Strona główna / Rozrywka i kultura / Siła rażenia piórem
Spotkanie z autorką poczytnych reportaży prowadziły Jolanta Sopińska i Magdalena Mroczek

Siła rażenia piórem

Autorskie spotkanie w MBP

Laureatka wielu prestiżowych wyróżnień, pierwsza Polka nagrodzona Europan Press Prize oraz Nagrodą Dziennikarską Amnesty International, ma na swoim koncie Nagrodę PAP im. Ryszarda Kapuścińskiego, Grand Press i Nagrodę Newsweeka im. Teresy Torańskiej. Miejska Biblioteka Publiczna w Starachowicach gościła autorkę bestselerowych reportaży Justynę Kopińską.

 

Urocza i skromna, o głosie, który skłania do zwierzeń. O potwornościach, z którymi się spotykała, mówi bez krzyku i zadęcia. Może dlatego ma taką siłę rażenia. Na zaproszenie MBP w Starachowicach spotkała się z czytelnikami, by razem zastanowić się nad genezą zła.

Znana dotychczas jako autorka non – fiction, tym razem prezentowała się także jako pisarka reportażu fabularyzowanego. Jej ostatnie dzieło „Obłęd”, to czyste, fizyczne zło zamknięte w murach szpitala psychiatrycznego. To właśnie zło jest głównym przedmiotem jej badań. Kiedy głosem, który nawet na chwilę nie zmienia tonacji, mówi, że w Polsce jest 2 procent psychopatów, to wierzy jej się na słowo. Gdy dodaje, że dziś najczęściej pracują oni w ośrodkach zamkniętych (szpitalach, domach opieki, domach dziecka) przestają dziwić medialne doniesienia. To, jak mówi autorka, jest szczególnie niebezpieczne, tym bardziej że, w przeciwieństwie do innych krajów europejskich, w Polsce takie instytucje nie są specjalnie kontrolowane.

Autorka chętnie wdawała się w rozmowy z czytelnikami

 

Jej dziecięce marzenia o zostaniu policjantką weryfikuje rzeczywistość i rozmowy ze znajomymi policjantami. Kopińska nie chce być trybikiem w maszynie, w której statystyka góruje nad sprawiedliwością, już wie, ze nie będzie drugą Clarice Starling (Milczenie owiec), dlatego do walki ze złem użyje słowa. Ono w Polsce ma ogromną moc.. Dzięki jej reportażowi pt. „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie” wprowadzone zostaną zmiany w prawie dotyczącym ośrodków zamkniętych.

Zatem zamiast policjantką jest dziennikarką śledczą, która całkowicie poświęca się swojemu rozmówcy.

– Ludzie przychodzą do mnie sami. Dla człowieka, który opowiada mi swoją historię, mam czas nieograniczony – mówi Justyna Kopińska i dodaje, że na tym etapie rozpoczyna się trud emocjonalny, a potem najcięższa praca. Potwierdzanie słów pokrzywdzonych to żmudne przebijanie się przez mur milczenia – urzędy, szpitale, placówki opiekuńcze, policję, prokuraturę i w tym wszystkim ludzie, którzy się narażają udzielając takich informacji.

Niesiona falą sukcesu spalała się pochylając nad kolejnymi ludzkimi dramatami. Dziś wie, że odpoczynek jest równie ważny. Nauczyła się wracać do pełnego ciepła i miłości domu, spotykać się z przyjaciółmi i siostrą, o której kilkukrotnie wypowie się w bardzo ciepłym tonie. Stara otaczać się ludźmi dobrymi i mądrymi. Odpoczywa również aktywnie, ma patenty strzeleckie, nie przekroczyła jednak granicy, która dzieli ją od pozwolenia na broń. Mimo że wizyty na strzelnicy dla Justyny Kopińskiej, to ogromna przyjemność, nie wie, czy byłaby gotowa zmierzyć się ze świadomością, że zastrzeliła czy postrzeliła człowieka.

– Wolę walczyć piórem – mówi delikatnie się uśmiechając.

Wielbiciele talentu Justyny Kopińskiej tłumnie wypełnili salę czytelni

 

Rozmowa z Justyną Kopińską, to rozmowa przez pryzmat jej bohaterów. Czy unika w ten sposób rozmów o sobie? Uważny słuchacz dostrzeże, że pisanie reportaży, wchodzenie w ciemne zakamarki ludzkich działań, to dla bohaterki spotkania nie praca a pasja. Jest jakby zrośnięta z tym co robi, stąd też jedno bez drugiego nie istnieje.

Poczucie sprawczości, to bardzo ważny element tego, czym zajmuje się Justyna Kopińska, kiedy po reportażu o siostrze Bernadetcie zakonnica trafia do więzienia, kiedy wprowadzona zostaje zmiana w prawie, kiedy ksiądz z reportażu „Ksiądz pedofil odprawia nadal” ma przeciwko sobie wszystkich mieszkańców, kiedy do ofiary zakonnic z Zabrza zgłasza się obrońca, który chce pracować pro bono, to okazuje się, że praca dziennikarki ma sens. Justyna Kopińska nie boi się wymienić z imienia i nazwiska tych, którzy zawiedli, a skazując takie osoby na ostracyzm społeczny uwrażliwia jednocześnie czytelników na krzywdę.

Marek Edelman powiedział kiedyś, że w każdym z nas jest cząstka komendanta z Treblinki, a Hanna Krall dodała, że na szczęście w każdym z nas jest jednocześnie cząstka Marka Edelmana. Justyna Kopińska ma nadzieję, że ta druga cząstka, mimo wszystko, zwycięży.

(aneta)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *