7.4 C
Starachowice
czwartek, 4/03/2021
Strona główna Aktualności Świętokrzyska gawęda z Biurem Turystycznym Maruszaki

Świętokrzyska gawęda z Biurem Turystycznym Maruszaki

Miotła na polu, płot z bylicy, diabeł wrót pilnuje – tak, to
świętokrzyskie czaruje. I właśnie ta prastara świętokrzyska
ziemia stała się celem wycieczki po bezdrożach, jaskiniach,
polach i górach, stęsknieni starachowiccy wędrowcy w mig
miejsca zarezerwowali, kijaszki w ręce wzięli i ruszyli w
podróż z Maruszakami – starachowickim biurem
turystycznym.
Zaczęli od zejścia do Piekła. Przycupnęło pod Skibami, na zachodnim zboczu
Góry Żakowej, kusi historią czarcich figli i knowań – to tędy bowiem do
samego Belzebuba zgłosiły się czarownice z Łyśca, by ten pomógł im
przegonić braciszków i zniszczyć klasztor, który Ci tam postawili. Dwie próby,
jak mówi legenda, czarci podjęli, pierwszy plan pokrzyżowały siostrzyczki ze
Świętej Katarzyny, dzięki ich modlitwom diabły drogę pomyliły i zabłądziły.
Podczas drugiej, gdy siły diabelskie z kamieniami do zbombardowania
klasztoru leciały, doszło do powstania największego gołoborza – na Łysicę
bowiem diablątka największe głazy zrzuciły, żeby im się lżej na Łysiec leciało.
Niestety i tam im się nie udało, szum skrzydeł obudził gęsi, gęsi obudziły
jednego z benedyktynów, tenże zaczął w dzwon dzwonić i spłoszył siły
diabelskie. Te, zanim uciekły, głazy zrzuciły co prawda, ale chybiły celu, tym
samym do dziś można je podziwiać jakieś 300 m od klasztoru, stanowią
kolejne w Górach Świętokrzyskich gołoborze.
Tyle legenda mówi o diabłach, nie wspomina jednak gdzie konkretnie wejście
do piekieł się znajduje. Gdyby ktoś je znaleźć chciał to ma do wyboru cztery
otwory, główny największy i trzy mniejsze z różnych stron jaskini, największe
polecamy dlatego, że tamtędy najłatwiej wejść i jaskinię od środka zobaczyć.
Jaskinia, oprócz piekielnej legendy, ma historię górniczą, w środku, razem z
przewodnikami Biura Turystycznego Maruszaki, turyści zobaczyli pozostałości
po dawnym szybie. Obecnie jaskinię w panowanie objęły, gacki, mopki, a
także kilka gatunków pająków. Od 1954 roku jaskinia Piekło Pod Skibami jest
pomnikiem przyrody nieożywionej.
Czarcią legendę podtrzymują sympatyczne diabły, które wrót jaskini pilnują,
a także ławeczka, na której zasiąść można i u wrót piekieł
można się
uwiecznić. Ludzie z pobliskich Gałęzic powiadają, że do dziś w letnie noce
chichoty dziwne z gór się niosą.
13 czerwca zapisał się w pamięci wycieczkowiczów także pogodą, żar się z
nieba lał, a słońce tak się uparło sprzyjać Maruszakowej ekipie, że ździebko
przesadziło. Żeby się troszkę przed nim skryć, do następnej atrakcji
powędrowano lasem – celem był Kamieniołom Stokówka, Marcin Maruszak,
właściciel biura, doskonale wiedział co robi umieszczając Stokówkę w
programie. Ukryty wśród drzew dawny kamieniołom słynął niegdyś z różanki,
jedynego chęcińskiego marmuru, który kusił oczy pięknym wiśniowym
kolorem. Leżące w Paśmie Zelejowskim wyrobisko tworzy charakterystyczną
szparę, której ściany są dziś oblegane przez wspinaczy. Stokówka to był strzał
w dziesiątkę, po wysłuchaniu przewodnickiej opowieści ruszyli na zdjęcia i nie
sposób było ich zagonić do autokaru.
Pozostając w temacie dawnych szybów i górniczej tradycji regionu,
przewodnicy Marcin Maruszak i Aneta Marciniak zabrali wycieczkę do
​Muzealnej Izby Górnictwa Kruszcowego w Miedziance. Wizyta wśród
eksponatów dawnych kopalni, historia górnictwa, opowieści o sztolniach, w
których do dziś można znaleźć wapienie o ciekawej kolorystyce stanowiła
jedynie wstęp do kolejnej atrakcji. Gwoździem programu okazała się bowiem
Góra Miedzianka zwana niekiedy Świętokrzyskim Giewontem, jej największą
zaletą są widoki, z trzech wierzchołków rozpościera się najpiękniejszy widok
na Góry Świętokrzyskie. Gdyby ktoś chciał polemizować to przewodników z BT
Maruszaki nie przekona i basta. Mawia się, że w pogodne dni można stąd
zobaczyć oddalone o ponad 200 km Tatry, ale i tak największe wrażenie robią
m.in Łysogóry czy szczyty Grząbów Bolmińskich. Dla ciekawych świata
dodamy, że to właśnie Miedzianka stała się tłem powieści Edmunda
Niziurskiego „Księga Urwisów”. Góra, rzecz jasna, niewysoka ale zdobywana w
upale zmęczyła podwójnie, trudy wędrówki zrekompensowały widoki, ile by
się kochanym turystom czasu nie dało to i tak było go za mało. Zdjęcia, jakie
na szczytach Miedzianki powstały, dziś dumnie puszą się na facebookowych
profilach uczestników wycieczki deklasując wszystkie inne.
Wycieczki organizowane przez biuro mają to do siebie, że często są dzielone,
co oznacza, że podczas jednej wycieczki można i pozwiedzać i schudnąć. To
ostatnie szczególnie wtedy, gdy turysta zdecyduje się na wariant pieszy –
jedna grupa zwiedza z przewodnikiem, druga z drugim przewodnikiem
pokonuje kilometrowe odcinki. Tak było też tym razem, co prawda trasa
niezbyt długa, bo około ośmiokilometrowa, niemniej jednak prowadziła przez
Górę Czubatkę, która cieszy się opinią dość wymagającej. Ci ,którzy
zdecydowali się na tę trasę widoków na skąpane w słońcu góry, pola i sioła
mieli pod dostatkiem.
Pozostała grupa trafiła do Małogoszcza. Niby nic, ale organizatorzy planując
trasę doskonale wiedzieli, że nic nie jest takim jakim się wydaje na pierwszy
rzut oka, Małogoszcz musi skrywać jakieś sekrety skoro się znalazła na
przewodnickiej top liście. Królewska fundacja kościelna Kazimierza Wielkiego,
obraz w katolickim kościele fundowany przez ruskich kupców, rynek, który
witał Tadeusza Kościuszkę, a niecałe sto lat później także Mariana Langiewicza
to tylko część historii, którą turyści usłyszeli od przewodniczki. Nie zabrakło
Wzgórza Babinek z Babą/Dziewą w tle, a także mogił powstańczych, które dziś
są kamiennymi kartami małogoskiej historii. To także pyszne lody i zimne
piwo – tak, czas wolny to ważny punkt każdej wycieczki. Turysta musi
odpocząć, żeby mógł zwiedzać dalej.
Świętokrzyskie stoi historią, także tą sakralną, nie mogło zatem zabraknąć
kościoła górującego nad Bolminem. Tenże, pod wezwaniem Narodzenia NMP,
słynie z łaskami słynącego obrazu Matki Bożej Bolmińskiej, wielką czcią
darzony chronił świątynię podczas wojen. Jak mówią podania Matka Boża tak
broniła swojego, że wlatujące do kościoła pociski nie wyrządzały żadnych
szkód. Świątynia ta w 1964 roku gościła Karolę Wojtyłę, który udzielał tu ślubu
swoim studentom: Marii Braun i Jerzemu Gałkowskiemu, w 53 lecie tego
wydarzenia zawisła tu pamiątkowa tablica.
Najmilsza dla przewodnika jest sytuacja gdy turysta mówi: to
nieprawdopodobne, nie wiedziałem/am, to jakby miód na serce, oznacza
bowiem, ze przewodnik się postarał i ciekawie mówi, ale także, że turysta z
zaciekawieniem słucha. Tak było m.in w Polichnie, miejscowości, która słynęła
na całą Europę ze szkoły szybowcowej. Ogromne zainteresowanie wzbudziła

opowieść o tych, którzy stanowią kwiat polskiej armii, absolwenci tej szkoły

brali udział m.in w bitwie o Anglię, latający jak Ikar w przestworzach wciąż
żyją w ludzkiej pamięci.
Biuro Turystyczne Maruszaki stoi ludźmi, właściciel Marcin Maruszak to
przewodnik świętokrzyski z około 15 – letnim stażem, który na wycieczkach po
regionie i Polsce zęby zjadł. Każdy, układany pieczołowicie, program zaspokoi
gusta najbardziej wymagającego turysty. Z biurem współpracuje wciąż
doszkalająca się kadra pilocko przewodnicka.
Wycieczki objazdowe, które biuro turystyczne ma w ofercie, są
kierowane do wszystkich, niezależnie od wieku, wystarczy przyjść do biura –
Spółdzielcza 45 w Starachowicach – i się zapisać. Programy dostępne są na
facebookowym profilu biura, na następną wycieczkę, 4 lipca, Maruszaki
zapraszają na ziemię podkarpacką. W programie m.in Pilzno, Kolbuszowa i
dwór Tyszkiewiczów w Weryni. Żeby jeździć na wycieczki z powyższym biurem
nie trzeba być członkiem PTTK.

Fot, BT Maruszaki

fot. BT Maruszaki

fot. BR Maruszaki

fot. BT Maruszaki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Koronawirus

Koronawirus: 381 nowych zakażeń w Świętokrzyskiem

Ministerstwo Zdrowia w czwartkowym (4 marca) komunikacie poinformowało o 15 250 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem i śmierci 289 osób (58 osób zmarło z powodu...
0
Dodaj komentarzx
()
x