10 C
Starachowice
piątek, 30/10/2020
Strona główna Aktualności Ruszyli szlakiem Edmunda Massalskiego

Ruszyli szlakiem Edmunda Massalskiego

Główny Szlak Świętokrzyski im. Edmunda Massalskiego to trasa wprost idealna, by zacząć przygodę z długodystansowymi górskimi wędrówkami. Wiedzie przez najpiękniejsze miejsca najstarszych gór, a żeby go pokonać należy przejść ok 105 km. Wszystko na trasie Gołoszyce – Kuźniaki.

Na pomysł pokonania tego szlaku wpadli przewodnicy Oddziału Międzyszkolnego PTTK. Pewnie by się go dało zrobić nawet w trzy dni, ale biorąc pod uwagę fakt, że oddział propaguje wędrówki dla wszystkich, niezależnie od wieku i kondycji, przewodnik Marcin Maruszak podzielił szlak na kilka odcinków. Postanowił, że starachowiczanie będą go pokonywać przez cały nadchodzący sezon jesienno – zimowy.

Zaczęli w sobotę, 19 września. Wystartowali w Gołoszycach. Ta cicha i spokojna wieś to przede wszystkim szpaler drzew pod obu stronach drogi, opuszczone pola i kapliczka Świętego Huberta. Tuż przed patronem myśliwych, w cieniu drzew, snem spokojnym zmożeni spoczywają żołnierze polegli w latach 1914-1915. Oprócz pięciu polskich legionów śpi tu również 69 żołnierzy rosyjskich oraz 225 żołnierzy austro-węgierskich. Łącznie spokój tu odnalazło 299 dzielnych chłopców. Jak to zwykle bywa, nawet podczas pieszych spacerów, można się czegoś dowiedzieć, a zatem i w tym przypadku nie zabrakło przewodnickiej gawędy.

Po kilkunastu minutach całkiem przyjemnej wędrówki grupa dociera na najdalej wysunięty na wschód szczyt Pasma Jeleniowskiego, góra Truskolaska (448 m) jest miejscem chwilowego odpoczynku, widoki stąd właściwie żadne, wzgórze jest dość mocno zalesione. Przez kolejne kilometry trasa wiedzie wyłącznie przez las. Grupa ma zatem możliwość uniknięcia upału, który coraz mocniej daje się we znaki. Po przejściu niewielkiej przełęczy docierają na szczyt Wesołówka, ale i tu brak widoków na panoramę Gór Świętokrzyskich.

Dopiero na Przełęczy Karczmarka jest czas nie tyle na podziwianie panoramy, co na wysłuchanie kolejnej opowieści. Przełęcz Karczmarka to miejsce znane onegdaj z… karczmy tu stojącej. Czy cieszyła się dobrą sławą? Kto obsługiwał zdrożonych wędrowców, ile lat temu stała i dlaczego jej tu nie ma? Tego Marcin Maruszak nie chciał zdradzić, zostawił więc pole dla wyobraźni uczestników wycieczki.

Żeby zadość uczynić karczmarskiej tradycji, członkowie PTTK wyjęli strawę i napitek, raczyli zmęczone nieco ciała i uzupełniali kalorie.

Atrakcją, która ucieszyła wszystkich najbardziej, była Góra Witosławska z tajemniczą kapliczką na zboczu. To idealne miejsce, by zanurzyć się bez reszty w tajemniczej aurze Gór Świętokrzyskich. Niewielka polana ukryta pośród rozległego lasu bukowego, na niej drewniana kaplica zbudowaną starannie, na zrąb. Tuż obok tryska źródełko, które, wg podań, ma moc leczenia oczu. Niespecjalnie nasi turyści tam zaglądali, być może żadnych problemów ze wzrokiem u siebie nie zauważyli.

Skąd kapliczka w tak trudno dostępnym miejscu? I znów oddajmy głos legendzie, która płynie z przewodnickich ust.

Tu, według zwolenników pogańskiej przeszłości Łysej Góry, miały się przenieść zgromadzenia ludowe, usunięte spod klasztoru na Łyścu, tu miał się znajdować pogański gaj, a nazwa góry ma pochodzić od prasłowiańskiego Świato-Wita. Ale popłynęła też historia możnego pana, który po latach grzesznego dość żywota, wystawił kapliczkę na grzechów odpuszczenie.

Jaka jest prawda? A wybierzcie sobie, drodzy czytelnicy, sami.

I tu tak właściwie skończyli swoje łazikowanie. Reszta trasy to już dodatek do szlaku, dodatek całkiem przyjemny, bo zwiedzany. Na tej trasie zahaczyli o Waśniów z łabędziem w tle i kościołem, o którym mówiło się, że marnego pędzla obrazy go zdobią. Odwiedzili zespoły dworskie w Mirogonowicach, Wronowie i Czajęcicach. A na zakończenie wpadli do Szewnej, w okolicach Ostrowca Świętokrzyskiego.

A tam…

Unikatowy przykład XIX wiecznej metaloplastyki. Brama prowadząca do kościoła z 1895 roku, wyprodukowana jako kiosk na wystawę w Niżnym Grodzie, na początku XX wieku  przekazana parafii. Do dziś pięknie prezentuje się na tle kościoła, ozdobiona żeliwnymi tablicami z wizerunkami górnika i robotnika. Zasłuchali się również w opowieść o Marcinie Popielu, proboszczu, który zasłużył się w tych okolicach jak żaden inny. Tak, to ten sam Popiel od Kurozwęk, człowiek światły, kochany, jeden z prekursorów poradnictwa rodzinnego. Czy wiedzieliście, że był twórcą idei apteki darów? Albo, że założył dom dla dzieci i niemowląt, gdzie codziennie karmiono ok. 150. maluchów? Piękne, prawda?

Zachwyceni, spełnieni kondycyjnie, zrelaksowani i pełni nowych sił już czekają na kolejny etap szlaku. widzą się już za dwa tygodnie. A zatem…

Do zobaczenia na szlaku.

Aneta Marciniak

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Koronawirus

0
Dodaj komentarzx
()
x