16.1 C
Starachowice
środa, 5/08/2020
Strona główna Aktualności "Regał z książkami"

„Regał z książkami”

Publiczne media skrytykowały jedną ze znanych prawniczek, której niekoniecznie po drodze z rządzącymi, że usiadła przed kamerą mając w tle tapetę albo zdjęcie ukazujące ciężkie biedermeierowskie regały z książkami w twardych okładkach ze złoconymi grzbietami. Bliższe uniwersyteckiej bibliotece aniżeli prywatnej. Wytknięto więc, że nie wypada fałszować (sic!) swojego wizerunku i udawać kogoś, kim się nie jest. Tyle że akurat mnie pomysł się spodobał, jeśli nie chce się pokazywać światu wnętrz swojego mieszkania, a w sieci trafi się na podobny nietuzinkowy obrazek.

Zdalna praca w telewizji sprowadziła się ostatnimi czasy do prowadzenia rozmów z uczestnikami rozmaitych programów poprzez skype `a ( zoom ),czyli do łączenia się w sieci. Przez komputery, gdzieś ustawione, przed monitorami których się zasiada. Znajomy, spytany, jak by się usadził, bez wahania wskazał kąt pokoju z pianolą. Większość jednak postawiła na biblioteki. Własne. Panoramę książek każdy oglądający telewizję miał więc rozległą. Tak jak rozmaitość regałów, półek, etażerek itp. Zdarzyły się nawet podczas jednej audycji dwa jednakowe miejsca z książkami u różnych osób, które kamerzysta chętnie zestawiał razem, wydłużając te regały i półki w nieskończoność. Po medialnym spięciu z tłem owej znanej prawniczki część rozmówców dziennikarzy przeniosła się w teren. Pokazująca plecami wręcz ściany zieleni. Niektórzy jednak książki zostawili. I dobrze, gdyż przypominały one bez przerwy nie lubiącym czytać telewidzom,że może warto sięgnąć po jakiś tom. Zwłaszcza jeśli się siedzi w pandemicznej izolacji w domu.Bardzo młoda koleżanka po powrocie do pracy z przymusowego odosobnienia obwieściła triumfalnie, że wzięła do ręki dwie książki. Jedną starachowiczanina, zresztą starszego kolegi z podwórka, Łukasza Misiury,rekomendowaną na niniejszych łamach, a drugą Blanki Lipińskiej –tę, nie ukrywała : z ciekawości oraz dla erotycznych doznań. I nawet obie przeczytała, jak czytać nie lubi! Ale tak naprawdę zainteresowała ją tylko ta pierwsza. Na tym jednak zakończy swoją przygodę z czytelnictwem,chyba że trafi się kwarantanna (odpukać! ). Na kryminał z kolei, już innego starachowiczanina, absolwenta II LO im.Stanisława Staszica, jak można przeczytać w sieci, natknęła się inna koleżanka. Mówiąc mi o tym zaznaczyła, że koniecznie muszę to odnotować.Nie dlatego, że akurat czytała podczas pandemicznej izolacji, bo czyta i bez niej, lecz że Starachowice mają się kim chwalić. A o Macieju Siembiedzie chyba jeszcze  w „GS” nie było. Chyba że coś przeoczyła.Dobre dwa miesiące izolowania się zachęcały wręcz do lektury.Przyjaciółka sięgnęła po „Dobrego wojaka Szwejka”. Ze wstydem przyznała, że dotąd Jaroslav Hasek był jej znany wyłącznie z desek scenicznych. Zaraz potem przymierzyła się – po raz enty zresztą– do Marcela Prousta i jego „W poszukiwaniu straconego czasu”, lecz skończyło się na powtórnym czytaniu …„Sagi rodu Forsythe`ów”. Do czego ją sama zachęcałam, gdyż początki pandemii zapowiadały wręcz epidemiczną katastrofę. A w takiej chwili zawsze lepiej mieć pod ręką coś lżejszego i znanego. Przyjaciółka tej decyzji nie żałuje. Przebrnęła przez kilka tomów, tyle że nie M.Prousta a Johna Galsworthy`ego. Że mało ambitnie? Może. Lecz przynajmniej wygrała z chandrą.I mnie wydawało się, że z fotela nie zejdę czytając i czytając. Tuż przed zamknięciem bibliotek pozwolono mi bowiem wypożyczyć tyle książek, ile udźwignę, a nie maksimum pięć. Ledwie zdążyłam z ich lekturą. Ostatnią– „Dom dzienny, dom nocny” Olgi Tokarczuk przeczytałam chwilę przed „odmrożeniem” biblioteki przy ulicy Kochanowskiego. Nie poszłam tam jednak zaraz po ponownym otwarciu w poniedziałek, lecz pod koniec tygodnia. Uczynili to przede mną natomiast znajomi. Stąd wiedziałam, że w drzwiach zastanę barykadę z biurek, a panią bibliotekarkę  zobaczę z daleka.  W maseczce, rękawiczkach i chyba przyłbicy. A przyniesione przeze mnie książki odbędą kilkudniową kwarantannę, zanim z powrotem trafią na półkę. No i z wypożyczeniem będzie kłopot, gdyż między regały nikt mnie nie wpuści. Rozwiązaniem stały się spisy pożądanych tytułów. Tyle że znajoma, dotąd buszująca w pomieszczeniach bibliotecznych, straciła zupełnie rezon, kiedy usłyszała z oddali pytanie, co chciałaby przeczytać. Tak ją zatkało, że dopiero po dłuższej chwili odparła, że musi wrócić do domu i się zastanowić.Naciskana przez bibliotekarkę wydusiła wreszcie nieśmiało: „Może coś Mariusza Szczygła?” Dostała zbiór jego wczesnych felietonów albo czeskie reminiscencje. W każdym razie mocno ją ta pierwsza wizyta po przerwie  w bibliotece zestresowała. Jak widać,  niekiedy na zdrowie wyjdzie raczej taki Lee Child ( z filmową rolą Toma Cruise`a ) bądź Harlan Coben ( właśnie zadebiutował polski miniserial   „W głębi lasu” na Netflixie ), a jeszcze lepiej Remigiusz Mróz. Dobrze mieć na podorędziu popularne nazwiska. Zawsze się coś znajdzie któregoś z nich, bo to bardzo płodni pisarze. Tyle że trzeba lubić sensację.Cokolwiek by jednak mówić, sporo znajomych z ulgą przyjęło otwarcie się bibliotek na czytelników. Wielu rzeczywiście czyta nie tylko od święta i przy okazji izolacji. Wymieniają się tytułami, rekomendują sobie co bardziej wartościowe, ich zdaniem, pozycje, jak swego czasu np.„Małe życie” Yanagihary Hanyi czy „Hakawati”Rabiha Alameddinego. Wydaje mi się, że akurat te już polecałam, ale obie książki są warte ponownej lektury.  Zawsze aktualne.

/ewa/
[new_comments]
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Koronawirus

Świętokrzyskie: potwierdzono 2 nowe zakażenia i 8 ozdrowień

Ministerstwo Zdrowia w piątkowym (31 lipca) komunikacie poinformowało o 657 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem i śmierci 7 osób w Polsce. Zgodnie z informacjami przekazanymi...
0
Dodaj komentarzx
()
x