Strona główna / Aktualności / „Zdobywanie wiedzy i czytanie to moje ulubione zajęcie”

„Zdobywanie wiedzy i czytanie to moje ulubione zajęcie”

O fascynacji historią i archeologią, urokach Libanu i współczesnych studentach opowiada dr Szymon Modzelewski.

Absolwent III LO im. K. K. Baczyńskiego w Starachowicach, Archeologii na Uniwersytecie Warszawskim, redaktor, wykładowca, autor książki o kulisach I wojny światowej pt. „Jak nakręcić bombę”.

– Czym na co dzień zajmuje się archeolog? Podobno masz całkiem dużo zajęć?

– Jeszcze w czasie studiów i pisania doktoratu pracowałem w prywatnej firmie archeologicznej prowadzonej przez mojego kolegę. Później przez jakiś czas w Bibliotece Narodowej byłem bibliotekarzem katalogującym książki historyczne i archeologiczne. Obecnie jestem na etapie zmiany stałej pracy. Nie oznacza to, że brakuje mi zajęć. Cały czas pracuję dla wydawnictwa jako redaktor czasopisma, piszę także teksty historyczne dla Dwutygodnika Diecezji Kaliskiej „Opiekun”. Co jakiś czas jestem zapraszany do wygłaszania wykładów w Akademii Radia Wnet. Właśnie kończę pracę nad kolejną książką.

– Z czasów, kiedy uczyłeś się w III LO im. K.K. Baczyńskiego, pamiętam Cię właśnie z książką w ręku. Czy nie żałujesz, że młodość spędziłeś w dużej mierze obcując z historią?

– Nigdy tego nie żałowałem. Czytanie książek i zdobywanie wiedzy do dziś jest moim ulubionym zajęciem. Przydaje się ono nie tylko w szkole. Nawyk zdobywania i sprawdzania informacji jest bardzo potrzebny w codziennym życiu, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Studia były dla mnie właśnie okresem nieskrępowanego zdobywania wiedzy i korzystania z jej różnych źródeł, czasem lektury i refleksji. Zresztą życie w czasach studenckich nie składało się jedynie z czytania i nauki. Miałem też nieco czasu na spotkania ze znajomymi i rozrywkę.

– Czy to nieskrępowane zdobywanie wiedzy z dziedziny archeologii i historii zaczęło się dopiero w szkole średniej?

– Moje zainteresowania historią i archeologią zaczęły się już bardzo wcześnie, bo w szkole podstawowej. Zawsze chętnie przeglądałem i czytałem podręczniki i książki historyczne, które były dostępne w domu. Na pewno rodzinne wycieczki do miejsc takich jak Krzemionki Opatowskie też przyczyniły się do rozwoju moich zainteresowań przeszłością. Nasz region, tak bogaty w zabytki przeszłości i wspaniałą przyrodę, wręcz zaprasza do zainteresowania się historią, geografią i krajoznawstwem. Historia była właściwie częstym tematem rozmów w domu. W szkole podstawowej, w gimnazjum i w liceum historia i geografia były moimi ulubionymi przedmiotami szkolnymi.

– Twierdzisz, że miałeś szczęście spotkać na swojej drodze wybitnych nauczycieli tych przedmiotów, którzy potrafili zainteresować uczniów tymi niełatwymi przecież dziedzinami. Czy to dzięki nim podjąłeś decyzję o studiowaniu archeologii?

– Już w liceum byłem zdecydowany, że chcę studiować archeologię. Przełomem stał się dla mnie udział w ogólnopolskim etapie Olimpiady Historycznej w kwietniu 2005 roku, kiedy wraz z dwoma innymi uczniami z województwa świętokrzyskiego uzyskałem 9 miejsce w kraju. Zostałem laureatem Olimpiady, dzięki czemu byłem zwolniony z matury z historii i miałem wolny wstęp na wszystkie kierunki historyczne na krajowych uczelniach.

– Jak wspominasz studenckie czasy?

– To był ciekawy okres zdobywania wiedzy, poznawania nowych ludzi i wyjazdów w kraju i za granicę. Z początku musiałem się przystosować do życia w tak wielkiej metropolii, jaką jest Warszawa. Studia były dla mnie bardzo pracowitym okresem. Oprócz normalnej nauki i zdawania egzaminów uczestniczyłem w studenckim życiu naukowym. Brałem udział w konferencjach i spotkaniach kół naukowych. Poznałem na uczelni wiele osób mających podobne zainteresowania i traktujących studia historyczne lub archeologiczne jak swoją życiową pasję. Kontakt z wybitnymi specjalistami, których wcześniej znałem jedynie z lektur. Studia archeologiczne były niesamowicie interesujące i rozwijające.

– A niektórym może się wydawać, że archeologia to tylko kopanie w ziemi. Poszukiwanie przedmiotów, które potem znajdą swoje miejsce w muzeum. Ale rozumiem, że to tylko potoczne wyobrażenie o pracy archeologa?

– Archeologia jest dziedziną interdyscyplinarną, wykorzystującą dane z różnych dziedzin nauki. Właśnie dlatego studia archeologiczne rozwijają szerokie horyzonty umysłowe i zachęcają do zapoznania się z różnorodnymi informacjami dostarczanymi przez nauki przyrodnicze i humanistykę. Jeśli ktoś jest szczerze zainteresowany poszerzaniem wiedzy, ma na archeologii duże możliwości zdobywania nowych informacji. Miałem okazję spotkać wielu naprawdę interesujących i inteligentnych ludzi. Nie wszyscy kontynuowali studia i nie wszyscy chcieli rozpocząć karierę naukową, ale wszyscy byli interesującymi ludźmi i wspaniałymi rozmówcami. W czasie studiów mieszkałem w akademikach Uniwersytetu Warszawskiego, które stwarzały okazję do poznania nowych osób. Kolejnym ciekawym doświadczeniem była praca w czasie rocznego stażu, który odbywałem w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie jednocześnie studiowałem. Organizowaliśmy wtedy obchody 90-lecia obecności archeologii na Uniwersytecie.

– Ale na wykopaliska też wyjeżdżałeś?

– Już od pierwszego roku studiów brałem udział w praktykach wykopaliskowych. Co roku spędzałem od jednego do trzech miesięcy na badaniach w Polsce lub za granicą. Praktyki odbywają się w czasie akademickich wakacji i są integralną częścią studiów archeologicznych. Studenci po zakończeniu praktyk otrzymują ocenę od prowadzących. Moje pierwsze praktyki wykopaliskowe odbyłem już po dostaniu się na studia, w sierpniu 2005 roku. Uczestniczyłem wtedy w badaniach archeologicznych późnośredniowiecznej i wczesnonowożytnej (XV-XVI) kamienicy w Płocku, naprzeciwko słynnego Liceum im. S. Małachowskiego. Później brałem udział w wykopaliskach na terenie osady z epoki żelaza w Pełczyskach na południu naszego województwa.

– Młodzi ludzie wybierający studia archeologiczne pewnie wyobrażają sobie, że prace badawcze będą prowadzić od razu za granicą. Czy to tylko nierealne marzenia?

– Od 2006 roku zacząłem wyjeżdżać na badania za granicą. Pięć kolejnych sezonów wykopaliskowych spędziłem w Novae koło Swisztowa w północnej Bułgarii, gdzie polscy archeolodzy z Warszawy i Poznania od lat 60-tych ubiegłego wieku prowadzą badania archeologiczne rzymskiego obozu legionowego i późnoantycznego miasta. Tutaj poznawałem tajniki archeologii starożytnego Rzymu i uczyłem się archeologicznej metodyki badań. Novae leży nad brzegiem Dunaju i jest miejscem wprost przesiąkniętym historią. Przy okazji zwiedziłem sporo miejsc w Bułgarii, łącznie z jej stolicą, Sofią i historycznym miastem Veliko Tarnovo, które można porównać jedynie z naszym Krakowem.

– Czy możesz wskazać, który wyjazd był dla Ciebie najatrakcyjniejszy?

– Największym przeżyciem był wyjazd do Libanu w 2013 roku. Na wykopaliskach w miejscowości Jiyeh (starożytny Porphyreon) położonej nad Morzem Śródziemnym spędziłem półtora miesiąca. Badaliśmy tam starożytne osiedle nadmorskie założone jeszcze przez Fenicjan i zamieszkane od epoki brązu, aż po wczesne średniowiecze. Była to gęsto zabudowana osada zamieszkana przez rybaków, rolników i rzemieślników. Udało nam się wtedy odkryć wiele interesujących zabytków związanych z życiem i pracą ludzi zamieszkujących to miejsce. Przy okazji zwiedziłem wiele historycznych miejsc i znanych z podręczników i „Pisma Świętego” stanowisk archeologicznych, takich jak Tyr, Sydon czy Byblos. Największe wrażenie wywarła na mnie wizyta w Muzeum Narodowym w Bejrucie, gdzie można było oglądać zabytki kilku tysięcy lat historii Libanu, od pradziejów po islamskie średniowiecze. Liban jest pięknym i ciekawym krajem. Jego klimat, przyroda i kultura różni się od tego, co możemy spotkać w Europie. Kraj zamieszkują głównie muzułmanie i chrześcijanie oraz Druzowie. Jest on stosunkowo zamożny. Dość długi pobyt w Libanie był dla mnie niezwykle ciekawym doświadczeniem. Uczestniczyłem też w badaniach ekspedycji archeologicznej Uniwersytetu Warszawskiego na Półwyspie Krymskim. Badaliśmy tam pozostałości starożytnych greckich farm i rzymskiego posterunku wojskowego w okolicach Sewastopola. Zwiedziłem sporo historycznych miejsc na Krymie, poczynając od słynnego pałacu Mikołaja II w Jałcie, a skończywszy na genueńskiej twierdzy w Sudaku. W czasie studiów doktoranckich odwiedziłem jeszcze Gruzję, Austrię i Niemcy (dwukrotnie). Zbierałem tam materiały do pracy doktorskiej i uczestniczyłem w konferencji naukowej.

