nietolerancji”

Wernisaż w SDK

Jest dyplomowanym artystą, mieszka w Wąchocku, swoją sztukę wystawia gdzie się da, a najchętniej w starachowickich placówkach kulturalnych. Przez pewien okres był nauczycielem w Państwowym Ognisku Plastycznym. Najświeższa jego wystawa eksponowana w naszym Spółdzielczym Domu Kultury nawiązuje do… tolerancji.

Kompozycja wielokwiatowa

Jerzy Kołaczyński jest artystą nietuzinkowym, potrzebującym dużej przestrzeni dla eksponowania swoich skrystalizowanych przemyśleń, dotykających wielu istotnych dziedzin naszego życia, nie wyłączając polityki. Starachowice mają szczęście do artystów, ci natomiast nie mogą doczekać się swojej świątyni zwanej Biurem Wystaw Artystycznych. W tym przypadku Jerzy kolejny raz trafił na przychylność kierowniczki SDK Beaty Wiśniewskiej, która na ten szczytny cel oddała dwie największe spółdzielcze sale.

Bruno był bacznym obserwatorem rozwoju akcji

 

Niewątpliwie artyści dysponują wewnętrznymi sejsmografami wyczulonymi na tektonikę nastrojów Polaków, jednocześnie poczuwają się do przedstawienia publiczności swojego punktu widzenia za pomocą osobistych form przekazu. Malarstwo Kołaczyńskiego jest milczącą poezją, a poezja (pisze również) artysty jest mówiącym malarstwem. Problem w tym, że twórcy stanowią ten gatunek ludzki, który już zewnętrznie wyróżnia się swoją innością. Czy widział ktoś artystę (muzyka, dyrygenta, malarza lub dyktatora mody) z krótką fryzurą z przedziałkiem, kupującym na ten przykład krawat? Właśnie ta inność wyrażana ubiorem, zarostem lub kolorami powoduje, że skostniałe mentalnie społeczeństwo traktuje artystów z pewnym dystansem.

Goście wernisażu

 

Na przestrzeni wieków, Polacy wyrobili w sobie wcale ładne, często bezzasadne, nie mające rzeczywistej potrzeby, odczucie zazdrości do rodaka mającego np. autentyczny talent – wszystko jedno jaki, a już nie daj Boże do zarabiania pieniędzy Uznanie rodaków może być przychylne tylko wtedy, gdy krajan zdobędzie sławę za granicą. Czy postawę taką można nazwać brakiem tolerancji, oznaczającej cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. To także poszanowanie ludzkich uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania, choćby były całkowicie odmienne od naszych. Wyjątkami są jedynie sytuacje, w których postawy te zagrażają bezpieczeństwu. Współcześnie uznawana i prawnie zagwarantowana, niekiedy bywa kwestionowana i naruszana. W powstałej sytuacji, istotnego znaczenia nabrał problem granic tolerancji.

Zainteresowanie młodzieży też było

 

Jak ma się zastosowanie tolerancji w odbiorze wizerunku samego artysty jak też jego twórczości? W tym co wynotował i przeczytał podczas wernisażu, zasadza się troska również, lub przede wszystkim, o publiczny odbiór wielu mądrych, wrażliwych i chcących dzielić się istotnymi analizami. Nikt nikogo nie chce przekonywać do wyrażania opinii na temat malarstwa Jerzego Kołaczyńskiego lub nowatorskich instalacji przestrzennych. W tej kwestii Jerzy odwołuje się do Mikołaja Gogola, który stwierdził iż: „Nieszczęścia biorą się najczęściej z błędnego rozeznania spraw tego świata, a to dlatego, że człowiek widzi rzeczy nie takimi, jakie one są, ale takimi jaki on jest, to jest tak jak chce, bądź spodziewa się je widzieć”. To co jest inne nie musi być od razu złe. Wystarczy spojrzeć w lustro, aby utwierdzić się w przekonaniu, że wszyscy wyglądają inaczej. Nie ścigajmy się na unifikację lecz doceniajmy inność (Stephen Hawking, który zmarł dokładnie w rocznicę urodzin Alberta Einsteina) i wrażliwość (Lew Tołstoj czy ks. Maksymilian Kolbe). Artysta  wyznaje, iż woli szczerą niechęć lub nawet nienawiść w stosunku do siebie niż fałszywą tolerancję i dobroć. O sobie wyraża się  następująco:

Nikt nie potrzebuje przyzwolenia od innych na bycie sobą

 

– Akceptuję, a nawet lubię, wszystko to, co nietypowe i pomysłowe, pod warunkiem, że znajdę tam niekłamaną autentyczność. Akceptuję też wszystko nie posiadające cech pruderyjności, co jest nietypowe, autentyczne oraz posiadające cechy nasycone oniryzmem – mówił autor.

Nie ma nic przeciwko ekscentryczności, różniącej się przecież od schematycznego odbierania rzeczywistości, a tym samym zmuszającej do samodzielnego myślenia. Przyznaje, że w jego dotychczasowym życiu niewiele jest rzeczy lub zjawisk, które potrafiłyby go zaskoczyć, a mimo wszystko zawsze jest otwarty na intelektualne wstrząsy. Jest również przekonany, że wiele można nauczyć się od ludzi, którzy patrzą na świat inaczej niż on sam. Zawsze był zdania, że nie można być człowiekiem wolnym żyjąc w klatce społecznych przesądów. Ponieważ mamy się za ludzi mądrych i otwartych, zatem niech każdy spróbuje zastosować powyższe wywody do siebie.

(Wystawa czynna jest do 28 listopada – warto zobaczyć)

 

Marek Oziomek

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *