Strona główna / Aktualności / To był rok niezwykłych wypraw (cz. II)

To był rok niezwykłych wypraw (cz. II)

Druga połowa ubiegłego roku, to kolejne wypady w Polskę, nie zabrakło także wizyty u naszych sąsiadów.  Zanim to jednak nastąpiło, starachowiczanie wyruszyli z Oddziałem Międzyszkolnym PTTK…

ŚŒladem nadwiślańskich atrakcji

Przewodnicy z OM PTTK w Starachowicach co rusz wychodzą naprzeciw zainteresowaniom uczestników wycieczek, dlatego też w lipcu zawitano do Twierdzy Modlin. To była gratka przede wszystkich dla panów, zagłębiali się w szczegóły, dopytywali, snuli własne przypuszczenia. Kolejna część tej nietypowej lekcji historii to Kampinoski Park Narodowy i Muzeum Walki i Męczeństwa w Palmirach, tu wszyscy pochylili się nad prawie 400 osobami, które przyjechały tu na śmierć.

– Przed załadunkiem mówiono im, że jadą na roboty do Niemiec – opowiadał przewodnik tego smutnego i potrzebnego bardzo muzeum. Pomnik Janusza Kusocińskiego (polski lekkoatleta, złoty medalista olimpijski z Los Angeles w biegu na 10 000 m, srebrny medalista pierwszych mistrzostw Europy na dystansie 5000 m) przypomina, że wojna i brutalność hitlerowców nie ominęła nawet tych sławnych.

Koniec lata

w polskich górach

To była wycieczka, która cieszyła się największym powodzeniem. Sudety Zachodnie i Drezno to perła w koronie ubiegłorocznych „petetekowskich” wypraw. 4 dni zwiedzania, a na trasie Bolków i wieża z dziobem. przepiękne widoki na majaczące w oddali masywy górskie, spacer po czeskim Harrahovie ze skocznią i urokliwym wodospadem Mumlavy oraz Karpacz, który był świadkiem nocnych wypadów pełnoletniej części wycieczki. Drezno, na które wszyscy czekali z ogromną niecierpliwością, było strzałem w dziesiątkę. Monumentalna Opera Sempera, pałac Zwinger, cudownie rzeźbiona fontanna nimf wzbudzały zachwyt starachowickich turystów. Czas wolny, powolne spacery po drezdeńskich zaułkach, kawa i ciasteczko w zaciszu saksońskich kawiarenek, to pełnia szczęścia tych, którzy się na tę podróż zdecydowali.

Było również trochę uzdrowiskowego klimatu, Świeradów Zdrój to przede wszystkim Drzewko Spełnionych Życzeń. Pod czujnym okiem miejscowej czarownicy wszyscy pisali swoje życzenia i zawieszali na drzewku. Potem zaś kupowali pierniki, te w kocim kształcie cieszyły się największym powodzeniem. W Szklarskiej Porębie natomiast obowiązkowo udali się na Skwer Radiowej Trójki, podziwiali usta najsłynniejszych radiowych dziennikarzy i fotografowali się z Liczyrzepą, który wciąż czeka na swą ukochaną, która go wystawiła do wiatru.

Piesza wędrówka przez góry Izerskie i Wysoka Kopa zaspokoiły gusta tych, którzy od wycieczek z PTTK oczekują solidniejszej dawki wrażeń.

 

W smoczym

i kozim grodzie

Jesień rozpoczęli wizytą w Lublinie. Podążali śladem nieistniejącego już miasta, na drodze wycieczkowiczów stanęły żydowskie pozostałości i cienie, snujące się historyczne postaci – wszystko na szczęście przy sprzyjającej pogodzie. Tym razem OM PTTK miał okazję poznać Lublin z innej strony, a zatem jeśli diabeł to nie tylko od łapy w Trybunale ale także Łańcucki, dla którego głowę straciła żona Klonowica. To również nieukończony kościół, który stoi dokładnie naprzeciwko dawnego domu uciech, to także dom kata, który dziś jest prywatnym mieszkaniem. Lubelska starówka kusiła również kamieniem nieszczęścia, gdzie wszyscy wysłuchali mrożących krew w żyłach opowieści o tych, którzy nie zachowali ostrożności i kamień ów dotknęli. Sprawdzano również wierność męską, istnieje legenda, że kogut stojący na Wieży Trynitarskiej zapieje wtedy, gdy bramę przekroczy wierny mąż. No cóż, nie zapiał niestety. Starachowiccy mężowie coś za uszami mają? Sporo tego było, ale kulminacją było wyjście do lubelskiego Teatru Muzycznego, wszyscy przybrali galowe stroje i udali się na Księżniczkę Czardasza. Zachwytom nie było końca.

Gród smoka wawelskiego przywitał wycieczkę ulewą po same uszy, wszyscy tonęli w deszczu. W błędzie jednak jest ten, kto sądzi, że podczas deszczu turyści się nudzą. Na pewno nie starachowicki oddział PTTK. Pod parasolami dzielnie przemierzali krakowski Kazimierz śladami żydowskiej społeczności, wysłuchali opowieści, legendy o tym, co kryją brukowane ulice, stare kamienice i potężne kościoły. Mimo deszczu, wyjeżdżali więc zadowoleni.

 

A na zakończenie…

Wszyscy, którzy są członkami Oddziału Międzyszkolnego PTTK, na brak wrażeń turystycznych nie mogą narzekać. Zwiedzają Polskę wzdłuż i wszerz, nie pomijając bliższej zagranicy. Nie zapominają jednak o rodzinnej świętokrzyskiej ziemi, bo ta zawsze cieszy się ogromną popularnością.

To tylko część wypraw, które znalazły się na mapie „petetekowców”, były bowiem też walimskie sztolnie i Lądek Zdrój, który popularnością przebił Londyn, była Krynica z ławeczką Bogusława Kaczyńskiego i duszek Kluszek, który spać nie dawał. Także Szczyrbskie Jezioro i mnóstwo innych, na których miejsca zabraknie.

Zaczął się jednak nowy rok, za turystami z OM PTTK już pierwsze wycieczki a przed nimi kolejne szalone plany.

 

Aneta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *