13 C
Starachowice
poniedziałek, 13/07/2020
Strona główna Aktualności "Dziwne wybory" - felieton radnego Michała Walendzika

„Dziwne wybory” – felieton radnego Michała Walendzika

Gdyby się dłużej zastanowić, to stwierdzimy, że w tym roku mamy jedne wybory prezydenckie, ale dokonujące się w dwóch głosowaniach. Przy czym to pierwsze – 10 maja – nie doszło jednak do skutku. Drugie zaplanowano na 28 czerwca (plus ewentualna druga tura dwa tygodnie później) i ten termin już nie powinien ulec zmianie.

W każdym razie 6 sierpnia powinno się odbyć zaprzysiężenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na kadencję w latach 2020-2025. Ten zaszczytny urząd głowy państwa wbrew pozorom stracił ostatnimi czasy na znaczeniu. Świadczą o tym osoby samych kandydatów. Spośród dziesięciu, którzy poddadzą się pod osąd wyborców, tylko jeden jest faktycznym liderem danego ugrupowania politycznego. Mowa oczywiście o Władysławie Kosiniaku-Kamyszu prezesie Polskiego Stronnictwa Ludowego. Pozostali, nawet jeśli reprezentują jakąś partię, to choć należą jej czołowych reprezentantów, jednak nie są głównymi przywódcami czy też „wodzami” z prawdziwego zdarzenia. Prezydent Andrzej Duda jest co prawda naturalnym kandydatem, ponieważ ubiega się o reelekcję i w pewnym sensie nie ma wyboru co do decyzji o starcie w wyborach. Jeśli jednak przyjrzeć się mu jako kandydatowi w poprzednich wyborach w 2015, to widzimy, że nie był pierwszoplanową postacią na prawicy. Nawet teraz, mimo zajmowanego urzędu, nie jest osobą, która w różnych sytuacjach „rozdaje karty”, mimo że miałby to tego odpowiednie uprawnienia. Jego główny kontrkandydat (jak wynika z sondaży) Rafał Trzaskowski także nie jest szefem ugrupowania politycznego. Choć rozpoznawalny i należy do czołówki reprezentantów Platformy Obywatelskiej, to startując w wyborach prezydenckich praktycznie niczym nie ryzykuje. W przypadku ewentualnej porażki nikt nie będzie miał do niego pretensji i nie odwoła go z szefa partii. Inny czołowy – według sondaży – kandydat Szymon Hołownia w ogóle nie reprezentuje stronnictwa politycznego. Jest bezpartyjny i do czasu ogłoszenia swojego startu w wyborach nie angażował się w działalność polityczną. Można powiedzieć, że to jego debiut. Czy w przypadku porażki pozostanie „coś” po Hołowni, jakaś nowa jakość partyjna? A może będzie to jedynie krótka przygoda? Wkrótce możemy się przekonać. Z pewnością z polityką nie zerwą Robert Biedroń i Krzysztof Bosak. Pierwszy reprezentuje środowisko lewicy, a drugi narodowców. Nie należą jednak do grona partyjnych wodzów. Choć Biedroń założył ugrupowanie „Wiosna”, to jednak trudno o nim powiedzieć „przywódca polskiej lewicy”. Podobnie Bosaka trudno określić wodzem polskiego ruchu narodowego.

Już w poprzednich wyborach prezydenckich można było zauważyć wśród kandydatów praktycznie brak szefów głównych partii politycznych. Podobnie jest w tym roku. Albo przywódcy ugrupowań boją się przegranej i poniesienia konsekwencji politycznych, wiedząc, że w tym wyścigu zwycięzca jest tylko jeden albo urząd Prezydenta RP stał się mniej atrakcyjny w stosunku do ław rządowych, a nawet poselskich.

 

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Koronawirus

0
Dodaj komentarzx
()
x