– A potem wróciłeś do Warszawy… Jak Ci się żyje w naszej stolicy? A może widzisz swoje miejsce na Ziemi gdzieś indziej?

– Można powiedzieć, że przyzwyczaiłem się do życia w Warszawie. Pierwsze miesiące studiów, kiedy mieszkałem w akademiku, były nieco trudne. W końcu stołeczna metropolia znacznie różni się od naszych rodzinnych Starachowic. Ale zaaklimatyzowałem się dosyć szybko. Zacząłem korzystać z bogatych zasobów bibliotecznych warszawskich bibliotek i placówek naukowych. Zwiedzałem muzea i najważniejsze zabytki. Dziś nadal mieszkam w Warszawie i myślę, że już przyzwyczaiłem się do tego miejsca. Nadal jednak czuję się Starachowiczaninem. Lubię wracać do naszego miasta i staram się to często robić. Regularnie śledzę lokalne wiadomości.

– Prowadziłeś zajęcia ze studentami. Sprawiało Ci to przyjemność?

Pracowałem ze studentami prowadząc zajęcia w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego w czasie studiów doktoranckich i w jakiś czas po obronie doktoratu. Prowadziłem zajęcia z Zarysu Archeologii Śródziemnomorskiej, a potem autorskie wykłady dotyczące starożytnej gospodarki i relacji ludzi ze środowiskiem naturalnym w przeszłości. Miałem dobry kontakt ze studentami, którzy chętnie przychodzili na moje zajęcia. Byli szczerze zainteresowani tematyką i słuchali uważnie. Bycie wykładowcą było dla mnie jednym z najlepszych doświadczeń w życiu. Praca intelektualna z młodymi ludźmi sprawia niewątpliwie wielką przyjemność.

– Zgadzam się z Tobą. Kształtowanie umysłów młodych ludzi daje niesamowitą satysfakcję. Ale wróćmy do studentów. Często mówi się, że życie studenckie jest teraz mnie atrakcyjne niż dawniej? Mniej barwne? Że studenci są nastawieni na szukanie dobrej pracy, robienie kariery.

– Na przestrzeni ostatnich lat życie studenckie w naszym kraju mocno się zmieniło. Mogłem być świadkiem tych zmian, bo należę do jednego z ostatnich roczników wyżu demograficznego, które po 2005 roku tłumnie pojawiły się na uczelniach. Dziś liczba studiujących w szkołach wyższych jest niższa niż w czasach, kiedy zaczynałem studia. Młodzi ludzie zwykle mają mocno sprecyzowane plany życiowe i konsekwentnie je realizują. Wybierają kierunek studiów pod względem możliwości rozwoju, jakie przynosi jego studiowanie. Jeśli coś im nie odpowiada, szybko podejmują decyzję o zmianie kierunku lub uczelni. Przeważająca większość studentów pracuje w czasie studiów. Ich celem jest osobisty rozwój i rzeczywiste poszerzanie swoich kwalifikacji i możliwości. To dobrze, że młodzi ludzie chcą się rozwijać i zwracają większą uwagę na potencjalne korzyści, jakie można wynieść z edukacji. Nie tracą w ten sposób czasu i mogą realnie ocenić swoje możliwości. Myślę, że to pozytywne zjawisko. Z moich obserwacji wynika, że znikło całkowicie zjawisko wiecznego studenta. W akademiku udało mi się spotkać ostatnich tego typu ludzi.

– Gdybyś mógł wybierać jeszcze raz, wybrałbyś te same studia? Tę samą ścieżkę życiową?

– Zapewne wybrałbym ten sam lub podobny kierunek studiów, choć nie wiem, czy akurat na tej samej uczelni. Moje zainteresowania właściwie się nie zmieniły.

– Czy masz jakieś autorytety? Czy ktoś pozytywnie wpłynął na Twoje życie?

– Na pewno moja rodzina, która przez cały okres studiów wspierała mnie w każdy możliwy sposób, miała bardzo pozytywny wpływ na moje życie. To rodzice zaszczepili mi zainteresowania i chęć do nauki. Wielu pracowników naukowych uniwersytetu pomagało mi przez cały czas moich studiów. Nauczycielem, którego zapamiętałem w szczególny sposób, był. ś.p. prof. Tadeusz Sarnowski, wybitny archeolog i starożytnik, który zmarł w sierpniu ubiegłego roku. To właśnie on skierował moją uwagę w stronę historii gospodarczej i historii techniki oraz archeologii starożytnego Rzymu. Mogę powiedzieć, że to właśnie jemu zawdzięczam wiele swoich osiągnięć.

Czy masz jakieś marzenia?

– Chciałbym nadal pisać artykuły i książki na temat archeologii i historii, a także popularyzować wiedzę na te tematy. Chciałbym także znaleźć pracę w jakiejś instytucji zajmującej się edukacją i popularyzacją wiedzy archeologicznej i historycznej.

– Życzę spełnienia tych marzeń. I zapraszamy do Starachowic na spotkania z młodzieżą. Może kogoś zarazisz swoją pasją? Dziękuję za rozmowę.

Ewa Sajór – Ruszczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *